Mąż - inżynier chemik, marzy o plastiku. Żona - architektka, pragnie projektować funkcjonalne przedmioty z nowatorskich materiałów. Razem założą firmę, wprowadzą na rynek i wypromują 'piękne plastiki'. Dzisiaj Kartell to designerskie przedmioty wyposażenia wnętrz i plejada nazwisk projektantów - od Antonia Citterio i Philippe'a Starcka po Patricię Urquiolę, Marcela Wandersa i braci Bouroullec. 60 lat temu zaczynali od produkcji gumowych pasków do bagażników samochodowych, wiadra i szufelki. - Ryzykanci - mówił o małżeństwie Castellich architekt Emilio Ambasz w 1972 roku, przy okazji otwarcia głośnej wystawy 'Włochy. Nowy pejzaż domowy' ('Italy: The New Domestic Landscape') w Museum of Modern Art w Nowym Jorku.
Ani rysunek, ani matematyka nie były mocną stroną 18-letniej Anny Ferrieri. Mimo to w 1938 roku postanowiła zapisać się na wydział architektury na politechnice w rodzinnym Mediolanie. Pięć lat później była jedyną kobietą ze swojego roku, która odebrała dyplom i dołączyła do grona kilku zaledwie absolwentek uczelni. Ładna brunetka o gładko zaczesanych włosach i mocno wysuniętym podbródku świadczącym o uporze jakoś dawała sobie radę w gronie ambitnych studentów. Sama o sobie mówiła, że wprawdzie jest nieśmiała, ale zdeterminowana, a jak zajdzie potrzeba, to nawet agresywna.
Dorastała w kulcie pracy i dyscypliny. Jej ojciec Enzo Ferrieri, pisarz, reżyser i dziennikarz, zwykł żartować, że w 1920 roku urodziło mu się dwoje dzieci - córka i gazeta. Był założycielem i wydawcą pisma 'Il Convegno', które odegrało ogromną rolę w życiu kulturalnym Włoch w okresie międzywojennym. Wokół niego skupiali się awangardowi twórcy: Luigi Pirandello, Italo Svevo, Umberto Saba, Giuseppe Ungaretti, Eugenio Montale. W opozycji do coraz silniejszych tendencji nacjonalistycznych 'Il Convegno' miało bardzo kosmopolityczny charakter - tu drukowano i komentowano światowe nowości: dzieła Prousta, Joyce'a, Manna, Kafki i Rilkego. Jednak dla Enza Ferrieriego sama gazeta to było za mało - w mediolańskiej siedzibie wydawnictwa w Palazzo Gallarati-Scotti mieściły się teatr, sala kinowa, pokój spotkań. Tworząc gazetę, stworzył kulturalny salon, miejsce pracy twórczej i wymiany myśli. Kilkadziesiąt lat później jego córka i zięć będą kontynuować tę ideę otwartości w swoim Kartellu. Jako konsultant, projektant, dyrektor artystyczny firmy, a od lat 80. także wykładowca Anna zawsze przykładała ogromną wagę do dialogu z coraz to młodszymi pokoleniami artystów.
Tak jak jej ojciec szukał nowości w literaturze, kinie i teatrze, tak Anna interesowała się najnowszą architekturą i wzornictwem. Od początku zdystansowała się wobec neoklasycystycznej estetyki faszystowskiej, zbliżając się do awangardy europejskiej, zwłaszcza do Bauhausu. Pojechała nawet do Paryża, do Le Corbusiera, ale nie zrobił on na niej większego wrażenia. Znalazła już swojego mistrza - włoskiego architekta, projektanta wnętrz i mebli Franka Albiniego. W latach 1942-44 pracowała w jego studiu. Albini nauczył ją traktować projekt z minimalistyczną prostotą, pokazał, że zwyczajnym, niedrogim materiałom można nadawać eleganckie formy.
Niewielka własna firma produkująca przedmioty z tworzywa sztucznego to był plan Giulia Castellego, z konieczności odłożony na 'po wojnie'. Poznali się z Anną na uczelni. Byli rówieśnikami; on studiował chemię przemysłową u słynnego profesora Giulia Natty, późniejszego laureata Nagrody Nobla. Już w roku 1938 Natta zaczął organizować we Włoszech badania związane z produkcją syntetycznego kauczuku. Wszelkiego rodzaju plastiki były pasją młodego Castellego. Tymczasem jednak został zmobilizowany i nawet ze ślubem musieli poczekać, aż Giulio dostanie przepustkę. Był sierpień 1943 roku. Cztery dni po ślubie, kiedy żegnali się na dworcu i szykowali do długiej rozłąki, rozeszła się wiadomość o podpisaniu zawieszenia broni z aliantami i młoda para została razem. Wkrótce urodziły się dzieci - córka Maria i syn Valerio. Po wojnie Giulio wrócił na studia, a Anna, która zupełnie nie pasowała do wizerunku włoskiej mammy, prowadziła własną pracownię projektową, związała się z redakcją pisma 'Casabella Construzioni' i organizowała pierwszy Congres International d'Architecture Moderne (CIAM). Kiedy wreszcie w 1949 roku założyli firmę Kartell, szczęśliwie załapali się na tzw. włoski cud. O ile przed wojną Włochy uchodziły za słabo rozwinięty kraj rolniczy, o tyle w 1950 roku nastąpił gwałtowny rozwój przemysłu i handlu. Po okupacyjnej biedzie i szarzyźnie ludzie chcieli teraz dużo kupować, łaknęli przedmiotów o intensywnych barwach i śmiałych formach. Duzi fabrykanci i właściciele małych zakładów coraz lepiej zdawali sobie sprawę z roli, jaką odgrywa dobry projekt. Przykładem dla wszystkich była firma Olivetti (jej maszyny do szycia i do pisania znane są na całym świecie), która swój międzynarodowy sukces zbudowała dzięki świetnym specjalistom od wzornictwa.
W Kartellu nad jakością przedmiotu od początku czuwa Anna, która starannie dobiera projektantów, Giulio zajmuje się technologią produkcji. Zaczynają od akcesoriów samochodowych, ale marzą śmiało o 'rozweseleniu domowego pejzażu' i już wkrótce włoskie gospodynie domowe dostaną kolorowe plastikowe szufelki, wyciskarki do owoców, suszarki do naczyń i lampy projektu Gina Colombiniego. Stąd już tylko krok do produkcji mebli, choć sukces okupiony był długą serią prób i błędów (potrzebny był materiał odpowiednio wytrzymały, który nie pękał pod ciężarem człowieka, nie kruszył się). W 1961 roku Kartell wypuszcza na rynek krzesełka dla przedszkolaków, wkładane jedne w drugie, autorstwa Marca Zanusa i Richarda Sapera, a cztery lata później hitem jest słynne krzesło Universale Joe Colomba.
Od łyżeczki do miasta - Anna Ferrieri Castelli uosabia typową dla Włochów filozofię twórczą. Ma na swoim koncie i projekty sztućców, i plany zagospodarowania przestrzennego Mediolanu, Turynu i Genui. Dla Kartella najpierw zaprojektowała główną siedzibę firmy, potem zajęła się mniejszymi obiektami. Zawsze powtarzała, że projektowanie ma mieć nierozerwalny związek z codziennością, z nowym stylem życia - obmyślała praktyczne serie domowych mebli: stoły, krzesła, wieszaki, lustra, eksperymentowała z różnego rodzaju tworzywami sztucznymi. Lubiła uniwersalne przedmioty pasujące równie dobrze do kuchni, łazienki, jak i pokoju dziennego. Już pierwszy projekt dla Kartella z 1967 roku przyniósł jej sławę. Kontenery 4970/84 zbudowane z modułowych, nakładanych na siebie elementów z gładkiego i błyszczącego tworzywa ABS to już klasyka gatunku, nadal należą do flagowych produktów firmy. Piękne, proste i funkcjonalne przedmioty Anny Castelli Ferrieri w ogóle się nie zestarzały, a większość z nich do dzisiaj jest produkowana; są też wystawiane w Museum of Modern Art w Nowym Jorku i w Centre Georges Pompidou w Paryżu. W roku 1997 przy okazji retrospektywnej wystawy w Museum of Architecture and Design w Chicago pisała: 'Podążam swoją drogą - świadoma odpowiedzialności sama decyduję, kiedy dodać kolejny byt do przepełnionego świata'.
Piękna para - wzdychali kawiarniani gapie, kiedy na piazza starszy pan w białym garniturze nagle prosił roześmianą żonę do tańca. Pracowici, kiedy trzeba, lubili się bawić. Przez kilkadziesiąt lat byli najbardziej charakterystycznym małżeństwem włoskiego designu. 'Anna wywarła wpływ nie tylko jako profesjonalna projektantka - mówił Emilio Ambasz - nauczyła swojego męża, co znaczy jakość wzornictwa przemysłowego'. Anna Ferrieri Castelli zmarła w czerwcu 2006 roku, Giulio odszedł cztery miesiące później. 'Oboje mieli niesamowitą żądzę działania. Byli ekstremalnie żywotni' - wspominają Castellich przyjaciele. Na ekspozycji w mediolańskim muzeum Kartella na powierzchni 2 tys. m kw. znajduje się tysiąc obiektów z plastiku - historia przedsiębiorstwa i kawał włoskiego designu. 'Nieprawda, że to, co użyteczne, jest piękne - mówiła Anna Ferrieri Castelli. - To, co piękne, jest użyteczne. Piękno udoskonala nasze życie i sposób myślenia'.