http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Plaża na dachu Berlina

Marcin Piekoszewski
25.08.2009 , aktualizacja: 26.08.2009 15:32
A A A Drukuj
Berlińskim plażowiczom nie przeszkadza brak wody, drogi, tory kolejowe czy plac budowy. Dworzec Hauptbahnhof, w tle z lewej strony, otwarto w 2006 r. Plaża Bundespressestrand znajduje się nieopodal dzielnicy rządowej  
Fot. East News Berlińskim plażowiczom nie przeszkadza brak wody, drogi, tory kolejowe czy plac budowy. Dworzec Hauptbahnhof, w tle z lewej strony, otwarto w 2006 r. Plaża Bundespressestrand znajduje się nieopodal dzielnicy rządowej
Z kilkunastu berlińskich knajp plażowych może połowa znajduje się bezpośrednio nad Szprewą. Reszta rozrzucona jest po mieście - np. Beachmitte to kilkaset metrów ziemi wzdłuż ocalałego kawałka muru berlińskiego
Przy East Side Gallery, gdzie artyści z całego świata pomalowali pozostałości muru po jego wschodniej stronie, ciągle można plażować. W tle wieża telewizyjna na Alexanderplatz
Fot. DPA/Forum
Przy East Side Gallery, gdzie artyści z całego świata pomalowali pozostałości muru po jego wschodniej stronie, ciągle można plażować. W tle wieża telewizyjna na Alexanderplatz
Tym razem widok na odległą historię. Na drugim brzegu Szprewy - Bode-Museum z przełomu XIX i XX w.
Fot. Westrich/LAIF
Tym razem widok na odległą historię. Na drugim brzegu Szprewy - Bode-Museum z przełomu XIX i XX w.
ZOBACZ TAKŻE
W gruncie rzeczy po co rzeka, jeśli i tak liczy się piasek. Zazwyczaj wystarczą dwie wywrotki, do tego kilka leżaków, hamaków, ratanowych szezlongów, metalowych łóżek, słomianych parasoli, palm w doniczkach. Ewentualnie drewniane palety, na których można usiąść, postawić drinka albo zatańczyć. Koniecznie bar zbity z desek, kolorowe reflektory. Można też wbić dwa słupki i rozciągnąć siatkę (albo 94 słupki i 47 siatek jak w Beachmitte, największym berlińskim klubie siatkówki plażowej) i nie ma znaczenia, jak daleko jest do wody. Z kilkunastu berlińskich knajp plażowych może połowa znajduje się bezpośrednio nad rzeką. Reszta rozrzucona jest po mieście. Beachmitte to kilkaset metrów ziemi wzdłuż ocalałego kawałka muru berlińskiego. Deck 5, który reklamuje się jako najwyżej położona plaża w Berlinie, zajmuje parking na dachu domu towarowego. Lunas Strandgarten wcisnął się plażą między wiadukt a zaplecze supermarketu.

Z drugiej strony - rzeka to zawsze rzeka. W Funkpark, przy dawnej rozgłośni wschodnioniemieckiego radia, trudno uwierzyć, że kiedyś czegoś tu nie było wolno. Już chyba tylko ciągnik i zdezelowana naczepa samochodu chłodni, które rozsypują się przy wejściu, pamiętają czasy NRD. Daleko od centrum, okolica postprzemysłowa, ale za to, patrząc z plaży, nic tylko drzewa i woda. W oddali suną łódki i statki turystyczne, nieco bliżej kręcą się kaczki. W niedziele od rana zaczyna grać DJ, po południu robi się gęsto. Przy brzegu kotwiczy Partyboot, czyli statek od imprez. Na zachodzie miasta rzeka ta sama, ale piasek już lepszego sortu. The Beach at the Box to nowa plaża przy eleganckiej dyskotece niedaleko wielkiego salonu Mercedesa i parku Tiergarten. Obsługa w firmowych T-shirtach, atmosfera sprzyjająca swobodnej konwersacji i wspomnieniom z Ibizy, ceny wakacyjnie frywolne. Największe zagęszczenie plaż i klubów nad Szprewą przypada na środek Berlina. Ale tutaj o rzekę toczy się spór. Na byłych terenach granicznych wzdłuż rzeki ma powstać nowa dzielnica o nazwie Mediaspree. Biurowce firm medialnych, hotele i apartamentowce mają zająć miejsce alternatywnych lokali. Wygląda na to, że Szprewa po raz kolejny zmieni oblicze.

Gdyby połączyć wszystkie kanały i rzeki płynące przez Berlin, woda ciągnęłaby się mniej więcej przez 200 km (nie licząc jezior otaczających miasto). Nic dziwnego, że taki jej nadmiar wywołuje wypoczynkowe fantazje. Tym bardziej że nad Szprewą można prawie wszystko - wędkować, wiosłować i mieszkać na zamienionej w dom barce - tylko zanurzyć się nie można, choć w zbiorowej pamięci majaczą idylliczne obrazy. Zorganizowana rekreacja nad Szprewą zaczęła się w 1803 roku za sprawą Georga Adolpha Welpera, lekarza sądowego i krzewiciela higieny. U jej brzegu stanął wówczas pierwszy Badeschiff - statek kąpielowy wzorowany na paryskim z 1761 roku. Miał wygląd neoklasycznego gmachu, w środku kabiny w czterech klasach, a w każdej dziura i bezpośredni dostęp do rzeki. Pierwsze kąpieliska na wolnym powietrzu były z kolei dziełem pruskiej armii, która w ramach modernizacji szeregów zaczęła przysposabiać żołnierzy do przetrwania w wodzie. Dzięki trendom z Paryża i nowoczesnej musztrze kąpiele zdążyły się rozpowszechnić, zanim rzeka przestała się do nich nadawać. Na przełomie wieków pośród portów, przystani, warsztatów i fabryk istniało nad Szprewą 30 miejskich zakładów kąpielowych i dopiero w 1925 roku zamknięto wszystkie z powodu zanieczyszczenia.

Podziel się