Artystyczne objawienia czasem nadchodzą z blogosfery. W kwietniu w serwisie blox.pl pojawił się
blog oryginalnej artystki ukrywającej się pod pseudonimem 'NeSpoon'. Ukrywa się, bo jak zawsze w przypadku street artu jej działalność nie jest do końca legalna. Ale czy można ją w ogóle potępić?
Nie chodzi tu o graffiti, vlepki ani szablony. Nespoon stosuje oryginalną technikę ozdabiania przestrzeni miejskiej ceramiką, którą nazywa 'biżuterią dla miasta'. Proces jest złożony i pracochłonny, ceramiczne dzieła wypalane są w piecu z gliny szamotowej, a potem przyklejane w różnych miejscach tak, że nikt już tego nie oderwie. Nikt na razie nie próbuje. NeSpoon nie biega z gotowymi wyrobami po mieście i nie przykleja ich gdzieś przypadkiem. Odwrotnie, najpierw upatruje jakieś konkretne miejsce, zastanawia się, co by do niego pasowało - i gdy już przyklei tu swoją ozdobę, wszystkim wydaje się, że tak specjalnie miało być, że to z góry zaplanowane przez architekta.
Najlepszy przykład to ceramiczna ozdoba na ścianie wielkiej donicy przed Green Coffee na ulicy Kruczej w Warszawie (wszystkie prace Nespoon - w każdym razie te opisane w blogu - pochodzą z tego miasta). W uliczny chodnik wmurowano tutaj reflektor mający oświetlać donicę. Ceramiczna mozaika pojawiła się w takim miejscu, jakby reflektor zamontowano specjalnie dla jej podświetlania.
Najwięcej wątpliwości może budzić to, że NeSpoon wkracza na tereny, których streetartowcy dotąd nie tykali, czyli do parków miejskich. Tutaj też jednak to, co robi, jest tak piękne i tak dobrze dostosowane do otoczenia, że trudno mieć jej to za złe.
NeSpoon wyszukuje rany na drzewach - spróchniałe dziuple, kikuty po odciętym konarze, skazy na korze. Następnie mierzy te rany i sporządza ceramikę idealnie nadającą się do wypełnienia właśnie tego miejsca. Te ceramiki 'leczą rany, zamiast je zadawać' - zachwyca się Jan Suchodolski, twórca blogu Zero925 poświęconemu różnym formom biżuterii. Sztukę NeSpoon proponuje on nazwać 'jewelvlepką', od zbitki słów 'jewelry' (biżuteria) i 'vlepka' (popularna forma street artu polegająca na rozklejaniu specjalnych naklejek przygotowywanych w domu na komputerze). Ta nazwa chyba się nie przyjmie, ale jakaś by się przydała, bo NeSpoon po prostu jest pionierką na skalę światową - nikt inny nie uprawia takiej formy street artu. Prywatnie najbardziej mi się podoba nazwa używana przez samą twórczynię - 'biżuteria dla miasta'.
Tak jak prawdziwa biżuteria służy ona wyłącznie upiększaniu - albo przez podkreślenie urody jakiegoś miejsca w Warszawie, albo przez odwrócenie uwagi od tego, co nie jest specjalnie urodziwe (np. od rdzewiejącego transformatora). Jako dziennikarza najbardziej cieszy mnie wpis w blogu NeSpoon, w którym pisze ona, jak duże znaczenie w jej twórczości ma prasa. 'Największym problemem przy pracach w glinie jest zawsze wyginanie się gotowych elementów w trakcie suszenia' - wyjaśnia NeSpoon. 'A przecież tylna powierzchnia aplikacji musi być płaska, bo się nie przyklei! W pracowni najlepiej suszy się te rzeczy na gipsowej formie (gips wchłania równomiernie wodę), w domu odkryłam, że najlepszym » wchłaniaczem «wody są gazety. Proces suszenia trwa 3-7 dni i pochłania masę gazet'. A więc jednak na coś czasem się przydajemy...