Na emeryturę Florence Knoll odeszła w wieku czterdziestu paru lat, u szczytu sławy. Nadal wydaje się nie do pojęcia, że kobieta, która stoi za międzynarodowym sukcesem firmy Knoll i która ustanowiła standardy wnętrz amerykańskich korporacji, dobrowolnie została najmłodszą emerytką Ameryki. 'Zaczynałam w siermiężnych czasach - wyjaśnia Florence. - Niczego nie było. W latach 40. nie projektowało się wnętrz biur. Czasami tylko pokój szefa urządzał dekorator, a całą resztę meblowali sprzedawcy ze sklepów. W pokojach urzędników w rogach stały biurka, byle jaki stół i krzesła dookoła niego. Królowała zieleń - ciemne krzesła i groszkowe ściany. Wszystko nadawało się do wymiany i przez długi czas miałam z tym mnóstwo zabawy. Ale kiedy urządziło się 2400 biur w jednym tylko budynku, to uwierzcie, że pojawia się odruch zwrotny'.
Wszystko zaczęło się w 1932 r. w Bloomfield Hills w stanie Michigan. Piętnastoletnia Florence Schust - dla przyjaciół Shu - odwiedziła wiele szkół średnich, zanim zdecydowała się na szkołę dla dziewcząt Kingswood. W kampusie mieściła się jeszcze szkoła dla chłopców i słynna Cranbrook Academy of Art. Pomysłodawcą i sponsorem kompleksu w Bloomfield był biznesmen George Booth, który do realizacji swojej wizji zaprosił fińskiego architekta Eliela Saarinena i razem stworzyli "cudowne miejsce pracy dla kreatywnych ludzi". Dla osieroconej dziewczyny Bloomfield Hills stało się najmilszym miejscem na ziemi. Szybko została ulubienicą rodziny Saarinenów - ujęła ich talentem i humorem. Dzięki nim poznała sławy modernizmu Franka Lloyda Wrighta i Alvara Aalto. Wtedy też zawiązała się jej przyjaźń z młodymi studentami Eero Saarinenem, Harrym Bertoią, Donem Albinsonem, którzy w przyszłości będą projektować dla Knolla. Kiedy na zajęciach plastycznych nauczycielka Rachel DeWolfe Raseman (pierwsza absolwentka Cornell School of Architecture) zapytała ją, co chce robić, odpowiedziała: 'Chciałabym zaprojektować dom'. 'Pewnie zadziałała tu podświadomość - tłumaczyła po latach. - Bo przecież ja nie miałam domu'. Raseman pokazała jej, jak używać przyrządów do kreślenia, jak rozrysować podłogi i elewacje. Praca nad projektem domu zajęła Shu dwa lata. Charakter jej późniejszych prac widoczny jest na szkolnych rysunkach: funkcjonalność, prostota, jasne kolory i wizja całości - od komina po obicie foteli.
Na studia w londyńskiej The Architecture Association School namówił ją Alvar Aalto, gdy Shu poskarżyła się, że nie wie, co ze sobą dalej robić. Uważał AA za najbardziej postępową szkołę w Europie. Kiedy po dwóch latach, w 1938 roku, w obawie przed wybuchem wojny Shu wracała do USA, pocieszała się myślą o studiach w Illinois Institute of Technology w Chicago, gdzie wykładał Mies van der Rohe. Mieszkali obok siebie, chodzili razem pieszo na uczelnię, wieczorami przy kawie godzinami dyskutowali o architekturze. 'To było lepsze niż uniwersytet' - wspominała Florence. Ale nawet tak wykształconej dziewczynie na początku lat 40. nie było łatwo znaleźć pracę. W Nowym Jorku odbijała się od drzwi do drzwi. W końcu zdesperowana zgłosiła się na praktykę do biura Waltera Gropiusa i Marcela Breuera w Cambridge w Massachusetts. Kilkanaście lat później Gropius będzie rekomendował młodym projektantom pracownię Florence jako jedyne miejsce w Ameryce, gdzie warto pracować. Na razie jednak po praktyce dostała w Nowym Jorku pracę u Harrisona i Abramowitza, twórców Rockefeller Center. Wtedy właśnie, w 1943 r., poznała Hansa Knolla, właściciela Knoll Furniture, i dała się ponieść jego marzeniu o pięknych nowoczesnych wnętrzach wyposażonych w piękne nowoczesne meble. Trzy lata później założyli wspólnie firmę i wzięli ślub.
<b>On</b> - wysoki blondyn. 'Fantastyczny sprzedawca, czarujący uwodziciel' - mówiła Shu. Ona - niska, krągła brunetka. Stali się najbardziej charakterystyczną parą biznesmenów powojennej Ameryki. Hans Knoll przyjechał z Niemiec do Nowego Jorku w 1937 r. z zamiarem handlu nowoczesnymi meblami. Znał się na tym - jego rodzina miała w Stuttgarcie fabrykę mebli. Tymczasem Amerykanie w ogóle nie byli na taką nowoczesność gotowi i sfrustrowany Hans jeszcze we wczesnych latach 40. zmuszony był włączyć do oferty staroświeckie antyki. Nie rezygnował jednak ze swoich planów i zachwycony odważnymi projektami Shu zatrudnił ją u siebie. Kiedy w 1946 r. założyli Knoll Associates, Hans został szefem, a Shu poprowadziła Knoll Planning Unit. Pierwsze zamówienie przyszło od samych Rockefellerów na wnętrza biur w Rockefeller Plaza. 'Co dla nas znaczyło to zamówienie? - wspominała Florence Knoll. - Kiedy klienci zaczynali się wycofywać, mówić, że dla nich projekt jest zbyt śmiały, wystarczyło powiedzieć: » Cóż, Rockefellerom to się podoba «, i natychmiast zmieniali zdanie'.
'Znalazłam się we właściwym miejscu we właściwym czasie' - tłumaczyła Shu swój sukces. Rzeczywiście Knollowie wstrzelili się w idealny moment powojennej gospodarki - ekonomiczny boom powodował, że biurowce wyrastały jak grzyby po deszczu, trzeba było je zaprojektować i urządzić. Firma Knoll szybko narzuciła nowy styl w meblarstwie, zadecydowała o klasie wnętrz. Zasługą Florence było innowacyjne planowanie przestrzeni, konsekwentna kolorystyka (preferowała podstawowe kolory - czerwony, żółty i jasnoniebieski, zielony był zabroniony), doskonałe materiały (łączyła metal, szkło i drewno, dodawała nowoczesne laminaty), perfekcyjne wykończenie całości - zgodnie z zasadą Miesa van der Rohe: diabeł tkwi w szczegółach. W latach 50. Florence zakłada w firmie dział wzornictwa tekstylnego i otwiera warsztaty tkackie. Wykorzystała przyjaźnie ze znakomitymi twórcami - już w 1948 r. wprowadziła do seryjnej produkcji krzesło Barcelona Miesa van der Rohe zaprojektowane w 1929 r. dla niemieckiego pawilonu na Wystawę Światową w stolicy Katalonii. Współpraca architekta z Knoll trwała aż do jego śmierci w 1968 r. Większość mebli wyprodukowanych przez jej firmę - jak choćby fotele Harry'ego Bertoi ze sztandarowym Diamond czy zestawy mebli Eero Saarinena ze sławnym fotelem Tulip z 1957 r. - należy do współczesnej klasyki. Kiedy nie mogła dostać mebli, które pasowały do jej koncepcji wnętrza, sama je projektowała. Jej biurka czy sofy mają nowoczesne formy, doskonale wpisują się w lansowany przez firmę 'styl międzynarodowy' i nadal są w ofercie Knolla. Dbała o redukcję kosztów wykonania, więc upraszczała proces produkcji. Biurko składane z trzech części - ramy, blatu i szuflad, które zaprojektowała w 1955 r. - konkurencja kopiowała w milionach egzemplarzy. "Dziennikarze ciągle pytają, co uważam za mój największy wkład we współczesne wzornictwo. To biurko to mój wkład" - uważa Knoll.
'Pani Knoll nie cierpi zielonego' - szeptali młodzi projektanci. 'Pani Knoll nie toleruje ustawiania mebli po przekątnej'. Drżeli przed jej surową oceną, ale wiedzieli, że wymaga od nich tyle samo co od siebie. Przy całym swoim talencie wyczuwała talent u innych. Urządziła setki biur, gabinetów i recepcji od Stanów Zjednoczonych po Szwecję. Dwa z jej najbardziej znanych projektów to biura Connecticut General Life Insurance w Bloomfield i wnętrza budynku CBS autorstwa Eero Saarinena w Nowym Jorku. CBS to nie tylko jej pożegnanie z zawodem, kropka nad i, wspaniały pokaz możliwości projektanta i szczyt elegancji, ale także hołd złożony rodzinie Saarinenów. Po śmierci Hansa w 1955 r. Florence została prezesem Knoll Associates Inc. Trzy lata później wyszła za mąż za bankiera z Florydy i zaczęła dzielić swój czas między Nowy Jork a słoneczne plaże Miami. W 1959 r. sprzedała firmę, ale jeszcze do 1965 r. prowadziła dział wzornictwa, potem wycofała się z zawodu. Od czasu do czasu pojawia się publicznie - na przyjęciu w Białym Domu, żeby odebrać państwowe odznaczenie, albo na wystawie w MoM-ie. Wiedzie życie zamożnej rentierki.