http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

To nie torba! To Birkin!

Katarzyna Jaklewicz
10.05.2009 , aktualizacja: 12.05.2009 14:17
A A A Drukuj
Najtańsze modele kosztują od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów. Najdroższe, zrobione z krokodylej skóry, ozdobione diamentami - ponad 100 tys. Mimo kosmicznych cen, żeby ją kupić, czeka się w kilkuletniej kolejce. Legendarna torba Birkin świętuje 25. urodziny
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
Jeden z odcinków 'Seksu w wielkim mieście'. Samantha (blondynka) od dłuższego czasu podziwia na wystawie sklepu skórzaną czerwoną torbę. Pewnego dnia wchodzi do salonu. Sprzedawca niechętnie podaje towar. - Kosztuje 5 tys. - ostrzega. Samanthy nie dziwni ani cena, ani konieczność zapisania się na listę oczekujących. Ale gdy dowiaduje się, ile wynosi czas oczekiwania, wybucha:

- Mam czekać pięć lat na torebkę?! - To nie torba! To Birkin! - odparowuje oburzony sprzedawca i wyrywa jej torebkę z rąk. Fikcja? Niekoniecznie.

Torebka Birkin produkowana przez dom mody Hermes to jeden z najbardziej luksusowych dodatków na świecie. Gwiazdy czekają na nią latami, zwykli śmiertelnicy w ogóle rzadko widują ją na oczy. Jeśli zaś widują, rzadko wiedzą, z czym mają do czynienia. Bo ta duża (35 cm szerokości) skórzana torba o tradycyjnym prostokątnym kształcie pozornie niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ba, trudno uwierzyć, że jeden z modeli (krokodyla skóra ze złotym zapięciem wysadzanym diamentami) kosztuje ponad 100 tys. dol. Producent nie rwie się jednak do mnożenia zysków - na rynek wypuścił tylko dwie sztuki i więcej nie zamierza. Nic więc dziwnego, że dwa lata temu magazyn "Forbes" umieścił Birkin na liście najbardziej ekstrawaganckich toreb świata.

Na początku było siodło

Początkowo ze złotem, z diamentami i ekstrawagancją Hermes miał jednak mało wspólnego. W jego pierwszej pracowni powstawały głównie uzdy i uprzęże dla koni. Thiery Hermes, założyciel firmy, otworzył ją w 1837 roku w Paryżu. Od razu stawiał na jakość (odbiorcą jego wyrobów mieli być przede wszystkim europejscy notable) i na rodzinę - przez pięć pokoleń firma będzie przechodziła z ojca na syna i z teścia na zięcia, by dopiero na początku XXI wieku trafić w obce ręce. Na razie jednak jest wiek XIX i potomkowie Thiery'ego Hermesa rozwijają firmę. Pod rządami jego syna Charles'a-Emile'a firma zaczyna produkować siodła i wprowadza sprzedaż detaliczną. Za rządów wnuka sprowadza do Francji zamki błyskawiczne i uzyskuje monopol na ich stosowanie, a za namową jego żony zaczęto produkować damskie torebki. Przez wszystkie te lata nie zmienia się jedno - kolejne pokolenia Hermesów osobiście doglądają produkcji. Firma lekceważy rewolucję przemysłową i początki masowej produkcji. Liczy się jakość. W swoje stulecie Hermes zaczyna produkować apaszki ozdobione charakterystycznymi wizerunkami kobiet uprawiających sport. Firma nadzoruje każdy etap produkcji - kupno w Chinach surowego jedwabiu, pracę w przędzalni i tkalni. Materiał ma być dwukrotnie mocniejszy niż u konkurencji. Nowe wzory są niechętnie wprowadzane, ale uważnie projektowane - ponoć latami. Niewiele mniej trwa wyprodukowanie samej apaszki. Barwniki mające utworzyć kolorowy wzór nakładane są pojedynczo. Każdy schnie przez miesiąc. W ciągu kolejnych lat Hermes otwiera sklepy w całej Europie, w USA, Japonii i poszerza asortyment - produkuje jedwabne krawaty, kaszmirowe swetry, obuwie, skórzane kurki, biżuterię, a nawet zastawę stołową. Gdy pod koniec stulecia imperium Hermesa wchodzi na francuską giełdę, nie pachnie już tylko skórą, ale też perfumami (produkuje je od 1949 roku), a niemal wszyscy potomkowie Thiery'ego Hermesa figurują na listach miliarderów magazynu 'Forbes'.

Sposób na Hermesa

Istnieją rozmaite wersje tej historii. Może był rok 1981, a może 1984. Pewne jest, że aktorka i piosenkarka Jane Birkin oraz dyrektor Hermesa Jean-Louis Dumas znaleźli się na pokładzie jednego samolotu. W trakcie lotu z notatnika aktorki wypadły luźne kartki. Zainspirowany tym Jean-Louis Dumas zaprojektował notes z dodatkową kieszonką z tyłu. Po notatniku przyszedł czas na torbę, która na pamiątkę tego zdarzenia dostała nazwisko aktorki. To jedna wersja. Inna mówi o Birkin narzekającej w trakcie lotu na rozmiary torebek, które nie są w stanie pomieścić wszystkich niezbędnych rzeczy. Jeszcze inna - że siedzący obok gwiazdy dyrektor po prostu poprosił ją o naszkicowanie torebki swoich marzeń. Tak czy inaczej w połowie lat 80. Birkin Bag trafiła na rynek i szybko wyprzedziła w popularności starszą kuzynkę - Kelly Bag - nazwaną tak na cześć księżnej Monako Grace Kelly. Sama Jane Birkin miała tylko jeden egzemplarz swojej imienniczki i jak szczerze przyznała - popularność torby przerosła jej własną. W 2006 roku oświadczyła zresztą publicznie, że z noszenia tej jednej rezygnuje, bo duża, stale wypełniona, a więc ciężka torba szkodzi jej zdrowiu.

Deklaracja aktorki sławie Birkin Bag jednak nie zaszkodziła. Gwiazdy nadal ją kochają. A Hermes nie obsługuje już ogierów i arabów, nawet tych najczystszej krwi. Ma teraz klientów o krwi błękitnej - członków rodzin królewskich, gwiazdy popkultury i biznesmenów. Elitę wśród nich stanowią wielbicielki Birkin Bag. Birkiny dyndają dumnie na nowojorskiej Piątej Alei i hollywoodzkim Bulwarze Zachodzącego Słońca zawieszone na przedramionach Victorii Beckham, Katie Holmes, Paris Hilton, Kate Moss, Naomi Campbell, Oprah Winfrey, Sofii Coppoli czy Nicole Richie - lista jest długa podobnie jak listy oczekujących na Birkin w salonach Hermesa. Tylko w salonach - bo przez internet Hermes Birkinów nie sprzedaje. W sklepach także trudno je kupić, choć oficjalnie plotkom o listach oczekujących Hermes zaprzecza. Utrzymuje, że kupienie Birkin Bag wymaga 'nawiązania osobistej więzi z jednym ze sprzedawców'.

Jak to zrobić? Bohaterka 'Seksu w wielkim mieście' zdobywa Birkin, utrzymując, że torebkę kupuje dla aktorki Lucy Liu, której jest agentką. Inny sposób na przechytrzenie Hermesa znalazł Micheal Tonello, fryzjer i stylista, który przez dekadę utrzymywał się z kupowania torebek Birkin i odsprzedawania ich przez internet bogaczom i gwiazdom, którym natura poskąpiła cierpliwości. - Szedłem do sklepu Hermesa i wybierałem apaszki, szale, bransoletki. Dopiero pod koniec, od niechcenia pytałem o Birkin. Sprzedawca przekonany, że ma do czynienia ze stałym klientem Hermesa, zawsze jakąś dla mnie znajdował - opowie później. Przez dziesięć lat swojej działalności Tonello kupił w ten sposób tysiące toreb w ponad stu salonach Hermesa na całym świecie. Ile na ich odsprzedawaniu zarobił - milczy. Swoje przygody i swój trik opisał natomiast szczegółowo w książce 'Bringing Home the Birkin' (Zabrać Birkin do domu), która rok temu ukazała się na amerykańskim rynku. Niestety, pomysł Tonella jest już spalony. On sam przekonał się o tym, gdy pewnego dnia (o książce było już głośno, choć nie trafiła jeszcze do księgarń) został wyproszony z salonu, otrzymując od Hermesa zamiast torby ze skóry egzotycznego zwierzęcia wilczy bilet.

Torba biednych bogaczy

Na co dzień Hermes preferuje jednak inne zwierzęta. Torby Birkin wyrabia ze skóry krokodyla, kozy, cielaka, a nawet strusia i jaszczurki! Im bardziej egzotyczne zwierzę, tym torebka droższa. Co więcej, skóra musi być najwyższej jakości. Mówi się, że tylko 2 proc. dostarczanego materiału spełnia normy jakości wyznaczone przez Hermesa. Każda torebka Birkin wyrabiana jest ręcznie przez wysoko wykwalifikowanego kaletnika i szyta techniką, którą opracowano jeszcze w czasach produkcji siodeł. O taśmie produkcyjnej nie ma mowy - nad jedną torbą może pracować tylko jedna osoba, a że zrobienie torby Birkin zajmuje kilkadziesiąt godzin roboczych, produkcja jednej trwa tygodniami. Trudno tu nawet mówić o produkcji - tygodniowo powstaje pięć toreb Birkin. Wszystkie w centrali Hermesa w Paryżu. Nic więc dziwnego, że czeka się po nie w kolejce. Czasem bezskutecznie. Hermes słynie z zarzucania produkcji określonych wzorów i kolorów - bez powodu i bez ostrzeżenia. W największej tajemnicy trzyma daty (i miejsca) wypuszczenia na rynek kolejnych partii. Kiedy jednak już to robi, dba o najdrobniejsze szczegóły. Każda torebka zapakowana jest w pudełko i owinięta w specjalną bibułkę, tak aby zachowała swój kształt. Do każdej dołączane jest etui - osobne na torbę (żeby się nie zakurzyła), osobne na jej cenne części metalowe - kłódkę i kluczyk, które podobnie jak guzki na spodzie torebki wyrabiane są ze złota lub platyny. Nigdy z mniej szlachetnych metali, jak choćby srebro, które czernieje, co je dyskwalifikuje przy tworzeniu toreb Birkin. Torba ta musi być bowiem trwała i możliwie niezmienna przez lata (niektórzy twierdzą nawet, że Birkin Bag to świetna inwestycja, bo w miarę upływu czasu, w przeciwieństwie do innych akcesoriów, jej cena pozostaje niezmienna albo nawet rośnie). Jeśli torba się zepsuje lub po prostu zestarzeje, Hermes przychodzi z pomocą i wysyła ją (torbę, nie właścicielkę) do spa. Tam torba jest bezpłatnie naprawiana i doprowadzana do możliwie najlepszego stanu. Reszcie śmiertelniczek pozostaje wybranie się od czasu do czasu do osiedlowego spa 'u pani Irenki' albo słowa Michaela Tonello, który w książce skrytykował nabywców Birkin Bag, nazywając ich biednymi bogaczami, 'którzy wszystko mają, a mimo to ciągle im czegoś brakuje'.

Podziel się