Setne urodziny uczciła, projektując swój pierwszy metalowy czajnik. XXI wiek witała projektem kubka - 'bo przecież nikt już nie pije kawy z małych filiżanek'. Eva Zeisel ma dziś 102 lata
Fot. Andrea Artz/laif/Ek Pictures
Eva Zeisel w swojej pracowni w domu w Rockland County na eleganckim przedmieściu Nowego Jorku
Przynajmniej od 75 lat Eva Zeisel należy do światowej czołówki projektantów. Zmieniające się mody i trendy jakoś jej nie dotyczą - setkami świetnych projektów już dawno zasłużyła sobie na miano 'matki nowoczesności', a jej burzliwy życiorys stał się nawet tematem powieści. Jest inspiracją dla młodych projektantów. Karim Rashid nazywa ją swoją 'zastępczą matką i idolką zmysłowych form'. 'Eva ma niesamowity zmysł do łączenia jakości, piękna i romantyzmu w każdym obiekcie' - mówi Rashid. Jej naczynia o miękkich, kobiecych kształtach aż się proszą, żeby je wziąć do ręki. 'Wielka sztuka nie polega na dziwactwach i wyszukanych rozwiązaniach - tłumaczy Zeisel. - W projektowaniu chodzi o dawanie przyjemności'. Kto by uwierzył, że elegancka starsza pani ze starannie ułożonymi siwymi włosami i obowiązkowym sznurem pereł na szyi zaczynała karierę od naprawy kaflowych pieców na przedmieściach Budapesztu?
Kiedy Eva Striker w wieku 17 lat rozpoczęła studia malarskie w Królewskiej Akademii w Budapeszcie, matka tak długo przekonywała ją o potrzebie zdobycia solidnego fachu, że w końcu dziewczyna postanowiła zająć się ceramiką. 'Kiedy byłam dzieckiem, chciałam zostać malarką. Ale wtedy malarstwo i projektowanie było właściwie jednym i tym samym' - mówi teraz. W domu Strikerów panowała dziwaczna atmosfera mieszaniny mieszczańskiej moralności i liberalizmu bohemy. Ojciec Evy był właścicielem przędzalni; matka, feministka i historyk - pierwszą na Węgrzech absolwentką tutejszego uniwersytetu. Mimo wykształcenia i nowatorskich pomysłów (prowadziła przedszkole, w którym uczono dzieci poprzez sztukę) kąpała się zawsze w bieliźnie, a nagość tak jak okazywanie emocji uważała za nieprzyzwoite. Po latach na pytanie, dlaczego tak często zmieniała miejsce pracy, jeżdżąc po całej Europie, Eva odpowiadała: 'Żeby być jak najdalej od domu'.
Okres terminowania nie był dla panny Striker łatwy ani przyjemny. Była jedyną kobietą w męskim gronie uczniów i czeladników, więc chłopcy nie szczędzili jej niewybrednych żartów. Przeszła tradycyjną drogę przyuczenia do rzemiosła - razem ze swoim mistrzem wędrowała po domach i reperowała kaflowe piece i naczynia, na podwórkach wśród drobiu i świń przygotowywała glinę do pracy. Trud się opłacił i Eva jako pierwsza kobieta w historii została członkiem Węgierskiego Związku Kominiarzy, Zdunów, Dekarzy, Studniarzy i Garncarzy. Mogła porzucić dotychczasowe rękodzielnicze zajęcie - marzyła o pracy w wielkich wytwórniach porcelany, o projektowaniu na skalę przemysłową.
'Pracowałam w jednej fabryce po drugiej. Kobieta projektantka, nikt o czymś takim jeszcze nie słyszał!' - wspomina Eva szalony okres dwudziestolecia międzywojennego. Doświadczenie zdobywała w wytwórniach na Węgrzech, w Austrii i Niemczech. Poznawała wszystkie fazy wytwarzania ceramiki - od projektu do taśmy produkcyjnej. Projektowała misy, wazony i figurki zwierząt, a także serwisy inspirowane geometrycznym stylem Bauhausu. Już wtedy dla własnej przyjemności zaczęła wymyślać 'najbardziej absurdalne kształty', które z czasem stały się jej znakiem rozpoznawczym. Żadna kobieta przed nią nie osiągnęła takiej pozycji w przemyśle ceramicznym. Kolejnym krokiem w jej karierze był pobyt w ZSRR. Związek Radziecki ją fascynował - jak wielu młodych artystów i intelektualistów chciała przekonać się na własne oczy, jak socjalistyczne ideały funkcjonują w rzeczywistości. Pracowała przy modernizacji fabryk ceramiki, czuwała nad standaryzacją produktów. Projektowała zastawę stołową, ceramikę do łazienek, elektryczne izolatory; jej serwis do herbaty dla Inturistu wprowadzono do wszystkich zakładowych kawiarń i stołówek. Wkrótce dostała posadę w Leningradzie w Państwowej Fabryce im. Łomonosowa (dawna Carska Wytwórnia Porcelany) i została generalnym dyrektorem artystycznym ds. produkcji szkła i porcelany na cały kraj. Socjalistyczna bańka mydlana pękła po trzech latach - w 1936 r. Eva niespodziewanie została aresztowana przez NKWD i oskarżona o antystalinowski spisek. Przez 16 miesięcy trzymano ją w odosobnieniu i torturowano. 'Odczułam boleśnie, że każdy dzień może być tym ostatnim, i odtąd postrzegam życie jako wielki dar' - mówi Zeisel. Na podstawie tej historii jej przyjaciel Arthur Koestler napisał książkę 'Ciemność w południe'. Matka Evy stanęła na głowie, żeby ją uwolnić, europejscy intelektualiści podpisywali w jej sprawie depesze do Stalina. Pewnego dnia bez żadnych wyjaśnień została zwolniona i wsadzona do pociągu do Austrii. W tym czasie jej przyjaciółka Natalia Danko, szefowa pracowni rzeźby w Fabryce im. Łomonosowa, zaprojektowała serię medalionów z wizerunkami przyjaciół artystów - ofiar reżimu. W 2000 r. delegacja z fabryki przyjechała do Nowego Jorku, by przekazać Evie dedykowany jej medalion.
W Wiedniu w dniu Anschlussu udało jej się dostać do ostatniego pociągu odchodzącego do Anglii. Potem z mężem Hansem Zeislem uciekali przed Hitlerem dalej, aż do Ameryki. Odtąd za swoje miejsce na ziemi uważa Nowy Jork, gdzie mieszkała od Brooklynu po nobliwą Upper West Side na Manhattanie. Pytana o narodowość odpowiada: 'Jestem sobą. Urodziłam się Węgierką, stałam się Amerykanką'. Ameryka ją pokochała - za projekty i za styl życia kobiety pracującej. Pokazała, że ceramika to nie tylko rękodzieło, ale poważny design i produkcja. Już w 1939 r. zorganizowała w nowojorskim Pratt Institute osobny kierunek wzornictwa przemysłowego, który przyciągnął dziewczyny. W latach 40., kiedy amerykańskie kobiety coraz częściej stawały przed dylematem 'praca czy dom', sukcesy zawodowe i udane życie rodzinne Evy Zeisel stanowiły atrakcyjny wzór do naśladowania. W 1942 r. Zeisel została wyróżniona za swoje osiągnięcia przez Museum of Modern Art i zaproszona do zaprojektowania porcelanowego serwisu. Pracując nad projektem, czytała poradniki Emily Post, amerykańskiej wyroczni do spraw etykiety, a naczynia musztrowała jak małe dziewczynki - kazała im się 'prostować', 'dygać' i 'przybierać pozy pełne godności'. Serwis z kolekcji Museum został zaprezentowany w MoMa w 1947 r. na wystawie 'New Shapes in Modern China Designed by Eva Zeisel' i przyniósł projektantce międzynarodową sławę. Z tego okresu pochodzi też charakterystyczny zestaw naczyń Town & Country o swobodnych, miękkich kształtach nawiązujących do organicznych rzeźb Hansa Arpa i Henry'ego Moore'a. Dzisiaj Town & Country to ikona stylu tamtych lat, reprodukowana w każdej niemal książce o designie, i ozdoba poważnych kolekcji vintage.
W podróżach, na wernisażach i przyjęciach towarzyszy jej córka Joan. Zjeździły cały świat. Kiedyś Eva pracowała dla wytwórni od Meksyku po Japonię, teraz odbiera honorowe doktoraty, otwiera wystawy. I nadal projektuje. Szkło, porcelanę, meble, stalowe sztućce, skrzynki na listy, a nawet pojemniki do domowego recyklingu - jej inwencja jest niewyczerpana. Urodzinowy czajnik, który zaprojektowała w 2006 r. dla firmy Chantal, nazwano jej imieniem. W tym samym roku powstała linia produktów Eva Zeisel Originals (m.in. stolik do kawy, świecznik, drzewko na biżuterię), której menedżerem jest wnuk projektantki Adam Zeisel. Nowoczesne i eleganckie przedmioty o orientalnych formach wykonane z przezroczystego pleksi świadczą o świetnym wyczuciu trendów.
Pytana nieustannie o sekret długowieczności Zeisel mówi o radości życia, dobrym humorze i przyjemności projektowania. Swój styl opisuje jako połączenie elegancji w ubiorze i zachowaniu, a na dziennikarskie strzały w stylu 'opisz siebie w trzech słowach' odpowiada równie szybko: 'Jestem starą projektantką'.