AZE, czyli Anna Kotowicz-Puszkarewicz, 30 lat i Artur Puszkarewicz, 32 lata. Para od trzech i pół roku. Ona - historyk sztuki i grafik, on - architekt, oboje - designerzy www.azedesign.pl Gdyby nie byli parą, nie mogliby ze sobą pracować. Oboje są uparci. Ten, kto ma pomysł, chce postawić na swoim. Ścierają się przy wspólnym jego rozwijaniu (żeby wyeliminować błędy w założeniach i zbędne elementy). To, że są razem, jest najważniejsze, dlatego mogą sobie pozwolić na kłótnie artystyczne. Nie mówią o podziale ról, raczej o widzeniu dwu- i trójwymiarowym. Realizacja to zawsze efekt pracy wspólnej (choć tak naprawdę każdy projekt jest bardziej czyjś, nigdy nie pamiętają czyj). Poznali się przy projektowaniu ekspozycji Muzeum Powstania Warszawskiego. Po półtora roku znajomości wyjechali razem do Czeremchy na Podlasie, w rodzinne strony Artura, z postanowieniem odnalezienia społecznego wymiaru projektowania - przywracania zapomnianych materiałów i technik ludowego rzemiosła, stworzenia miejsc pracy dla lokalnych wytwórców. Tam wzięli ślub. Plan powiódł się tylko częściowo. Bo lampy Koko'n ze słomy, szydełkowy dywan Nodus, haftowany obrus Messy czy filcowy dywan Folk nie zapewniły stałego źródła dochodu wykonawcom. Design jest dla nich na razie inwestycją. Zarabiają na życie pracami graficznymi, które wykonują w różnych pozamałżeńskich konfiguracjach. Przetrwali ze sobą na rubieżach i wierzą w ten wybór coraz mocniej... Razem jest łatwiej, zawsze ktoś czuwa, ma więcej siły.
Puff-Buff, czyli Anna Siedlecka, 34 lata, i Radek Achramowicz, 35 lat. Para od 12 lat. Ona - architekt wnętrz, on - architekt www.puff-buff.com Pytani o podział obowiązków odpowiadają: 'Mamy równe udziały w firmie'. Nie chcą mieszać pojęć. Przy omawianiu swoich projektów starają się zachować neutralność, występować nie w roli wspólnika czy towarzysza życia, lecz kolegi po fachu, osoby, która spojrzy na projekt bezstronnie. Skrytykuje, ale i pomoże. Popchnie do przodu albo zamiesza w głowie. Jak można oddzielić życie osobiste od pracy, gdy się przebywa ze sobą 24 godziny na dobę? Potrzebna jest wprawa. A jak uniknąć rywalizacji? Pomaga to, że zawód nie jest dokładnie ten sam, każde więcej wie o innej dziedzinie. Ania odpowiada za kontakty z mediami i partnerami zagranicznymi. Radek zajmuje się logistyką i rynkiem krajowym, a także pozyskiwaniem sponsorów. Dzielą się też technicznymi opracowaniami projektów - architektoniczne należą do Radka, wzornicze do Ani. Produkcją i wdrażaniem pomysłów zajmują się wspólnie.
BETON, czyli Marta i Lech Rowińscy, oboje 32 lata. Para od ośmiu lat. Ona - projektantka ubioru, on - grafik, kompozytor, oboje - architekci, designerzy www.beton-on.com Jeśli już dochodzi do niezgody w sprawach artystycznych, leją się pot, krew i łzy, a związek staje pod znakiem zapytania. Ostatnio ostro pokłócili się o fotel, który projektowali na wystawę LDZIGN - ohydny zdaniem Marty, cudowny zdaniem Lecha. Ostatecznie fotel zrealizowali, a związek przetrwał. Jak zwykle. Pracują wyłącznie ze sobą, zatrudniają najwyżej podwykonawców, nigdy współautorów. Na pomysły wpadają wspólnie i na etapie koncepcji wymieniają się rolami oprawcy i ofiary, imbecyla i mądrali, a przede wszystkim - pomysłodawcy i wyroczni. Tak jak w życiu.
Podział pracy dotyczy szczegółów warsztatowych. Tkanina, ubiór należą do Marty, grafika, muzyka - do Lecha; architektura i design to obszar wspólny. Lech mówi o Marcie, że jest odpowiedzialna (dla Marty to dziwne słowo), a o sobie - że odpowiedzialny nie jest. I jako przykład opowiada historię współpracy z Instytutem Goethego. - Nie zdążyłem z wykonaniem zlecenia. Wysłałem do Instytutu swojego brata bliźniaka, czyli siebie samego, z informacją, że brat, czyli ja, zmarł. Miałem gazetę ze swoim nekrologiem. A zlecenie kończą ludzie podesłani przeze mnie. - Zwykle jak Lech coś opowiada, wszyscy patrzą na mnie i czekają, aż to potwierdzę - mówi Marta. - Jestem lojalna. Oczywiście, że Lech zawsze mówi prawdę. Oboje jesteśmy odpowiedzialni, wywiązujemy się z podjętych zadań. Nie traktują designu jako sposobu na zarabianie. Utrzymują się z projektów graficznych, teatralnych (scenografia, kostiumy, wideo, muzyka), filmowych (animacje, muzyka), indywidualnych projektów mody, aby w designie robić to, na co mają ochotę.
MALAFOR, czyli Agata Kulik-Pomorska, 32 lata i Paweł Pomorski, 34 lata. Para od 13 lat. Oboje - projektanci wzornictwa www.malafor.com Są ze sobą, bo projektują. Razem projektują, bo są ze sobą. Nikt nie pamięta, jak to się zaczęło. Parą są od zawsze, razem chodzili do liceum, razem studiowali. Dyplomów bronili w tym samym czasie, u tego samego profesora, z podobnego tematu. Dla ludzi poruszających się na wózkach Agata zaprojektowała koszyk na zakupy, Paweł - samochodowy bagażnik na wózek. Z ich dyplomów wybranych jako najlepsze uczelnia miała wytypować tylko jeden do nagrody prezydenckiej. Wybrano dyplom Agaty, a profesor bardzo się tłumaczył. Wszystko, co powstaje pod marką MALAFOR, wymyślają wspólnie i wykonują we własnym warsztacie. Nie ma miejsca na rywalizację, gdy się prowadzi wspólny interes. Odkąd mają syna, dzielą się zadaniami, ale - jak twierdzą - to etap przejściowy. Warsztat jest teraz we władaniu Pawła. Trudno ocenić wkład pracy każdego z nich w dany projekt. Jak jedno coś wymyśli, drugie to rozwija; pierwsze uzupełnia, wzbogaca, drugie redukuje. Jeżeli coś upada, to na samym początku, na etapie pomysłu, który nie przetrzymuje dyskusji. Projekty, które już zaczęli realizować, zawsze kończą.
DBWT, czyli Daria Burlińska, 26 lat i Wojtek Traczyk, 37 lat. Para od czterech lat. Ona - projektantka wzornictwa, on - pedagog, grafik www.dbwt.pl Pracują osobno. Efekt jest wspólny. Daria wymyśla przedmioty. Wojtek nadaje im imiona i opracowuje identyfikację graficzną - logo, opakowanie, instrukcję obsługi. Sprawia, że przedmiot staje się produktem rynkowym. Tak jest lepiej, gdy każdy robi swoje. Nie ma pola do konfliktu. Jeśli się to zdarzy, dochodzi do starć. Życiowo zaczęło się od wspólnych znajomych i wspólnych zainteresowań, wzajemnych inspiracji, wspólnego surfowania po internecie. A zawodowo - od wymyślania prezentów dla przyjaciół, aż w końcu stwierdzili, że nie warto dzielić życia na pracę i resztę. Druga osoba wnosi coś nowego i uczy dystansu. Pracując samotnie, łatwo się zapętlić. Krytyka z zewnątrz często boli, a osoba najbliższa - wiadomo, że ma dobrą wolą. Wojtek na co dzień pracuje w firmie graficznej, Daria dotąd projektowała sama, ale chciałaby spróbować współpracy z innym designerem.