http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

W tych wzorach można się zakochać. Kafle ze starego spichlerza

Małgorzata Czyńska
26.01.2012 , aktualizacja: 23.01.2012 17:11
A A A Drukuj
Cementowe kafle Iza zobaczyła na zgliszczach starego dworu. I postanowiła sama takie mieć. Okazało się, że hiszpańska przyjaciółka Carmen ma krewnego, który się na tym zna - jego dziadek robił kafle dla Gaudiego.
Cementowe kafle wytwarza się ręcznie w żeliwnej formie i barwi trwałymi pigmentami nieorganicznymi. projekt wnętrza Katarzyna Baumiller i Agnieszka Kossowska
Fot. Rafał Lipski
Cementowe kafle wytwarza się ręcznie w żeliwnej formie i barwi trwałymi pigmentami nieorganicznymi. projekt wnętrza Katarzyna Baumiller i Agnieszka Kossowska
We współczesnych wnętrzach cementowe kafle z Purpury, nawet te naśladujące wzory historyczne, sprawdzają się znakomicie. projekt wnętrza Katarzyna Baumiller i Agnieszka Kossowska
Fot. Rafał Lipski
We współczesnych wnętrzach cementowe kafle z Purpury, nawet te naśladujące wzory historyczne, sprawdzają się znakomicie. projekt wnętrza Katarzyna Baumiller i Agnieszka Kossowska
Iza i Carmen - Polka 
i Hiszpanka - razem prowadzą kaflową manufakturę
Fot. Rafał Lipski
Iza i Carmen - Polka i Hiszpanka - razem prowadzą kaflową manufakturę
Każde zamówienie w Purpurze traktowane jest indywidualnie - dobór wzorów i kolorów na życzenie klienta. Średnia cena to ok. 300 zł za m kw. projekt wnętrza Katarzyna Baumiller i Agnieszka Kossowska
Fot. Rafał Lipski
Każde zamówienie w Purpurze traktowane jest indywidualnie - dobór wzorów i kolorów na życzenie klienta. Średnia cena to ok. 300 zł za m kw. projekt wnętrza Katarzyna Baumiller i Agnieszka Kossowska
Pan Andrzej, pracownik Purpury, 
ze świeżo wykonanym kaflem
Fot. Rafał Lipski
Pan Andrzej, pracownik Purpury, ze świeżo wykonanym kaflem
''Jako dziewczynka lubiłam skrzynkowe okna z jabłkami w środku i begoniami na parapetach, z nicianymi firanami - opowiada Iza. - W małym miasteczku, gdzie spędzałam wakacje, takich miejsc było wiele. Nie potrafię powiedzieć, skąd brała się ta fascynacja. Urodziłam się w Warszawie, dzieciństwo spędziłam w bloku, tęskniąc za klimatem urojonego Drohobycza. Moi warszawscy dziadkowie mieli stare meble i zegary, a dziadek jak nikt potrafił kłaść tapetę i robił chyba najlepsze nalewki, które piło się z pięknych kieliszków - te klimaty wydawały mi się jednak zbyt mieszczańskie. Myślę, że mam umysł dokumentalisty lub detektywa, zwracam przesadną uwagę na szczegóły''.

Na studiach Iza mieszkała w maleńkiej kawalerce Za Żelazną Bramą, a marzyła o wysokich pokojach z galeryjkami. Łaziła po starych warszawskich kamienicach, żeby popatrzeć na to, co ocalało z dawnych czasów, bo - jak mówi - nienawidziła późnogierkowskiego -braku smaku.

Dwa lata temu wybrała się ze znajomymi do niszczejącego przydworskiego parku, w którym pod wiekowymi kasztanami i lipa-mi okoliczni pijaczkowie palą teraz ogniska. ''Takie miejsca jednocześnie mnie zasmucają i fascynują - mówi Iza. - A w Polsce zachowało się ich tak mało, że urastają niemal do rangi archeologicznych wykopalisk. Szukaliśmy miejsca, gdzie stał kiedyś dwór, i w pewnym momencie pod krzakami dostrzegliśmy ślady fundamentów. Ewa, znajoma, znikła na chwilę w gęstwinie i po chwili wynurzyła się z kawałkiem gruzu. Po jednej jego stronie widniał roś-linny motyw w pięknym czerwonym kolorze. To był fragment starego kafla, który mimo zniszczenia wyglądał bardzo szlachetnie. Nie miałam pojęcia, o co chodzi, ale Ewa i Karol, namiętni zbieracze i właściciele starego dworku, wyjaśnili, że to praktycznie niedostępne w Polsce stare kafle cementowe. W jednym momencie postanowiłam takie kafle mieć. Gdy okazało się, że najbliższym miejscem, gdzie się je produkuje, jest Hiszpania, oraz że przed pierwszą wojną wytwarzano je także w Polsce, między innymi w Opocznie, pomyślałam sobie: czemu by nie odtworzyć tradycji sprzed ponad stu lat. Nie miałam pojęcia, dlaczego ta tradycja zaginęła''.

Teraz Iza już wie, że produkcji cementowych kafli po prostu nie da się zautomatyzować. Każdy kafel wykonywany jest osobno, ręcznie.

Okazało się, że hiszpańska przyjaciółka Carmen ma krewnego, który się na tym zna - jego dziadek robił kafle dla Gaudiego. Tak powstała firma Purpura, której nazwa brzmi i oznacza to samo po polsku i po hiszpańsku. Iza, szczupła kobieta po czterdziestce, z wykształcenia humanistka, prowadząca malutkie wydawnictwo i nigdy wcześniej niepracująca fizycznie, wylądowała na praktyce jako czeladnik w Andaluzji, w manufakturze przypominającej wystrojem i sposobem produkcji czasy Gaudiego. Okazało się, że nawet w słynącej z cementowych kafli Hiszpanii wiedzą o nich głównie architekci, a o samej manufakturze nie mają pojęcia nawet okoliczni mieszkańcy. Dwa zimowe tygodnie Iza spędziła przy prasie w nieogrzewanym pomieszczeniu, podnosiła kilkadziesiąt razy dziennie formę ważącą 15 kg.

''Cała byłam w cemencie, okropnie zmęczona. I nieprawdopodobnie szczęśliwa - wspomina. - Mimo że tylko kilka kafli, które wykonałam, nadawało się do czegoś, większość od razu szła na przemiał. Do Polski wracała pewna, że w ciągu kilku dni uruchomimy produkcję, a tymczasem nic się nie udawało. Niby robiliśmy wszystko jak w Hiszpanii, a jednak kafle albo całkiem nie wychodziły, albo były brzydkie. Było to tym dziwniejsze, że technologia w założeniu jest bardzo prosta. W stalowej formie umieszcza się metalowy wzornik, zalewa półpłynną masą cementowo-marmurową, a następnie zasypuje mieszanką cementową i prasuje. A jednak kafle rozpadały się przy zdejmowaniu, nie miały właściwych parametrów technicznych, linie proste wychodziły krzywe, a kolory - niejednolite. Potrzebowaliśmy kilkunastu miesięcy i niezliczonych prób, aż w końcu opracowaliśmy oryginalną technologię. To były ciężkie chwile, wciąż musieliśmy inwestować w manufakturę, pieniędzy zaczęło brakować. Przy okazji ucierpiało wydawnictwo, bo opóźniliśmy wydania kilku książek. Nie poddałam się dzięki wsparciu rodziny. W manufakturze nie pracuję oczywiście sama - Carmen pomaga przy projektowaniu wzorów, moja mama nadzoruje produkcję i negocjuje z dostawcami, a kafle są dziełem dwóch bardzo cierpliwych pracowników''.

Projekty kafli Purpury nawiązują do wzorów kafli historycznych hiszpańskich, francuskich oraz do antycznych i renesansowych kamiennych mozaik, które wciąż można podziwiać na placach Rzymu czy Florencji. Iza przygotowuje teraz serię odwołującą się do polskiego folkloru. Myśli też o serii we współczesnej stylistyce, może minimalistycznej. ''Dzięki manufakturze spotkałam wspaniałych architektów - opowiada. - Ich wyobraźni i odwadze zawdzię-czam nasze pierwsze realizacje. Na razie udało się odtworzyć dawną tradycję, teraz musimy się postarać przekonać do niej ludzi''.

Kafle powstają w starym spich-lerzu. W popegeerowskiej ubogiej wsi to jedyne miejsce, gdzie coś się dzieje. ''Nie ma tu nic - mówi Iza. - Perspektyw, szkoły, przedszkola, świetlicy ani jakiejkolwiek możliwości rozrywki dla dzieci. Jedynie malutki plac zabaw. Mieszkamy w małym dworku, w otoczeniu starych drzew, a tuż za płotem dzieciaki całymi dniami snują się po zakurzonej drodze. Większość z nich nigdy nie była w kinie, nie uprawia żadnych sportów, nie ma -zainteresowań, a ich marzenia nie sięgają dalej niż chęć skończenia szkoły fryzjerskiej. Chciałabym zorganizować dla nich jakieś koło zainteresowań, może klub sportowy. Na razie robię niewiele. Od czasu do czasu organizujemy dla nich warsztaty plastyczne, trochę uczymy się razem angielskiego, kiedyś zaprosiliśmy magika. Na warsztaty zgłosiło się ponad 30 dzieci w wieku od sześciu do 15 lat. Podczas jednego z konkursów poprosiliśmy je o narysowanie swojego ulubionego miejsca. Prawie wszystkie wybrały plażę. Żadne z nich nigdy nie było nad morzem, w ogóle nigdy nie było na żadnych koloniach. Moim najnowszym pomysłem jest dogadanie się z najbliższym hufcem i zorganizowanie dla nich obozu nad jeziorem. Chcę wierzyć, że jeśli rozwinę swoją kaflową działalność, więcej moich sąsiadów będzie miało pracę, a dzieci - lepszą przyszłość. Ale przede wszystkim chcę, by dzieciaki wiedziały, że wszystko jest możliwe i zależy tylko od tego, jak bardzo jesteśmy zdeterminowani.

Widziałam kiedyś cudowny patchwork z kafli zaprojektowany do jednej z restauracji Philippe'a Starcka, być może nawet przez -niego. Gdyby tak pewnego dnia Starck zamówił u nas podobną mozaikę ''.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (2)

  • banieczka

    Oceniono 1 raz 1

    Hm... kafle cementowe są piękne. Mam nadzieję, że Purpura rozszerzy gamę wzorów i że "nasze" kafle będą jednak tańsze. Bo jak na razie nadal bardziej opłaca się sprowadzić z Hiszpanii (60euro/1m2 + wysyłka), a wzorów mają tam setki...

  • olissima

    Oceniono 10 razy 10

    Pani Izo gratuluję pomysłu i trzymam kciuki :) ... z własnego doświadczenia wiem, że opłaca się tworzyć produkty niszowe, tym bardziej, jak praca jest pasją. Pozdrawiam serdecznie, Ola

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX