On kocha, ale ona to kurwa
g.
04.06.2011
, aktualizacja: 03.06.2011 14:10
Nie uważam, żeby zdrada i kłamstwo było dobrym i godnym zachowaniem człowieka. Nie rozumiem jednak, dlaczego w zależności od płci zmieniają one swoje znaczenie z niewinnej słabostki do czynu tak hańbiącego, że należałoby wiedźmę spalić na stosie
.
List
Jakiś czas temu w gronie rodzinnym oglądałam film opowiadający historię życia Raya Charlesa. Zastanowił, a raczej zdenerwował mnie komentarz męskich członków rodziny co do rozterek sercowych głównego bohatera. Muzyk, przez długi czas żył z dwiema kobietami - żoną i kochanką. Obydwie urodziły mu dzieci. "Po prostu kochał obie te 'zazule'"- zagrzmiały pełne współczucia okrzyki.
Z drugiej strony, gdy stykam się z opowieściami o kobietach zdradzających swych mężów, chłopaków, partnerów, a nawet o tych, traktujących seks jako zabawę, słyszę inne głosy. 'Dziwka', 'Kurwa', 'Puszczalska', 'Szmata'.
Nie uważam, żeby zdrada i kłamstwo było dobrym i godnym zachowaniem człowieka. Nie rozumiem jednak, dlaczego w zależności od płci zmieniają one swoje znaczenie z niewinnej słabostki do czynu tak hańbiącego, że należałoby wiedźmę spalić na stosie.
Dlaczego facet może być po prostu niezdecydowany, zbyt napięty, zestresowany, a zazwyczaj do tego uwiedziony lub też po prostu 'lubić się zabawić', podczas gdy kobietę można opisać na prostej i klarownej kresce między świętą a nierządnicą?
Na pewno ma to jakieś ewolucyjne wytłumaczenie. Głowa rodziny naraża swe życie walcząc z tygrysami, niedźwiedziami i innymi stworami, gdy jego kobieta przekazuje w kontynent geny kolegi. Jednak dziś wszyscy na równi polujemy i narażamy swe karki, dlaczego więc na równi nie możemy szanowani i potępiani za nasze postępowanie?
Zdrada i kłamstwo są złe, jednak, gdy dla smaku dołączyć również obłudę, otrzymujemy mdlącą mieszankę.