http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Wybór: religia albo nic

Ania
08.05.2011 , aktualizacja: 06.05.2011 17:07
A A A Drukuj
Do tej pory byłam konformistką, ale teraz dojrzałam do tego by podejmować świadome, choć czasem trudne decyzje. Czekam na innych rodziców
List
.
List
ZOBACZ TAKŻE
Mój młodszy syn rozpocznie w tym roku naukę w szkole podstawowej. A ja mam duży dylemat - zapisywać go czy też nie zapisywać na religię. Nie mogę powiedzieć, że jestem katoliczką, zdecydowanie bliżej mi do agnostycyzmu.

Jestem jednak zanurzona - rodzinnie i kulturowo - w tradycji katolickiej. Myślę, że to sytuacja typowa dla bardzo wielu osób w naszym społeczeństwie. Kiedy kilka lat temu mój starszy syn rozpoczynał naukę w podstawówce, wydawało mi się oczywiste, że będzie chodził na religię (z całego rocznika nie chodziło tylko jedno dziecko będące innego wyznania; wiem, że w obecnych pierwszych klasach w naszej podstawówce na religię uczęszczają wszystkie dzieci). Pamiętam jego zaliczanie poszczególnych modlitw, zbieranie podpisów księdza po obecności na poszczególnych mszach i nabożeństwach, poczucie - zarówno u syna, jak i u mnie, że robi coś, co ma jedynie formę, ale niekoniecznie głębszą treść. Pamiętam problemy z załatwieniem zgody na przystąpienie syna do komunii wspólnie z całą klasą a nie z garstką obcych dzieci w naszej parafii. Pamiętam jego wzrastającą niechęć do lekcji religii w starszych klasach prowadzonych przez coraz bardziej sfrustrowaną katechetkę.

W gimnazjum syn wybrał (konsultując to wcześniej z nami) etykę i jest z tego wyboru bardzo zadowolony. Uwielbia te lekcje, podczas których uczniowie prowadzą dyskusje na ciekawe, czasem kontrowersyjne tematy, zaś naczelną zasadą ma być szacunek dla pozostałych uczestników dyskusji.

W podstawówce mamy jedynie wybór: religia albo nic (tzn. godzina spędzona w świetlicy, bo oczywiście religia jest zwykle w środku dnia). Nie wiem jak będzie potraktowane przez rówieśników dziecko, które nie idzie jak pozostałe na lekcję, lecz spędza ten czas gdzie indziej. Nie wiem jak zareaguje moja i mojego męża rodzina na wiadomość, że nasz syn nie chodzi na religię i nie przystąpi do Pierwszej Komunii. Nie wiem, czy nie utrudnię mojemu dziecku życia, jeśli wyłączę go z tradycji katolickiej.

Jakoś nie mogę uwierzyć, że wszyscy rodzice posyłający swoje dziecko na religię w szkole to ludzie głęboko wierzący. Myślę, że wielu z nich - pewnie nawet większość - decyduje się na lekcje religii bez głębszej refleksji, po prostu robi to, co pozostali. Zapewne, jeśli wiedzieliby, że inni rodzice też mają dylemat, może byliby bardziej odważni w podejmowaniu własnych świadomych decyzji. Nadszedł czas, byśmy w jakiś sposób pokazali sobie nawzajem np. w anonimowej ankiecie podczas pierwszego zebrania w szkole, jakie są nasze prawdziwe oczekiwania w sprawie lekcji religii. Podobno mamy wybór.

Rodzice, zastanówcie się, czy poślecie dziecko na religię dlatego, że to wasza wiara, którą chcecie przekazać potomkowi, czy tylko dlatego, by babcia, ciotka, sąsiadka nie patrzyły na was krzywo. Odpowiedzcie sobie szczerze: czy z pełnym zaangażowaniem przejdziecie wspólnie z dzieckiem całą drogę przygotowania do Pierwszej Komunii czy też "odbębnicie" wszystkie te przedziwne wymagania. Czy Pierwsza Komunia dziecka będzie dla was ważnym wydarzeniem religijnym czy też wyłącznie uroczystością z piękną białą sukienką, prezentami i wystawnym obiadem w knajpie. Jeśli szczerze odpowiecie sobie sami, że czynicie to wszystko z pobudek czysto konformistycznych, nie zostawiajcie tak tej sprawy, bo was to jeszcze długo będzie uwierać. Ja sama do tej pory byłam konformistką, ale teraz dojrzałam do tego by podejmować świadome, choć czasem trudne decyzje. Czekam na innych rodziców.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (24)

  • lakune

    Oceniono 4 razy 4

    tak szczerze, to wg wiekszości ludzi jest i tak źle i tak niedobrze - bycie udawanym katolikiem, co to do kościoła nigdy nie chodzi ale sakramenty odbębnia "bo trzeba" jest hipokryzją (i tu się w 100% zgadzam), ale jak ktos w pełni świadomie nie chrzci dziecka, nie posyła go do komunii itd to już jest be i niedobry, bo przecież jak to tak?
    mój syn jest nie chrzczony, do komunii również go posyłać nie będę - nie jesteśmy ludźmi wierzącymi, ślubu kościelnego nie braliśmy, a okazje typu Wielkanoc sa dla nas okazją do rodzinnych spotkań i niczym poza tym - nie mamy święconki etc z pozoru wszystko jest w porządku, a mimo wszystko zdarza mi się słyszeć, że robimy źle - co źle, ja się pytam? jaki sens ma to odbębnianie po kolei sakramentów jeśli nie idzie za tym wiara? mnie nie obchodzi "co ludzie powiedzą" bo to nasze życie i nasze wybory. "a co jeśli A będzie miał wam za złe, że nie pójdzie do komunii?" to pytanie było hitem. czemu miałby mieć za złe? to nie jest święto dawania prezentów tylko kolejny etap w życiu małego katolika - co w tym takiego skomplikowanwgo? a co jesli mój syn za kilka lat zaprzyjaźni się z małym Żydem? czy będzie miał mi za złe, że ominie go Bar Mitzvah? nie, bo będzie wiedział, że to część wiary jego przyjaciela i to samo będzie wiedział o komunii. Nie zamierzam zatajać przed dzieckiem na czym polega wiara katolicka czy jakakolwiek inna, jednak równiez nie zamierzam chować go na małego katolika tylko dlatego, że wg niektórych to jedyne i poprawne wychowanie...
    szanuję rodziców, którzy posyłają dzieci do komunii i uważam, że takim samym szacunkiem powinno sie obdarzyć tych, którzy żyją i myślą inaczej.

  • beatrice78

    Oceniono 2 razy 0

    Moi rodzice ochrzcili mnie, bo wtedy chyba wierzyli. Nie sa takimi konformistami, ze nie mysle, zeby wtedy zrobili to, "bo tak trzeba". A do komunii poszlam, bo chcialam. Ale chcialam tak naprawde chyba ladna sukienke i "kinderbal"... Pozniej przewartosciowalam swoj poglad na swiat i wiare. I obecnie oficjalnie nie jestem katoliczka.
    Obecnie od kilku lat mieszkam i pracuje poza granicami Polski. Niedawno wyszlam za maz za obcokrajowca, ktory jest "od urodzenia" ateista. Nie wzielismy slubu koscielnego, a cywilny. Moi rodzice ani rodzina nie mieli nic przeciwko temu.
    Rok temu urodzila sie nasza coreczka, ktorej nie ochrzcilismy i chrzcic nie bedziemy. Tutaj tez zadnych sprzeciwow rodziny nie ma.
    Moi rodzice wychowali mnie co prawda w duchu katolickim, ale zawsze nie tylko pozwalali, ale naklaniali do samodzielnego myslenia i rowniez "odmiennych" wyborow. Jestem im za to bardzo wdzieczna.
    Nasze dziecko bedziemy probowac wychowac w podobny sposob. Zyjac zagranica bedzie nam na pewno latwiej. Nikt nie bedzie mojego dziecka palcami wytykal, ze nie chodzi na religie, czy nie pojdzie do Komunii. Jest mi latwiej. Oczywiscie. Ale wierze, ze rowniez gdybysmy mieszkali w Polsce bylabym wierna swoim przekonaniom...choc presja spoleczna potrafi "zlamac"...
    Jeszcze krotko @Gosc: swieta tzw. Bozego Narodzenia i Wielkanocne sa dla mnie swietami rodzinnymi i je jak najbardziej obchodze i celebruje. Mysle, ze wiele osob ma podobne nastawienie.

  • Gość: sss

    Oceniono 2 razy 0

    alez absolutnie nie posyłaj dziecka na religię, tym bardziej, ze jak rozumiem nie chodzicie wcale do kościoła, nie obchodźcie więcej świat Bożego Narodzenia, bo was nie dotyczą, nie stawiajcie choinki, rozumiem, że Wielkanoc to i tak tylko na kanapie spędzacie. Po co robic pokazówy? dla rodziny? Nie żartuj... tylko przestań z siebie robic sierotę w necie lub co gorsza bohaterkę.

  • Gość: sss

    Oceniono 1 raz 1

    alez absolutnie nie posyłaj dziecka na religię, tym bardziej, ze jak rozumiem nie chodzicie wcale do kościoła, nie obchodźcie więcej świat Bożego Narodzenia, bo was nie dotyczą, nie stawiajcie choinki, rozumiem, że Wielkanoc to i tak tylko na kanapie spędzacie. Po co robic pokazówy? dla rodziny? Nie żartuj... tylko przestań z siebie robic sierotę w necie lub co gorsza bohaterkę.

  • amazinglizardwoman

    0

    @satanetka Tyle razy już słyszałam że ślub cywilny to "tylko rejestracja i się nie liczy" (czasem ew. "wymysł komunizmu", heh)... Nie wiadomo, co z tym rodzinnym fantem zrobić - przekonać ani mamy, ani ojca do mojego spojrzenia na religijność po prostu się nie da, a jeśli pozostanę wierna sobie to pewnie stracę z nimi kontakt, dosłownie. Ciężko, mam nadzieję wzbudzić w nich jakąś tolerancję, choć wiadomo czyją matką jest nadzieja... Nie wiem, czy już informować ich że wg kodeksu kanonicznego chrzest dziecka wbrew woli rodziców jest nieważny, czy jeszcze nie?;] Ironizuję, ale smutno mi i przykro.

  • satanetka

    0

    @amazinglizardwoman Twoja mama jest klasycznym przykładem pseudokatolika. Taka ,,naciągana" religia, zawsze można się jakoś wykręcić, byle tylko sąsiedzi nie gadali, że ślubu nie ma. Znam ten przykłąd wręcz z autopsji, w moim otoczeniu jest wiele osób, traktujących chodzenie do kościoła jak wyjście do ubikacji. ,,Bo trzeba". W sumie, ich sprawa. Mnie tylko denerwuje zachowanie ,,pogratuluję Wam, drodzy nowożeńcy, gdy weźmiecie ślub kościelny, bo dla mnie sam cywilny się nie liczy"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX