Przyjazny gabinet?
Bogna
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-01-28 16:31
Kilka dni temu wybrałam się prywatnie na kontrolne badania do dermatologa. Panująca aura zmusiła mnie do zaczekania na swoją kolej w sąsiadującej poczekalni do gabinetu ginekologicznego NFZ...
ZOBACZ TAKŻE
- Czytając doktora Google'a (01-03-10, 01:00)
Pierwsze wrażenie jakie odniosłam było bardzo pozytywne. Przyjazne kolory, gazety, kawa, herbata. Mnóstwo zdjęć maluchów oprawionych w kolorowe ramki, relaksująca muzyka gdzieś w oddali. Całkiem przyjemnie. Na wprost wejścia ogromne biurko, a za nim pani recepcjonistka zawalona kartami i wielką księgą służąca pewnie do rejestracji pacjentek. A pań było naprawdę sporo i ciągle przychodziły nowe. Urwanie głowy!
I tak czekając na swoją Panią Doktor oniemiałam. Jedna z pacjentek, przypuszczam, że nowa została wezwana przed biurko w celu założenia karty. Musiała udzielić odpowiedzi na wiele intymnych pytań: kiedy dostała pani pierwszą miesiączkę, kiedy miała pani ostatnią, a ile trwała, a jaka jest, a czy ma pani dzieci, jaki był poród; brakowało chyba tylko pytania: kiedy
uprawiała pani ostatni raz seks.
Owy wywiad został oczywiście przeprowadzony przed cała poczekalnią. Przypuszczam, że dla tej kobiety też było to nie lada przeżycie, bo długo zastanawiała się nad tymi datami, co lekko zirytowało recepcjonistkę.
Ale dlaczego nie zareagowała? Bo i tak niczego by to nie zmieniło, bo możliwe, że nie ma pieniędzy na wizytę prywatną, więc z dwojga złego dobrze, że w ogóle się bada?!
Z opowiadań moich koleżanek wiem, że takie praktyki są nagminne. Mało tego, w przychodni akademickiej w jednym z uniwersyteckich miast Polski, jeszcze kilka lat temu paradowało się z gołym tyłkiem przez poczekalnię, jeśli się akurat nie miało sukienki czy spódnicy na sobie, bo przygotować do badania należało się w przebieralni, po drugiej stronie poczekalni.
Pytam, gdzie jest tzw. tajemnica lekarska, gdzie jest poszanowanie prawa do intymności każdego pacjenta? Czy zadanie tych kilku pytań przez lekarza za zamkniętymi drzwiami tak strasznie wydłużyłoby jego czas pracy?
Mamo, bardzo chciałabym Tobie podziękować, że nigdy nie przyszło Tobie do głowy ciągać mnie po takich gabinetach, że nie narażałaś mnie na dodatkowy stres i skrępowanie, przy i tak dość krepującej samej w sobie sytuacji, jaką jest pierwsza wizyta u ginekologa. Bo teraz wiem, jak to wszystko powinno przebiegać. Dziękuję!!!
I tak czekając na swoją Panią Doktor oniemiałam. Jedna z pacjentek, przypuszczam, że nowa została wezwana przed biurko w celu założenia karty. Musiała udzielić odpowiedzi na wiele intymnych pytań: kiedy dostała pani pierwszą miesiączkę, kiedy miała pani ostatnią, a ile trwała, a jaka jest, a czy ma pani dzieci, jaki był poród; brakowało chyba tylko pytania: kiedy
uprawiała pani ostatni raz seks.
Owy wywiad został oczywiście przeprowadzony przed cała poczekalnią. Przypuszczam, że dla tej kobiety też było to nie lada przeżycie, bo długo zastanawiała się nad tymi datami, co lekko zirytowało recepcjonistkę.
Ale dlaczego nie zareagowała? Bo i tak niczego by to nie zmieniło, bo możliwe, że nie ma pieniędzy na wizytę prywatną, więc z dwojga złego dobrze, że w ogóle się bada?!
Z opowiadań moich koleżanek wiem, że takie praktyki są nagminne. Mało tego, w przychodni akademickiej w jednym z uniwersyteckich miast Polski, jeszcze kilka lat temu paradowało się z gołym tyłkiem przez poczekalnię, jeśli się akurat nie miało sukienki czy spódnicy na sobie, bo przygotować do badania należało się w przebieralni, po drugiej stronie poczekalni.
Pytam, gdzie jest tzw. tajemnica lekarska, gdzie jest poszanowanie prawa do intymności każdego pacjenta? Czy zadanie tych kilku pytań przez lekarza za zamkniętymi drzwiami tak strasznie wydłużyłoby jego czas pracy?
Mamo, bardzo chciałabym Tobie podziękować, że nigdy nie przyszło Tobie do głowy ciągać mnie po takich gabinetach, że nie narażałaś mnie na dodatkowy stres i skrępowanie, przy i tak dość krepującej samej w sobie sytuacji, jaką jest pierwsza wizyta u ginekologa. Bo teraz wiem, jak to wszystko powinno przebiegać. Dziękuję!!!
Przeczytaj 3 komentarze na Forum
-
Przyjazny gabinet?
mgla_jedwabna
08.02.10, 15:09
Oczywiście najprostsze rozwiązania są niemożliwe do wprowadzenia... Takim rozwiązaniem byłoby np. wydrukowanie kartek z ankietą zawierającą pytania, takie, jak te cytowane przez autorkę »
-
Re: Przyjazny gabinet?
wildor
08.02.10, 15:42
Dziwna sytuacja, a jeszcze dziwniejsze, że na taką praktykę nie zareagowała sama "przepytywana" pacjentka (pewnie przestraszona), ani żadna z kobiet czekających w poczekalni (pewnie przeszły»
-
Przyjazny gabinet?
jaremaben
09.02.10, 16:49
Moje 2 tragikomiczne wspomnienia szpitalne : pierwsze, wszystkie panie w wieku od lat -nastu do 80 zrzucaly ochoczo ubior na oddziale wewnetrznym, gdzie kiedys lezalam, kiedy byl tzw. »
W numerze z 13 marca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień˝









