Pani Kasiu, Próbowałam przeczytać
rozmowę z Panią w przerwie świątecznych zakupów w zatłoczonej galerii handlowej, ale nie dałam rady. Łzy poleciały mi z oczu bo Pani słowa tak bardzo przypomniały mi moją mamę, bez której trzeci rok cała moja rodzina próbuje sobie jakoś poradzić. Tak bardzo mi ją Pani przypomina, nie tylko fizycznie, historią choroby i tym że ma Pani dwie córki.
Była wspaniałą, ciepłą, zawsze szczerą, mądrą, choć czasem nerwową osobą - moją najlepszą przyjaciółką! Teraz kiedy spodziewam się drugiego dziecka, tak bardzo mi jej brakuje, tyle chciałabym jej opowiedzieć, przytulić się powiedzieć jak bardzo ją kocham.
Tyle ważnych chwil ją ominęło, ale też i bardzo trudnych, z którymi musiałam poradzić sobie sama. Pani Kasiu piszę ten krótki list i strasznie płaczę - nie mogłam przeczytać do końca Pani rozmowy - to jest jeszcze dla mnie bardzo trudne, ale mam tak wielki podziw dla Pani, bo zobaczyłam moją mamę i na zdjęciach i w rozmowie. Tak bardzo mnie ona poruszyła, że pierwszy raz piszę coś do redakcji "Wysokich Obcasów".
Ta sesja na pewno dała Pani duży zastrzyk dobrej energii, to widać na tych zdjęciach - jest Pani przepiękna, szczera i otwarta na ludzi. To aż kipi z Pani twarzy! Proszę koniecznie trzymać "sztamę" z córkami, one bardzo się boją to wiem i bywają też niecierpliwe - u nas przynajmniej tak było. Do nas nie docierało zbyt wiele z tego co się działo.
Dziewczyny, choćby nie wiem co musicie się trzymać blisko mamy, ona tego potrzebuje najbardziej na świecie reszta jest nieważna!
Na koniec chcę Pani życzyć, aby ta pogoda i radość nie opuszczały Pani nawet w najgorszych chwilach! I proszę nie myśleć nigdy, że to co Panią spotkało to jakaś kara! Przepraszam, za co? Za to że człowiek chce zobaczyć, zbadać i doświadczyć jak wygląda "to życie"?! Pani Kasiu musi się Pani udać, nie wszystkie historie kończą się tak samo! Jeszcze długa droga przed Panią i wiele tego błysku w oku!
PS: Kocham Cię mamo - na zawsze.