Irole-głupole
Margerita.
25.12.2009
, aktualizacja: 18.12.2009 18:20
Mieszkam od 5 lat w Irlandii. Piękna przyroda, uprzejmi, mili ludzie, uśmiechy i mnóstwo pozytywnej energii. Jedyny minus - pogoda, ale ponoć nie ma złej pogody to tylko ubrania są niedopasowane do niej. Miewam polskich znajomych. No właśnie. Miewam
.
List
Jedna z moich znajomych postanowiła mi pewnego dnia oddać pożyczony jakiś czas temu sprzęt fotograficzny i zapowiedziała się z wizytą. Przyjechała więc. Z miną od drzwi nietęgą, myślę sobie, może ma biedna jakiś problem, wszak recesja, kryzys itd.
Usiadła półgębkiem na kanapie i wręczyła memu pacholęciu ogromne pudło cukierków czekoladowych. Dziecko natychmiast ich zapragnęło. Dałam. Zapragnęło następnego, na co Znajoma skomentowała głosem chorej dżdżownicy: biedne, jak przebiera, a one wszystkie takie same, przecież to nie Polska, nie ma tu dobrych czekoladek!
No może i nie ma, ale chyba nie jest tak najgorzej?
Znajoma: och , okropnie jest! A ci Irole to już głupki takie!!! Strasznie niedorozwinięty naród!
No i wysypało się z worka:
Że naród głupi, że naiwny, a w ogóle to jak strasznie oni mówią po tym angielsku, jaka kultura dziwna, i te uśmiechy na każdym kroku to na pewno sztuczne i jacy oni niewyedukowani (Znajoma po UJocie), a jak głupio czas spędzają i szkoły mają okropne i dzieci rozwydrzone i... nic tu nie jest do zaakceptowania po prostu! Słabo oponowałam i przez chwilę usiłowałam pokazać jej Irlandczyków z mojej, bardziej pozytywnej jednak strony, mówiąc, że jednak co kraj to obyczaj i że nie możemy wymagać żeby wszędzie było jak w Polsce, bo to my się musimy dostosować.... Potok słów od strony Znajomej płynął, a ja zadawałam sobie w duchu jedno pytanie: Babo, po co do jasnej Anielki, siedzisz tu 3 rok, bo jak tylko dla kasy to jesteś żałosna! Ale nie powiedziałam tego głośno. Wszak my, Polacy powinniśmy się trzymać razem, tak?
Z pozdrowieniami Z pięknej Zielonej Wyspy