http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Nie wydam trzydziestu tysięcy na męski zwis

Kamila
22.12.2009 , aktualizacja: 18.12.2009 16:15
A A A Drukuj
Na weselu mojej kuzynki kilkanaście lat temu widziałam podobne zawody. Należy jednak dodać, że tylko na wioskach i wioseczkach widać takie trendy. Wodzirej wpierw zawołał: Męski Zwis! Zapraszamy czterech panów
List
.
List
ZOBACZ TAKŻE
Potem panom zamontował widelce na krawacie i panowie toczyli gotowane jajo po stole. Jajo - rzecz jasna wiadomo o co chodzi! Zapewne o genitalia. Dmuchanie balonika i skakanie dupą po pompce(pozycja na jeźdźca) było również. Przekładanie bananów i jajeczek przez nogawki itd. Wesele było w stodole, ponieważ nie stać było nikogo na salę. Pannę młoda miała tradycyjnie trwałą a' la barani skręt, policzki okraszone czerwoną szminką (szminką po policzku, a potem naślinionym palcem się rozmazuje). Oko zrobione na maroko-kreskę centymetr za okiem, do tego mocny niebieski cień.

Nikt nie pomyślał o lodówce, jedzenie stało na stole. Do całego ambarasu brakowało wołka, osiołka i cielątka ze Stajenki Betlejemskiej. Co za folklor!

Mięło wiele lat i na weselu siostry sytuacja się powtórzyła.

Męski Zwis jeszcze przeżyłam.

Przekładanie jajek też.

Potem Wodzirej zawołał: Panienki! Panienki!

Ktoś mnie wypchnął. Nagle znalazłam się na środku sali na oczach pijanego tłumu. Wodzirej czy człowiek orkiestra, nie pamiętam w sumie kto, podał mi balonik. Baloniki otrzymały też moje trzy rówieśnice - siostry cioteczne. Wskazał krzesełko i pompkę. Popatrzyłyśmy na siebie pytająco. Żadna wyjść pierwsza nie chciała. Ja, 20 letnia studentka pierwszego roku historii na uniwersytecie miałam skakać na baloniku? Jeszcze byłam głową w bibliotece, jeszcze myślałam o starówce a tu taki kocioł?

Byłam wtedy strasznie czuła i wrażliwa w sprawach seksualnych, każdy podtekst przeżywałam długo. Mój chłopak miesiącami czekał na pierwszy pocałunek. A teraz mam poznać w tak chamski sposób metodą autopsji pozycję na jeźdźca? Trzęsąc gołymi udami i rozkraczonymi nogami na widoku wujów, braci i ojca?

Pierwsza oddałam balonik zdziwionemu Wodzirejowi i powiedziałam:

- Niech pan sobie sam poskacze.

Za mną nabrały odwagi moje kuzynki. Zdezorientowany Wodzirej ogłosił zatem muzykę, a tłum zaczął szeptać.

Wyszłam na papierosa na dwór i zaczęłam płakać. Było mi wstyd, czułam się okropnie.

Jedna wiem na pewno, nie wydam 30 tysięcy na Męski Zwis. Nie będę też oglądać pijanych starych dziadów i słuchać Disco Polo!

Podziel się