http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Niewinne żarty

S.
2009-12-19, ostatnia aktualizacja 2009-12-18 15:54

Czas akcji: 37 tydzień ciąży. Miejsce: praca, przedświąteczne zebranie pracowników (jestem z tych głupich które pracują do końca, nie biorą L4)


ZOBACZ TAKŻE
Otwieram drzwi gabinetu szefa i od progu słyszę "Ale Pani ma MIOT, pewnie w tym MIOCIE będzie z szóstka. He, he..." To tak zamiast dzień dobry. Zaciskam zęby i pięści, ale nie reaguję. Chwilę potem pada pytanie kiedy rodzę, odpowiadam, że nie wiem, bo czeka mnie operacja i zdecydują lekarze. "Eeee to świetnie, przynajmniej dalej będzie Pani dziewicą. He, he, he..." rubasznie oświadcza mój szef. Wszystko to dzieje się na oczach innych pracowników. Nikt nie reaguje, ja też nie. Już się przyzwyczaiłam. Pod koniec poprzedniej ciąży usłyszałam, że mam wziąć po macierzyńskim wychowawczy, bo "Nie będzie mi tu Pani z cyckami na wierzchu latać".

Nie chcę się nikomu żalić. Jeszcze by wyszło, że jestem pomyloną feministką. W końcu pracuję w instytucji państwowej, a mój szef zajmuje jedno z bardziej prestiżowych stanowisk w kraju. Takie odzywki to nic niestosownego. To po prostu niewinne żarty.

  • Niewinne żarty lubie_piernik_mojej_babci 19.12.09, 13:17

    Ten człowiek nie jest zdolny do wytworzenia poprawnych-normalnych relacji z drugą osobą. Smutne jest, że taka osoba zajmuje stanowisko które daje możliwość bezkarnego wyładowania frustracji »

W numerze z 28 sierpnia