http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Praca u podstaw

Joanna
14.12.2009 , aktualizacja: 10.12.2009 15:13
A A A Drukuj
Język używany przez Środę, pełen parodii, satyry czy absurdu, nie ma szans przebić się do ogromnej części społeczeństwa, gdyż jest zbyt trudny. Młodzież (i nie tylko!) ma problemy z odbiorem prostych tekstów
List
.
List
ZOBACZ TAKŻE
Moje początki feminizmu to zajęcia u profesorki Oleksy na UW. Jej dyskurs różnił się jednak znacząco od tego, co czytałam u Magdaleny Środy czy Kingi Dunin. Pokazywała nam stereotypowe ujęcia kobiet w filmach, zwracała uwagę na dyskryminację, która jest tak naturalna, że nawet ofiary (kobiety) jej nie zauważają. Zadawała proste pytania o równość. Jej praca u podstaw była niezbędna, żebym mogła dojrzeć do odbioru sztandarowych feministek. Jako polonistka zawracam uwagę na język. Ten używany przez Środę, pełen parodii, satyry czy absurdu, nie ma szans przebić się do ogromnej części społeczeństwa, gdyż jest zbyt trudny. Młodzież (i nie tylko!) ma problemy z odbiorem prostych tekstów. Potrzeba nam więcej pracy u podstaw, prostych przekazów. Nie tych kontrowersyjnych (aborcja) i łatwych do zaatakowania przez przeciwników. Mam wrażenie, że aborcja stała się przekleństwem równouprawnienia kobiet w Polsce. Podczas zbierania podpisów pod petycją o parytet na listach wyborczych normą było tłumaczenie, co to jest ten parytet. Bardziej zatrważające były jednak komentarze: 'A to na listach nie ma 50 proc. kobiet? Nie zauważyłam/zauważyłem!'.



Podziel się