http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Sprawa pochodzenia

imię i nazwisko do wiadomości Redakcji
07.11.2009 , aktualizacja: 06.11.2009 17:50
A A A Drukuj
"Proszę pani, słyszała pani takie powiedzenie: Ten jest Żydem, o kim mówią, że jest Żydem. To samo dotyczyć może Cyganów. Niech się pani nie dziwi. Ma pani lustro, to niech pani zobaczy jak wygląda. Od razu widać"
List
.
List
ZOBACZ TAKŻE
W wydaniu "Gazety Wyborczej" z dnia 07.09.2009 natknęłam się na notatkę na temat zachęcania Romów do nauki przez państwo rumuńskie. Rumunia zagoni małych Romów do nauki

Ze smutkiem pokiwałam głową, zwłaszcza podczas czytania fragmentu: "... bo nawet jeśli skończysz najlepszą szkołę, nadal będziesz wyrzutkiem, zawsze ktoś ci przypomni, że jesteś Cyganem". Skąd ja to znam? Nie, bynajmniej nie z Rumunii. A z Polski właśnie, z samego serca Europy, z kraju, który dumnie wypina pierś, jako obrońca tolerancji...

Tak, zawsze mi to ktoś przypomniał, nie patrząc wcale na moje wykształcenie i doświadczenie zawodowe, ani na to, jakim jestem człowiekiem.

Jestem dumna ze wszystkiego, co posiadam: wszechstronnego wykształcenia, bogatego doświadczenia zawodowego, ciekawych zainteresowań, a zwłaszcza z mojego "cygańskiego" wyglądu. Nawet jeśli nie pasuje on innym. Nikt nie musi mnie kochać, ale ludzie, trochę szacunku i tolerancji , proszę. Żyjcie, ale i dajcie żyć innym!

Przestałam zwracać uwagę na to, czy ktoś chce koło mnie siadać w autobusie czy kościele. Ale kiedy nie dostaję pracy z powodu, że ktoś nie lubi Romów, to nie bardzo potrafię tego zrozumieć.

Dzwonię do firmy. Przedstawiam się. Rozmawiam z dyrektorką. Zainteresowana, każe przyjść z listem motywacyjnym i CV. Idę ... i konsternacja: "To pani? Myślałam, że pani wygląda inaczej". Zastanawiam się, o co chodzi, patrzę na siebie: elegancka garsonka, szyta na miarę, biała bluzka, dobre buty i pasująca kolorystycznie torebka. Skóra. Delikatna biżuteria, stosowna fryzura.

Dopiero kolejne pytanie uzmysławia mi, o co chodzi: "Czy pani jest Cyganką albo pochodzi z Rumunii? No, bo ma pani takie nazwisko... Tam jest dużo Cyganów".

Nie mam rumuńskiego nazwiska, tylko tureckie ale nie chce mi się niczego prostować ani tłumaczyć. Wiem, że nie dostanę tu pracy, bo nie lubią tu takich, jak ja. Choć wiem na 98%, ze nawet nie znają żadnego Roma osobiście.

Inna firma. Reakcja podobna, mimo że rozmawiałam z szefem 10 minut przed przybyciem, oferta już jest ... nieaktualna.

"Skąd pani jest? Gdzie pani mieszka? No tak, tam mieszka wielu Cyganów".

"A nie lepiej wziąć pani talię kart i iść pod "Biedronkę" i wróżyć ludziom?".

"Czy Don Wasyl to pani krewny?" - pyta pewien pracodawca?".

Nie widzę żadnego związku.

W innej firmie komuś "pachnę ogniskiem". O ile wiem, używam na dzień paru kropli wody toaletowej "Dolce Vita", i o ile pamiętam, nie pachną jak palące się ognisko ...

Nieraz pracodawcy są szczerzy aż do bólu: "To pani CV? Komuś je pani podprowadziła (sic!)". Inny: "Kwalifikacje kwalifikacjami, ale co powiedzą klienci, jak zobaczą Cygankę w mojej firmie?". Śmiać mi się chce: "Powie pan, że jestem z Bollywood"...

Szczerość czasami nie ma granic: "Proszę Panią (pisownia wg oryginalnej wymowy pracodawcy), ja tu nie chcę, by mi się Cygany czy Rumuny po firmie kręcili". Ja: "Słabo zna pan historię. Wszelkie rasistowskie ideologie spaliły na panewce, a ci, co je głosili, zostali osądzeni w Norymberdze. A pan to kto, Polak? Jeśli tak, to czemu pan tak słabo mówi po polsku, jedno zdanie a 3 błędy...".

"Wie pani, może i dam pani pracę, ale gdzie ja panią posadzę, by nikt pani nie oglądał. Nie, nic nie mam do pani wyglądu, ale za bardzo się pani kojarzy" - to inny pracodawca powiedział, co wiedział.

Jeden z moich byłych pracodawców otrzymał telefon: "Jest tu u mnie pani, która stara się o pracę. Ten telefon był podany przy referencjach. Tak, bardzo dobre CV, elegancka, kulturalna i inteligentna pani, ale coś mi taborem zajeżdża"...

"W Polsce nie ma pracy dla Polaków, a Żydzi i Cyganie się pchają" - takie zdanie też usłyszałam."Co pan ma do Żydów?" nawet nie zdążyłam zapytać."A pani broni Żydów. Może pani jest też Żydówką". "Tak, jestem Żydówką i Cyganką. Dwa w jednym, jak szampon wash and go". Wychodzę...

Bez komentarza.

Czasem chciało mi się śmiać. Ale praca musiałam znaleźć pracę.

Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że z Romami łączą mnie jedynie korzenie: Indie.

Ale czy szukając pracy, muszę się komukolwiek tłumaczyć z pochodzenia?

Co ma piernik do wiatraka? Nic nie ma, ale nie w Polsce.

Uświadomiła mi to jedna pani:

"Proszę pani, słyszała pani takie powiedzenie: Ten jest Żydem, o kim mówią, że jest Żydem. To samo dotyczyć może Cyganów. Niech się pani nie dziwi. Ma pani lustro, to niech pani zobaczy jak wygląda. Od razu widać".

Chyba wezmę te karty w garść i pójdę pod "Biedronkę".

Podziel się