Taki list napisałabym do przyjaciółki, która obecnie wyjechała. Prześlę go także jej, chociaż pewnie nie odpowie, to zbyt złożony problem. Chciałym również podzielić się nim z Wami, ponieważ Wysokie Obcasy są mi bliskie. Poruszacie wiele problemów, o których inne pisma nawet nie śniły. Dziękuję, że jesteście. Przecież we współczesnym świecie nie powinno być niechcianych ciąż, jest tyle środków antykoncepcyjnych. Zawsze uważałam to zdanie za prawdziwe. Ciąża może nie być realna ale strach jest realny. On dzisiaj wybuchnął śmiechem kiedy mu to powiedziałam. Uważa, że to absurdalne. Śniło mi się, że moja matka odbierała
poród w zamkniętym pokoju i mnie tam nie wpuściła. Wiem co powiesz "czy on zrobił to do środka?" Nie chcę gadać na takie obleśne tematy ale powiedzmy, że nie. Cały czas o tym myślę. Może to jakiś wyrzut sumienia za to, że było tak dobrze? Maraton, kompletnie o tym nie myślałam, ale to przecież była owulacja.
Jest taki plakat, kiedyś bardzo mi się podobał. Kobieta z obiadowym nożem i widelcem w brzuchu, leżąca wśród gnijących liści. Trochę ohydny, trochę perwersyjny.
Kiedyś myślałam, że jeżeli przyjdzie mi do głowy myśl o wycinaniu sobie macicy z brzucha nożem kuchennym to znaczy, że to nie jest ten facet. Myślałam już nawet o ewentualnym wyjeździe do Niemiec, Szwecji albo Norwegii, do Ciebie. "Women on waves", dlaczego w Polsce nie mamy prawa się bać, zmienić decyzji? W jednym filmie Drew Barrymoore chciała skoczyć ze schodów żeby poronić niechcianą ciążę, wszystko przerobiono na komedię, bo tylko zjeżdżała z tych schodów na pupie, śmiesznie podskakując. Nie mogła tego zrobić.
Nie wiem czy nie najstraszniejsze jest to, że to jest nieodwracalne. Od tego momentu kiedy człowiek sobie to uświadomi pozostaje matką już na zawsze. Ty byś wiedziała co powiedzieć, wiesz kiedy histeryzuję. Z drugiej strony czuję, że nie powinnam histeryzować, koleżanka z pracy powiedziała, że skoro ja nie chcę, a on mówi, że "nie chcę ale jak będzie to ok" to nie ma żadnego problemu. Jak to nie ma problemu? Ja NIE CHCĘ, najgorzej to być dzieckiem niechcianym. Koleżanka powiedziała "a może jak już będzie to zechcesz?" Czuję, że chce mi się wyć i wyrywać włosy z głowy. Niechby nawet wpadka ale niechciane
dziecko? Dlaczego młoda Juno tak łatwo się pogodziła ze swoją
ciążą? Tak jakby w ogóle tego nie zauważała. Nie wyła i nie wyrywała włosów z głowy.
Byłam w aptece zapytać jak szybko można zrobić test. "Wykrywa już 6 dniową ciążę". Pani poradziła mi żebym zrobiła odpłatne badanie krwi, wtedy będę mieć 100% pewność. Ale ja wolę jeszcze poczekać, nie minęło jeszcze 6 dni. Wczoraj chciałam z nim rozmawiać, chciało mi się płakać i czułam się kompletnie osamotniona. Ale on był zmęczony i zasnął. Zjadłam cztery paczki andrutów i popiłam pepsi. Z nerwów. Cukier pomaga. Potem oglądałam film o amerykańskim Żydzie, który jedzie na Ukrainę szukać kobiety, która uratowała jego dziadka. Zryczałam się. Dobry był, może tylko trochę zbyt przerysowali młodego Żyda.
Dzisiaj był kompletny zapieprz w pracy i potem mąż zaprosił mnie do restauracji ale nie miałam ochoty na nic. Herbata jaśminowa była okej. Poza tym apatia i zmęczenie. Myślę o Marii Antoninie, która musiała rodzić
dzieci przy tłumie gapiów. Wtedy one wszystkie tak rodziły. Nikt ich o nic nie pytał. Co za masakra. Potem próbował mnie rozweselić ale nie miałam ochoty już o niczym gadać. Zapytał czy cały czas o tym myślę, kiedy powiedziałam, że tak zawrócił
samochód i pojechał kupić mi test ciążowy w aptece całodobowej. Bez sensu, i tak nie mogę dzisiaj go zrobić. Może jutro, żeby nie zwariować. Powiedziałam mu, że jeżeli będę w ciąży, to będę płakać całe 9 miesięcy i potem już zawsze. Mam nadzieję, że jednak nie jestem.