http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Dom Mamy bez Mamy

Misia
28.10.2009 , aktualizacja: 28.10.2009 10:57
A A A Drukuj
Jest weekend, a ja jak zwykle przygotowuję się do wyjścia. Ale dziś, zamiast upichconego wczoraj wieczorem obiadu, do torby wrzucam aparat fotograficzny
List
.
List
ZOBACZ TAKŻE
Pokonanie drogi na drugi koniec miasta jak zawsze zabiera godzinę. Dziś sama otwieram drzwi. Rozbieram się, ale zamiast jak zwykle, usiąść do herbaty, zabieram się do robienia zdjęć. Fotografuję po kolei: czajnik na kuchni, kwiatek na parapecie, ścierki do naczyń i zdjęty fartuszek, pierścionki odłożone obok lusterka. W łazience ręczniki, szczoteczka do zębów, szminka obok kremu. Otwieram szafę. Rząd starannie rozwieszonych sukienek, równiutko poskładana bielizna. Pochylam się fotografując. Czuję Jej zapach.

Moja teściowa odeszła 3 miesiące temu. A ja za wszelką cenę chcę to wszystko zachować w pamięci. W końcu będę musiała zacząć likwidować ten dom.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się