Z perspektywy niespełna 15 lat wspominam swoje niedobre, wydawałoby się, doświadczenie. Jako 16-latka zostałam mamą cudownej córeczki, której tatuś, gdy się dowiedział o ciąży, niespodziewanie mnie opuścił. Mój świat się zawalił, bo wierzyłam, że mam w nim oparcie, miłość, przyjaciela. Na domiar złego ostatnie trzy miesiące ciąży spędziłam w szpitalu.
Jednak dzięki moim wspaniałym rodzicom, przyjaciołom i znajomym ukończyłam szkolę i zaczęłam studia na politechnice. Moi wierni przyjaciele wspierali mnie radą, materialnie, czasami organizacyjnie, opiekując się moją Oliwcią. Dziś jestem szczęśliwą mężatką. Spotkałam mężczyznę, który jest dla mnie opoką w sprawach dużych i małych. Oliwia ma wspaniałego ojczyma i trzyletnią siostrzyczkę Basię. Stanowimy kochająca się, tolerancyjną, a przede wszystkim szczęśliwą rodzinę.
Wybaczyłam ojcu Oliwki, zdając sobie sprawę z tego, że nasze uczucie było dziecinnym wyobrażeniem o prawdziwej miłości. Wszystkim dziewczynom, które znalazły się w takiej jak ja kiedyś sytuacji, pragnę przekazać, że wiarą w przyjaźń, pozytywnym nastawieniem bliskich i oczywiście ciężką pracą można zdziałać bardzo wiele i odzyskać, wydawałoby się, utraconą radość życia.