http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Kukułcze jajo

Magda
16.10.2009 , aktualizacja: 16.10.2009 10:45
A A A Drukuj
Mając 16 lat zaszłam w ciążę po raz pierwszy. Poroniłam. Do tej pory pamiętam uczucie wielkiej ulgi. Wiedziałam, że nie ma we mnie już życia - nie żałowałam
List
.
List
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Myślę, że nie zdawałam sobie do końca sprawy, co to znaczy mieć niechciane dziecko. Dobrze stało, że nie miało ono szansy przeżyć

Mając lat 24 zaszłam w ciążę ponownie. Usunęłam. To był przelotny romans. Nie mam wyrzutów sumienia, wiedziałam, że nie chcę mieć dziecka z tym facetem.

Mam 26 lat, jestem w 37 tygodniu ciąży. Dziecko zostało poczęte z miłości, z odpowiednim mężczyzną. Kruszynka jest wyczekiwana i kochana. Ale jest oczywiście pewne "ale". Chodzi o pieniądze.

Ogromny ból sprawia mi fakt, że nie możemy zapewnić dziecku minimum socjalnego. Mieszkamy z mamą partnera i psem w jednym pokoju, przedzielonym regałem. Po urodzeniu dziecka na jedną osobę przypadną cztery metry kwadratowe przestrzeni życiowej.

Mój partner śpi na podłodze na kilku kocach, bo nie ma gdzie... Gdzie wstawimy łóżeczko - nie mam pojęcia. Mój partner niestety nie ma pracy - życie mu się ułożyło tak, że urodził się w nieodpowiedniej rodzinie, rodzinie alkoholików. Jest ambitny, chce się uczyć, poszerzać horyzonty i jednocześnie zapewnić nam środki do życia.

Tam, gdzie próbował znalazł pracę, ale był "zbyt mądry" żeby długo zagrzać miejsce. Nie dał się wykorzystywać, bo znał prawa pracownicze. A ambitniejsze prace wymagają mgr przed imieniem i nazwiskiem. I koło się zamyka...

Moim marzenia? Pragnę zapewnić dziecku spokojny dom. Dom, gdzie dziecko ogląda słońce wpadające przez okna, a nie tył regału i ścianę. Gdzie może spokojnie się wyspać i nie budzi go pies, ani dym z papierosa babci. Gdzie tatuś nie chodzi sfrustrowany, bo nie ma pracy. Pragnę wiedzieć, że mój partner ma pracę i jest w stanie nas utrzymać przez te miesiące, zanim ja nie pójdę do pracy.

Nie chcę zwariować na tych 4 metrach. Z żalu, bólu i tęsknoty za własnym miejscem na ziemi. Bo póki co czuje się jak kukułcze jajo ze swym przyszłym dzieckiem.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się