http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Sąsiadka

Mama studentki
19.10.2009 , aktualizacja: 14.10.2009 17:41
A A A Drukuj
Przy pożegnaniu łza się nam w oku zakręciła. Było mi przykro, gdy pomyślałam o swoim samotnym dziecku w pustym mieszkaniu w Dużym Mieście...
List
.
List
ZOBACZ TAKŻE
Moja córka zaczyna studia i samodzielne życie. W niedzielę zawiozłam ją do wynajętego mieszkania w Dużym Mieście. Gdy wysiadłyśmy z samochodu, z wysokości trzeciego piętra lustrowała nas wzrokiem Starsza Pani. Gdy wyciągałyśmy z bagażnika ciężkie bagaże, spoglądał na nas z niesmakiem elegancki młody człowiek (z błyszczącej limuzyny). Pomyślałam, że ładnie się zaczyna samodzielność mojej córki - wścibska sąsiadka i nadęty snob! Przy pożegnaniu łza się nam w oku zakręciła. Było mi przykro, gdy pomyślałam o swoim samotnym dziecku w pustym mieszkaniu w Dużym Mieście...

Jednak gdy zadzwoniłam późnym wieczorem, głos mojej córki brzmiał radośnie! Starsza Pani z sąsiedniego mieszkania zaprosiła ją na herbatę i ciasteczka. Zabawiła rozmową - o sobie (chociaż mieszka sama, nie jest samotna), o historii kamienicy. Zaprosiła na wspólne oglądanie telewizji. Wytłumaczyła się z wcześniejszej 'obserwacji' z okna - prawie nie wychodzi z mieszkania z powodu stanu zdrowia (ale nie narzekała!). Obiecała, że czasami zaprosi na coś smacznego, nie żądając w zamian żadnych świadczeń! Przepraszam Cię, sąsiadko mojej córki, za nieżyczliwą ocenę! Życzę Wam obu miłego współmieszkania!

Podziel się