Jaka jest rola szkoły?
Prawie szesnastolatka.
18.09.2009
, aktualizacja: 18.09.2009 11:45
Właśnie płaczę nad próbnym testem z matematyki, który dała nam do zrobienia nauczycielka. Płaczę bo nie umiem zrobić praktycznie żadnego zadania z fizyki. Choćbym nie wiem ile się starała nie mogę nauczyć się obliczać tych różnych zadań
.
List
Uświadamiam sobie, że płaczę nad czymś, co kompletnie mi się w późniejszym życiu nie przyda, coś co kompletnie mnie nie interesuje i nie sprawia przyjemności, ale nikogo to nie obchodzi. Mam pisać z tego test, za te zadania mam dostać punkty i dostać się do liceum, w którym i tak wybiorę profil humanistyczny. Nikogo nie interesuje, że ja nie mam ochoty uczyć się czegoś, co nie jest mi w żaden sposób przydatne. Nikogo nie obchodzi to, że nie nadążam za nauczycielką która gada jak najęta, tak szybko, że mam wrażenie, że zaraz zgubi język.
Wszyscy mają gdzieś czym się interesuję. Szkoła ma nam pomagać, ale mnie dołuje. Dołują mnie nauczyciele, którzy zamiast traktować nas jak partnerów, z którymi da się podyskutować, zachowują się jak pan i władca. Dołują mnie nauczyciele, którzy chcą tylko "odbębnić" własną lekcję i pójść do domu (niektórzy mówią to całkiem wprost). To straszne, że nie mam do wyboru rozszerzonych przedmiotów które mnie interesują, że muszę siedzieć w tych niewygodnych ławkach i słuchać monologu jednej osoby, która w kółko powtarza to samo, że nie mam dostępu do komputera, że lekcje nie są multimedialne.
Można by było wymieniać jeszcze długo, ale najgorsze jest to, że jestem jedną z najlepiej uczących się osób w klasie i naprawdę nie chcę wiedzieć jak się czują w szkole ci gorsi.