Wanda z Halinką przyjaźnią się od czasów studiów we Wrocławiu, spędzają regularnie wakacje, dzielą się swoim życiem, radościami, troskami, wiedzą i doświadczeniem.
Obydwie świetne skrzypaczki, matki synów, a Wanda od niedawna jest babcią. Jedna ma swój dom we Wrocławiu, druga na Nesoddtangen, ale ta odległość nie jest dla nich żadną przeszkodą. Mają sobie ciągle dużo do powiedzenia i są dla siebie bardzo ważne.
Podzieliły się też wszystkim ze mną, za co jestem im bardzo wdzięczna. Przegadałyśmy mnóstwo czasu, kąpałyśmy się w lodowatej wodzie fiordu, jadłyśmy wspaniałe wspólnie przygotowywane potrawy, spacerowałyśmy i chodziłyśmy na koncerty.
Wanda jest skrzypaczką Filharmonii w Oslo i miałam ogromna przyjemność być na koncertach z jej udziałem i na próbie orkiestry. Znakomity zespół pracujący w świetnych warunkach, muzycy traktowani z szacunkiem przez dyrygenta, dyrektora i publiczność, która w pełni zapełnia salę koncertową liczącą 1500 miejsc!
Po koncercie długo rozmawiałyśmy porównując swoje doświadczenia pracy w orkiestrze polskiej i tamtejszej. Mam wrażenie, że dzieli nas przepaść i nie chcę tu mówić o pieniądzach, a raczej o warunkach pracy, kulturze i poziomie w relacjach międzyludzkich.
Poznałam też przyjaciółki Wandy i Halinki, Polki kobiety sukcesu. Jestem pod wrażeniem ich inteligencji, wiedzy, pracowitości i otwartości na ludzi i świat.
Natasza, wieloletnia dziennikarka najpoczytniejszego magazynu w Oslo, dynamiczna, niezwykle inteligentna i wykonująca swoją pracę z pasją. Byłam u niej w redakcji, oglądałyśmy wspólnie film o Lechu Wałęsie i przyznaniu mu Nagrody Nobla. Natasza była tłumaczką Danuty Wałęsy, gdy ta odbierała Nobla w imieniu męża. Z ogromnym wzruszeniem oglądałyśmy ten film, dla nas to wydarzenie jest nadal bardzo ważne.
Jaga, wieloletnia dyrektorka Biblioteki Narodowej Oslo, też brała udział w filmie jako tłumaczka i narratorka tych historycznych chwil, silnie związana ze sprawami Polski, kobieta o ogromnej wiedzy, niezwykle delikatna i miła.
Helenka, scenografka w Teatrze, dusza artystyczna zawsze oryginalnie ubrana z burzą pięknych włosów.
Marlenka, Kasia, Ewa, kolejna Wanda, Bogusia, wszystkie kobiety pracujące i niezależne. Zbudowały tam swoje domy, założyły rodziny i stanowią elitę intelektualną Oslo, ale regularnie przyjeżdżają do Polski i są z naszym krajem bardzo związane.
Brawo Polki, jestem z Was dumna a "zlotu skrzypaczek" nigdy nie zapomnę!