Chciałbym aby zniknęła...
dmachnik
09.09.2009
, aktualizacja: 09.09.2009 11:38
Przedstawiam moją siostrę... Nie jest ani wysoka, ani zbyt niska, ani gruba ani też szczupła, ani ładna ani też brzydka... z pewnością jest cholernie inteligentna. Niestety - mądrzejsza ode mnie.
.
List
Nie pamiętam jej z okresu dzieciństwa, choć być może od moich narodzin jest obecna w moim życiu. Poznałem ją dokładnie pół roku temu. Przyszła i zapukała do moich drzwi niespodziewanie, bez żadnego uprzedzenia. Otwierając drzwi i wpuszczając ją do mojego życia nie wiedziałem, że będę tego żałować. Po dzień dzisiejszy nie mogę jej wypędzić, pozbyć się jej. Nie pomogli mi przyjaciele, mój partner, rodzina ani też lekarze. Nie mam do nich żalu... ona jest silniejsza nawet od nich.
Nie lubię jej...
Nie znoszę...
Nienawidzę...
Chciałbym aby zniknęła raz na zawsze z mojego życia, chciałbym ją zabić, unicestwić... pozbyć się jej. Oplotła mnie swoimi długimi rękoma, dzień w dzień czuję jej oddech na swoich plecach, czuję jej ciężar. Nie opuszcza mnie choćby na sekundę. Nie pozwala mi żyć! Sprawia, że staję się innym człowiekiem, nie jestem sobą, z każdym miesiącem, tygodniem, dniem i godziną wysysa ze mnie to co najważniejsze - życie. Jeszcze ostatkiem sił potrafię udawać, że jej po prostu nie ma, nigdy nie było.
Jak długo to jeszcze potrwa? Na jak długo jeszcze starczy mi sił? Nikt tego nie wie... tylko ona. Stoi za mną i uśmiecha się złośliwie, jest szczęśliwa, tryumfuje, uwielbia wchodzić mi pod nogi i patrzeć jak się o nią potykam. Nie podaje mi ręki aby pomóc wstać... przygniata i przyciska. To jej daje jeszcze większą siłę...
Wiem jedno. Jeżeli ONA żyje mną, to jeśli mnie nie będzie ona również przestanie istnieć...i wtedy będzie nieszkodliwa, nikogo już nie skrzywdzi... zabiję ją...
... zapomniałem jeszcze o jednym.
Nie napisałem Wam jak ma na imię...
To DEPRESJA.
Ot, po prostu.