http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Sfrustrowane panie domu - wasze listy

wyb. jow
25.08.2009 , aktualizacja: 26.08.2009 15:43
A A A Drukuj
Egoistki, męczennice czy pacjentki psychiatrów? Skrzywdzone przez patriarchat, feminizm, brak asertywności czy własne, nierealistyczne marzenia i oczekiwania wobec siebie?
List
.
List
Tekst "Sfrustrowane panie domu" wywołał gorącą dyskusję w internecie. Dziś przytaczamy jej fragmenty, za tydzień - wywiad z psychoterapeutką Małgorzatą Liszyk-Kozłowską. Żony, matki, frustratki - rozpoczynamy debatę!

Jak to dobrze, że ukazał się ten artykuł. Ile razy też miałam takie myśli: odejść, uciec, zostawić, będzie lepiej beze mnie. I tak samo mam ataki niepohamowanej i niczym niewytłumaczalnej złości. Ciągle się obwiniam, że niszczę swoje dziecko, że inne radzą sobie lepiej, bo nie krzyczą, chce im się bawić z dzieckiem, mają czas na wszystko, są zadbane, zorganizowane i zadowolone z życia. A ja taka beznadziejna.

makab-reska

A kto powiedział, że obiadek ma być codziennie, co? Kto powiedział, że codziennie trzeba się z dzieckiem bawić? Że nie wystarczy co dwa dni? Kto powiedział, że czasem nie można mieć wszystkiego w d... i wyskoczyć samej na zakupy, na klachy do koleżanki, na weekend bez dzieciaków? Przeraża mnie nie to, że babki obłożone nadmiarem obowiązków mają depresję, ale to, że nie potrafią wrzucić na luz, skończyć karmić piersią, skoro je to męczy, mężowi powiedzieć, że jak ma brudne skarpetki, to niech sobie upierze albo kupi nowe i nie marudzi. Mamusi i koleżankom też powiedzieć, że to nie ich sprawa, i cześć.

sojkaj2

No bo trzeba umieć rozmawiać i mówić, co kogo boli, a nie zaciskać zęby i brnąć w nie wiadomo co...

erroid

Niby wszystko OK. Duże mieszkanie, dobrze zarabiający i kochający mąż. Ładne, zdrowe i mądre dzieci. A mimo to wszechogarniająca samotność w tym całym kieracie. Poukładane życie jak z obrazka to nie wszystko. Dobrze wiedzieć, że ktoś myśli podobnie jak ja, bo myślałam, że to początki szaleństwa.

erreth

Żeby nikt ode mnie niczego nie chciał, żeby się można było wreszcie wyspać, żeby można było się spokojnie położyć spać bez ciągłego tłumaczenia: 'Nie, kochanie, naprawdę nie mam sił, jestem zmęczona'. Mnie od depresji poporodowej uratował żłobek. I wszystkim mamom to doradzam, jeżeli tylko możecie, żłobek czy opiekunka, ktoś, kto się zajmie dzieckiem poza domem. Tych kilka godzin W CISZY, bez ciągłego napięcia, kilka godzin tylko dla Ciebie, sprawia cuda.

tuwpisznazwe

Dlaczego kobiecie z artykułu dopiero po trzecim dziecku przyszła do głowy prawidłowa odpowiedź na pytanie męża, czemu lodówka pusta? (A zrobiłeś zakupy?). Mnie ta odpowiedź przyszła do głowy w pierwszym tygodniu małżeństwa. Drogie panie, problem stwarzamy sobie same. Swoim perfekcjonizmem. Swoim: ja zawsze dam radę. Swoim: chłopa trzeba zatrzymać, robiąc za jego służącą. Nikt nie da rady robić wszystkiego idealnie. A jeśli da, to zeżre go rak, nie ma inaczej. Chłopa pogonić, nauczyć się wdupiemania i zacząć się cieszyć fajnymi rzeczami, zamiast frustrować obiadem. Na litość boską, po coś wymyślili te mrożonki. Co się stanie, jak dziecko czasem zje mrożone pierogi z truskawkami (moje uwielbia)? A młodsze zupkę ze słoiczka? A jak mąż zahaczy o bar mleczny i kupi kotlety na obiad za grosze? A jak pani przyjdzie i raz w tygodniu sprzątnie, to co się stanie? A jak fryz nie będzie zrobiony, to co takiego się stanie? A ciuchy jak raz nie będą poprasowane?

ahhna

Albo coś z wami nie tak i potrzebujecie porady specjalisty, albo jesteście egoistkami zapatrzonymi w siebie i tylko liczy się ja i moje potrzeby. A że trzeba coś w swoim dotychczasowym życiu zmienić, z czegoś zrezygnować dla drugiego człowieka, to już dramat i rozpacz.

aw34

Ja też marzę o samotności we własnym domu, potrzebuję przynajmniej dwóch godzin na tydzień. Niestety, mąż zajmie się dziećmi, gdy wychodzę, o ile uwzględnię jego harmonogram, natomiast żeby zabrał gdzieś dzieci, muszę walczyć. A kiedy jestem koszmarnie zmęczona, brak mi sił na walkę. W dodatku na horyzoncie majaczą też starzejący się rodzice.

rapunzel1

Może zmienić postawę kobiet wobec nich samych? Moje mężate koleżanki często skarżą się na swoich panów i władców: 'Kupił nową wędkę za ogromną kasę, a ja myślę, za co książki dziecku kupić', 'Wziął premię i wydał na siebie', 'Jeździ co tydzień na ryby, a mnie zostawia z dziećmi'. A kto każe kobietom być uległymi ci.kami? Kto wymyśla wysokie standardy obsługi rodziny? Niewiele kobiet poznaje siebie, mają wyprane mózgi w procesie wychowania i od reklam telewizyjnych. Wydaje im się, że to, czego chcą, to dwójka dzieci, samochód pod domem, chata jak z katalogu Ikei. Dzieci zawsze są uśmiechnięte i żrą pełno słodyczy, od których kochają mamę jeszcze bardziej niż zwykle. A mama jest ładna i wklepuje w siebie różne kremy. Do tego: trzeba przygotować święta, żyć dobrze z rodziną męża i poświęcać się, poświęcać się... Też bym dostała depresji, gdybym próbowała tak żyć...

twojabogini

Mam dwuletniego synka. Kocham go nad życie, co nie zmienia faktu, że czasem jestem śmiertelnie zmęczona i mam wszystkiego dość. Pracuję osiem godzin w stresie, odbieram małego od opiekunki, robię zakupy, wracam do domu autobusem, gotuję, sprzątam, piorę... W tym roku postanowiliśmy z moim partnerem wyjechać na urlop we dwójkę, synek był u moich rodziców. Po powrocie do pracy dowiedziałam się, że jestem wyrodną matką. Moja koleżanka spędza dwa tygodnie urlopu z dzieckiem i już bombarduje mnie SMS-ami, że ma wszystkiego dość. Jaki to ma sens?

Zobacz więcej na temat:

Podziel się