http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Bracia od czekolady i siostry od sera - wasze listy

wybór redakcja
22.07.2009 , aktualizacja: 22.07.2009 14:26
A A A Drukuj
Gotowe ciasteczka, popakowane w celofan, mają duże wzięcie wśród znajomych i ich znajomych Fot. Marzenna Żórawska Gotowe ciasteczka, popakowane w celofan, mają duże wzięcie wśród znajomych i ich znajomych
Pytaliśmy Was, czy wyrabiacie żywność naturalnymi metodami lub może znacie miejsce, gdzie można takich przysmaków skosztować. Dostaliśmy wiele listów. Oto niektóre z nich
To wyroby z masy marcepanowej, którą sprowadzam od producenta i we własnej kuchni wycinam ciasteczka o różnych wzorach i wielkości: półpisanki na Wielkanoc, serca na Walentynki i urodziny, kółka w kwiatki na każdą porę roku, zwierzaki dla dzieci i wszystko, co tylko podpowie wyobraźnia - pisze Pani Marzenna Żórawska
Fot. Marzenna Żórawska
To wyroby z masy marcepanowej, którą sprowadzam od producenta i we własnej kuchni wycinam ciasteczka o różnych wzorach i wielkości: półpisanki na Wielkanoc, serca na Walentynki i urodziny, kółka w kwiatki na każdą porę roku, zwierzaki dla dzieci i wszystko, co tylko podpowie wyobraźnia - pisze Pani Marzenna Żórawska
ZOBACZ TAKŻE
Przeczytaj artykuł Bracia od czekolady i siostry od sera

Jesteś tym co jesz

Jestem 38 letnim facetem, który choć nie produkuje (to moje wielkie niespełnione marzenie) to na własne potrzeby robię wszystkie przetwory: kiszę kapustę, ogórki, robię pikle i konserwowe ogórki, w słoiki przecieram buraczki, tworzę surówki, a także pasztety a ostatnio salcesony.

Od pięciu lat mieszkam w domu pod Gdańskiem. Wybudowałem wędzarnię w której eksperymentuję z wędzonkami. Poznając tajniki produkcji kiełbas czy wędzonek naprawdę staram się nie jeść tych ze sklepów. Produkcja własnych przetworów choć wymaga wiele czasu i pracy, bywa droższa od tych ze sklepu, to jednak jest najlepsza, zgodnie z hasłem Jacka Kuronia WIEM CO JEM. I starym porzekadłem JESTEŚ TYM CO JESZ. Niektórzy znajomi pytają: Po co to wszystko robisz? Ja odpowiadam: Bo lubię.

A kiedy wreszcie spróbują moich przetworów albo wędlin to pytają czy dla nich też bym zrobił.

W związku z pędem życia zanika domowe jedzenie i przetwory w Polsce tak jak w Stanach czy Europie Zachodniej. Na szczęście jeszcze niektórzy z nas lubią dobre domowe a co najważniejsze zdrowe jedzenie.

Adam

Marzę o wytwarzaniu żywności tradycyjnymi metodami na większą skalę

Artykuł "Bracia od czekolady i siostry od sera" niewiele mnie zaskoczył. Ja także staram się mało korzystać z "gotowców". Sama tradycyjnymi metodami kiszę kapustę, ogórki, robię korniszony, pikle, przeróżne sałatki i marynaty. Z owoców smażę marmolady, konfitury, dżemy, gotuję kompoty, soki. Wędlin nie kupuję, lecz mięso, które po wcześniejszym peklowaniu samodzielnie piekę.

Natomiast przed świętami, obowiązkowo, razem z mężem wędzę szynki, boczki, polędwice, kiełbasy (sami wyrabiamy), balerony, kurczaki. Czasami tradycyjną metodą robię kaszankę, salceson, wątrobianą. Piekę pasztety, faszerowane kurczaki i faszerowane boczki. Z podgardla smażę pachnący smalec ze skwarkami. Również tradycyjną metodą piekę drożdżowe ciasta: bułki nadziewane owocami, serem, kapustą z grzybami, strucle z makiem lub owocami, placki drożdżowe z owocami lub kruszonką, rogaliki z owocami lub orzechami. Ciast nie kupuję, piekę sama: kruche, półkruche, biszkopty, które są podstawą do tworzenia tortów, krajanek, przeróżnych przekładańców, szarlotek.

Piekę pierniki, serniki, pączki, chrusty. Samodzielnie robię pizzę. Na Wigilię obowiązkowo piekę śledzie, są pyszne i mało znane (ponad 100-letni, tradycyjny przepis).

Staram się korzystać z naturalnych produktów. Do swoich wypieków używam masła, margaryny nie kupuję, do peklowania nie używam saletry, sama przyrządzam mieszankę. Samodzielnie robię makarony, kluski śląskie, kopytka, lepię pierogi, robię sałatki i surówki. Swoje wyroby wytwarzam na skalę domową. Marzę o założeniu firmy i wytwarzaniu żywności tradycyjnymi metodami na większą skalę.

Jestem 50+, na utrzymaniu męża i jak na razie bez szans na dotacje lub kredyt.

Elżbieta Wiszniewska

Moje wyroby różnią się od sklepowych

Nie piekę chleba, ale z wielką pasją i oddaniem jesienne dni poświęcam na prawdziwy rarytas. Są to pomidory suszone. Bawię się tym już od czterech sezonów i mam ściśle określony gatunek tego warzywa, oliwy, dodatków, słoiczki i wreszcie dekorację.

W zeszłym roku przerobiłam całe mnóstwo pomidorów, czego dowodem były uśmiechnięte buzie obdarowanej rodziny, przyjaciół i znajomych.

Moje wyroby różnią się od dostępnych na półkach sklepowych tym, że pozbawione są skórki, gniazd nasiennych, są czerwone i doprawione tak, że smak jest niepowtarzalny. Nie zniechęca mnie kolejny przepis z tym składnikiem, bo posiadam je we własnej spiżarni.

Kiedy z naszych pól znikają pomidory, dla mnie zbliża się czas pieczenia bożonarodzeniowych pierniczków. Szczególna uwagę przykładam do ich dekoracji. Tu także mam sprawdzone foremki, przepis na doskonały smak ciasteczek i odpowiedni lukier. Później pozostaje zabawa w malowanie, suszenie i pakowanie. Obwiązuję wstążeczką dodając maleńki listek jemioły na szczęście. Dla nas domowników pozostaje ogromny talerz ciasteczek, które są dekoracją świątecznego stołu.

Radość i satysfakcja z wykonywania tego niech będą zachętą dla innych.

Podziel się