Like a virgin
Agnieszka
19.07.2009
, aktualizacja: 16.07.2009 15:26
Będzie kolejny świetny powód, by cały świat wytykał nas palcami, śmiejąc się z naszej przedziwnej mentalności.
Fot. Agata Jakubowska
Zdziwił mnie ogromnie fragment któregoś z wieczornych dzienników. Dotyczył zbliżającego się koncertu Madonny. Gwiazda pop ma zagrać dokładnie w dniu, w którym obchodzone jest duże katolickie święto - 15 sierpnia. I co w tym takiego sensacyjnego, żeby robić z tego wiadomość dnia? Ano właśnie nic.
Zbulwersowani księża i inni zagorzali przeciwnicy Madonny twierdzą, że ów koncert to uknuty występek wycelowany przeciwko Kościołowi i wierze Polaków. Śmiem twierdzić, że organizatorzy koncertu nie byli zmuszeni posuwać się do tak drastycznych kroków, aby zwiększyć frekwencję. Sądzę, że jeśli ktoś lubi muzykę Madonny, to tak się ucieszył, że gwiazda przyjedzie do Polski, iż nawet nie zwrócił uwagi na datę. I kiedy słucham, jak ci dziwnie pojmujący katolicyzm ludzie odgrażają się z wypiekami na twarzy, jak to będą protestowali i modlili się przeciwko wystąpieniu Madonny, to się zastanawiam, czy przypadkiem z tej zaciętości nie zapomną na mszę się udać w tym dniu.
To może zróbmy marsz katolicki antymadonnowy wzdłuż i wszerz kraju nad Wisłą. Będzie kolejny świetny powód, by cały świat wytykał nas palcami, śmiejąc się z naszej przedziwnej mentalności.
Ludzie, zlitujcie się! Tysiące fanów Madonny dni odliczają do tego wydarzenia, ciesząc się po prostu, że usłyszą muzykę, którą uwielbiają. Sama mam od dawna bilety na ten koncert. Rano pewnie pójdę do kościoła i może nawet pomodlę się o bezpieczną podróż na wieczorny koncert.