Ja tylko nie obcinam paznokci i nie karmiłem piersią żadnego z naszych dzieci
Politata
18.01.2009
, aktualizacja: 19.01.2009 14:33
Gdy pani ordynator z podaniem diagnozy stanu mojego czteromiesięcznego dziecka wstrzymuje się do powrotu żony z łazienki, myślę, że to miłe, i nie doszukuję się innych znaczeń
Fot. Agata Jakubowska
Kiedy młoda pani doktor, relacjonując przebieg leczenia, odwraca się do mnie tyłem, tłumaczę sobie, że sala jest tak mała, że żeby mówić jednocześnie do żony i do mnie, musiałaby wcisnąć się w kąt pomiędzy łóżeczkiem i przewijakiem. Ale gdy po dwóch tygodniach pobytu syna w szpitalu (częściej pod moją niż żony opieką) dziewczyna z administracji informuje mnie, że musi koniecznie porozmawiać z matką dziecka, a zagadnięta o powód czyta mi listę pytań dotyczących przebiegu ciąży i porodu, na które bez trudu potrafię odpowiedzieć, nie mam wątpliwości, że jestem traktowany jak gorszy rodzic.
Moje kompetencje, zaangażowanie w pielęgnację i wychowanie dzieci na pewno są mniejsze, bo jestem facetem. Jak dotąd były o tym przekonane wszystkie kobiety pracujące w służbie zdrowia, które spotkałem podczas czterech lat bycia ojcem. A ja tylko nie obcinam paznokci i nie karmiłem piersią żadnego z naszych dzieci. Pozostałe obowiązki wykonuję na równi z żoną. Kiedyś było inaczej. Ojcowie nie byli obecni przy porodzie, nie chodzili z dzieckiem do pediatry czy wreszcie nie spędzali nocy przy łóżku na oddziale. Ale to się właśnie zmienia. A kiedy za zmianą rzeczywistości podąży zmiana stereotypów w głowach Szanownych Pań? Co mamy zrobić, by stać się pełnoprawnymi rodzicami w Waszych oczach? Rodzić i karmić? Czy wystarczy, że zaczniemy obcinać te cholerne paznokcie?