http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Listy od Czytelników

W.
2008-08-24, ostatnia aktualizacja 2008-08-20 12:17

Joanna Sokolińska zachęca do przysyłania propozycji reklamówek telewizyjnych ('WO' nr 484), które 'przełamują stereotypy i promują partnerstwo inaczej niż w reklamie proszków do prania'


Fot. Agata Jakubowska
ZOBACZ TAKŻE
Partnerstwo?

Nie posiadam odbiornika telewizyjnego i miast szukać tych zachowań w reklamach, zaczynam ich szukać w realnym świecie.

Komu zatem przyznać tytuł HIT za partnerstwo? Czy zasługuje na niego moja koleżanka, która swojego męża, gdy ten wrócił zmęczony po wielogodzinnej podróży, przywitała w drzwiach: 'Spóźniłeś się sześć godzin!'? Czy na wyróżnienie zasługuje kolega, który twierdzi, że jego żona to podgatunek człowieka, który nadaje się tylko do jednego. No, jeszcze do gotowania i sprzątania. Czy tym wyróżnieniem mogę premiować koleżankę, która oświadcza, iż regularnie przegląda pocztę mailową i SMS-y męża, bo ,'ja go krótko trzymam'. A może te kryteria spełnia kolega, który już przed ślubem zapowiedział swojej przyszłej, że on do domu będzie przychodził pijany, bo z kumplami wypić musi. Czy może przyznać ten tytuł mężowi mojej koleżanki, która będąc w ciąży, dowiedziała się, że on ma dziecko z inną, skutkiem czego straciła swoje dziecko i się załamała.

Gdy tak bezowocnie szukam partnerstwa, przypomina mi się rozmowa, którą przeprowadziłem niedawno z moją znajomą: 'Nie znoszę boksu. Mój mąż natomiast kocha boks. Potrafię wstać o drugiej w nocy i razem z nim usiąść przed telewizorem, żeby obejrzeć jakąś ważną walkę. Nie chce mi się, ale robię to dla niego. Kocham natomiast operę, za którą nie przepada mój mąż. Gdy go poproszę, to wystawia samochód z garażu i wspólnie jedziemy do opery. Robi to wyłącznie dla mnie. Nasze małżeństwo funkcjonuje tak już od ponad 25 lat'. Chciałbym tej parze przyznać swój prywatny mały tytuł HIT za partnerstwo rozumiane jako szacunek dla potrzeb swojego partnera, jakże nieraz odmiennych od naszych. Choć z drugiej strony niepokojem musi napawać fakt, że to, co powinno być naturalne, jest ewenementem nie tylko w reklamówkach, ale przede wszystkim w życiu.

Lodówka dla dwojga

Znalazłam taką reklamę. Może nie obala stereotypów damsko-męskich, ale rozbawiła mnie i wzruszyła. To reklama lodówki Beko, w której półprzytomny mężczyzna w środku nocy zasuwa do kuchni w przydeptanych kapciach, wyjmuje z lodówki parę smakołyków i zanosi je na tacy do sypialni. W łóżku czeka śliczna żona, która z czułością gładzi się po ciężarnym brzuszku. Nie wiem, czy lodówka przynależy 'męskiej', czy 'żeńskiej' reklamie, ale na pewno nie jest to reklama proszku do prania kojarzonego w Polsce wyłącznie z kobietą.

Fair play

Wybrałam 'nietypową' reklamę. Ostatnio często jest emitowana w polskiej telewizji. Ten spot to dzieło Nike. Na serwisie YouTube dostał pięć gwiazdek i ma dziesiątki pozytywnych opinii użytkowników. Powstał z myślą o trwających właśnie igrzyskach w Pekinie. Nie przypomina mi się żadna równie dobra reklama, którą musiałabym oglądać kilkanaście razy, zanim wyłapałabym większość zmieniających się w zawrotnym tempie obrazów: małych dzieci, kobiet i mężczyzn, nie tylko podczas zmagań sportowych. Widać kosmonautę w kosmosie, ludzi w szpitalach, porażki sportowe. Ale to nieprzypadkowy chaos. Utwierdza mnie w tym postać Lance'a Armstronga (jak napisał o nim jeden z użytkowników YouTube: 'Przykład ludzkiego triumfu nad przeciwnościami losu'). Moją uwagę zwrócił też obraz dwóch kobiet podtrzymujących wyczerpanego mężczyznę.

Zatem czy nie można przypisać tej reklamie tego, że stawia za wzór walkę nie tylko o puchar, ale także o życie i zachęca do realizowania marzeń? Czy nie przypomina, że każdy człowiek ma równe prawa, a stając do zawodów, jakimi są różne role społeczne, mamy być dla siebie partnerami, którym nieobce jest słowo 'pomoc'? Grać fair jest sztuką.

Źródło: Wysokie Obcasy

W numerze z 28 sierpnia