http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

To ja pomagam!

Kinga
22.02.2012 , aktualizacja: 15.02.2012 15:48
A A A Drukuj
Uważam, że sugerowanie, iż praca w domu, z dzieckiem u boku to świetne rozwiązanie dla młodych matek, jest poniżające
List
.
List
Zirytował mnie ostatnio mój mąż, twierdząc, że przecież mi pomaga, bo raz w tygodniu odprowadza córkę do przedszkola... A może to ja pomagam jemu, dostosowując całe swoje życie zawodowe do tego, żeby karmić, żeby opłacało się wynająć nianię, wysłać dziecko do przedszkola, żebym zdążyła je zaprowadzić? Uważam, że sugerowanie, iż praca w domu, z dzieckiem u boku to świetne rozwiązanie dla młodych matek, jest poniżające. Dlaczego nikt nie wymaga od młodych ojców - kolejarzy, sprzedawców, motorniczych - żeby pracowali z dzieckiem na kolanach? Bo byłoby to dziwne? Niebezpieczne? Nieefektywne?

Nie chcę, żeby ktoś stwierdzał, że mam prawo być mniej wydajnym pracownikiem, bo mam dziecko. Tym bardziej że powstało w sposób najbardziej tradycyjny, nie zaś wskutek klonowania, więc ma także tatusia.

W tej chwili dość oczywiste jest, że jeśli rodzi kobieta, która jest w związku, to jej partner towarzyszy jej w tym momencie. Niestety, później już uczestniczy w życiu dziecka dużo rzadziej.

Nawet jeśli nauczy się magicznej sztuki przewijania oraz wstawania w nocy do dziecka i nie będzie używał argumentu ''ja go przecież piersią nie nakarmię''. To zresztą i tak wystarczy, żeby być postrzeganym przez otoczenie i przez siebie samego jako świetny facet, który chce pomagać żonie. A może to nie on pomaga żonie, ale żona jemu? Przecież oprócz chodzenia w ciąży i karmienia piersią wszelkie pozostałe czynności mogą wykonywać oboje!

Dlatego właśnie kiedy moja córka zachoruje, to znów zwolnienie weźmie mój mąż, budząc w swej korporacji niezwykłe zdziwienie: ''A co, żona nie może?''. Otóż niby może, ale wychodzi z założenia, że tata dziecka jest pełnoprawnym rodzicem, więc ona może zająć się pracą, zostawiając dziecko pod właściwą opieką.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (18)

  • hanusia32

    Oceniono 3 razy 3

    tak, tak, obowiazki domowe to praca na pelen etat i facet SAM to powinien wiedziec a nie jego kobieta mu tlumaczyc i wyjasniac co i jak ma zrobic... przekonal sie o tym moj maz, kiedy zatrudnilismy pomoc domowa na caly etat :) ukladajc jej grafik, tak jak chcial zeby bylo posprzatane (bez gotowania i zmywania) moj maz musial niezle kombinowac aby zmiescic sie w przepisowych godzinach pracy, jaka mialam satysfakcje mowiac: a widzisz? jednak prowadzenie domu to praca na caly etat!

  • ryszard_mis_ochodzki

    Oceniono 23 razy -23

    oj lachony, lachony na macice wam upadło

    leczcie sie na tę macice bo na glowe juz za późno

    do autorki listu: gratuluje trafienia pantofla jak 1:100

  • lapremiera

    Oceniono 14 razy 12

    No wlasnie. Nie dosc, ze obowiazkow huk to jeszcze trzeba glowkowac nad ich podzialem , a potem jeszcze wdrazac, co tez nie jest latwe. Ja teraz juz podsumowuje, bo wszystko to za mna i tak mi przychodzi do glowy, ze faceci, czyli nasi polscy mezczyzni mysla, ze sa "kobiece obowaiazki". I poki kobieta te "kobiece obowiazki" wykonuje to jest dla nich w porzadku, czyli normalnie. I ten tysiac czynnosci, ktore wykonuja gospodynie i matki jest przez nich nich niezauwazany bo "to sie samo robi", albo robi niewidzialna reka. I tak mi smutno, ze pan premier Tusk, tez jest zdania, ze w domu i przy dzieciach sie"samo robi"

    • no_nick

      Oceniono 16 razy -6

      @lapremiera
      Faktycznie trud to glowkowanie nad podzialem obowiazkow - jak drwala w tajdze, nie przymierzajac. A wdrozyc wykuty w bolach podzial obowiazkow - to juz kompletna katorga!! Qrna - naprawde ktos wierzy w te bzdety, ze dwoje doroslych,kochajacych sie ludzi musi "glowkowac nad podzialem obowiazkow" "a potem jeszcze wdrazac"???? Glowkowanie zajmuje jakies 30 sekund , wdrazanie - pewnie jeden dzien ,kiedy rzeczy do zrobienia , robi to z dwojga, ktore ma sile , chec i uwaza to za wlasciwe. A ze malo feministyczne ? A ze malo poprawne politycznie ? Widocznie nie wszystko musi takie byc, widocznie jeszcze mozna normalnie.

    • evil_samo_zlo

      Oceniono 5 razy 3

      @no_nick
      tiaaa.....a ile zajmuje wdrozenie wrzucania skerpetek do kosza na brudna bielizne a nie obok? zgaduje, ze w wiekszosci przypadkow kilka klotni, troche fochow a i tak w wielu kobieta odpuszcza i sama sprzata ;)

  • no_nick

    Oceniono 32 razy -14

    Chryste co za belkot - wyjasnijcie sobie z facetem,co Was boli, zamiast manifesty pisac. Z mezem przez media bedziesz gadac? Bo Cie zirytowal. Zenada.

  • geelongman

    Oceniono 18 razy 16

    brawo za postawe!

  • wolno-myslicielka

    Oceniono 40 razy 38

    Zmiana może przyjść tylko poprzez przykład z rodziny. Na nic wychowanie kiedy dziecko widzi jak w domu jest. Dziewczynka widzi co robi jej mama, chłopak to co robi tata. Jak tylko stworzą rodzinę zaczną wchodzić w rolę - może sie udać dopóki nie ma dzieci - ale jak się pojawią każdy w pospiechu życia zajmie swoje pozycje (znane pozycje).

    Kółko się zamyka również dlatego, że mężczyzna lepiej zarabia, wiec jako rodzina chronimy ten dochód sprowadzany do domu. Jak mam kazać mężczyźnie brać zwolnienia na dziecko jak jego pracodawca może go zwolnić (tracę również ja), jak mam mu powiedzieć żeby był na czas i odbierał dziecko, kiedy staje się wówczas na rynku pracy osobą ograniczoną czasowo (traci na tym on , tracę na tym ja). I to też powoduje jak bardzo nasze układy zależą od finansów, jak dziecko obniża wartość na rynku pracy kobietom.

    Tylko co wówczas kiedy ja chronię ekonomię rodziny (biorę na siebie te obowiązki) a on po 20 latach odchodzi. Zabiera ze sobą swój staż pracy, zabiera ze sobą swoje stanowisko (które mógł osiągnąć również poprzez zaangażowanie i sporo wolnego czasu), zabiera ze sobą przyszłą emeryturę którą naliczają mu za pracę (w nadgodzinach, premie za to że mógł jeździć po klientach wieczorami kiedy ja opiekowałam się dziećmi - a tego sądy nie biorą pod uwagę w podziale majątku.

    Mój pracodawca (mąż) nie odkłada mi składek na emeryturę - a może.... mógłby (za czas na macierzyńskim, za czas na zwolnieniach lekarskich na dzieci, za wychowawczy (może nawet nie mąż ale w ogólnym pojęci ojciec dziecka), procent składki emerytalnej ojca dziecka idzie na moje konto aż do momentu osiągnięcia jakiegoś wieku dziecka ? Ustalany też przy wysokości alimentów na dziecko. Zawsze coś zanim zacznę robić własną karierę.

    Ale by było... :-)

    Pokaż starsze odpowiedzi (1)

    • wolno-myslicielka

      Oceniono 8 razy 8

      @no_nick

      to może sprostuję - a jak się okaże że po 20 latach chcę od niego odejść .... reszta tekstu ze zmianą, co nie podlega podziałowi majątku.

    • no_nick

      Oceniono 3 razy -3

      @wolno-myslicielka

      To nieco zmienia postac rzeczy - odchodzisz po 20 latach od faceta, ktory pracowal - sama bedac pracujaca w domu (jesli dobrze rozumiem). Oznacza, ze to ze podejmujesz ryzyko poniesienia konsekwencji takich decyzji - w tym takich , jakie opisalas.

    • majka1525

      Oceniono 2 razy 2

      @wolno-myslicielka
      to jasne ze przyklad idzie od rodzicow, dlatego warto w zmywanie,czy podawanie do stolu angazowac tez synka,a nie tylko córki bo obowizaki typu sprzatanie i uslugiwanie to nie kwestia pluci,ktora mamy w sobie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX