Skomentuj:
Komentarze (4)
-
Dziecko, kiedys sie zorientujesz, ze te haniebne zachowania wynikaja z milosci do innego czlowieka.
Myslisz sterotypowo, uzywasz okreslen z popularnej (niskich lotow) ksiazki: Mezczyzni sa z Marsa, ... Johna Graya - wysmiewanej przez wszystkich wykladowcow na UG, gdzie studiowalam psychologie.
Nie masz zadnej gwarancji, ze zycie nie da Ci tak popalic, ze nie bedziesz miala tego komfortu bycia kura domowa. Zamiast sie hanbic, bedziesz sprzatac cudze kible albo zmieniac pieluchy obcym dzieciakom. -
Pani Jagodo, rozumiem, że jako młoda kobieta ma Pani dość radykalne poglądy. Z czasem okazuje się, że trzeba je troszkę zmodyfikować zależnie od sytuacji. Po studiach szybko znalazłam pracę, ale po pół roku zrobili redukcję zatrudnienia i mnie zwolnili. Przez ponad 3 miesiące szukałam pracy. W tym czasie zajmowałam się domem, a finansowo pomagali mi głównie rodzice. Później przez parę miesięcy mój partner był bez pracy i to on był odpowiedzialny za gotowanie, sprzątanie itp. I pogląd, że prace domowe są czymś haniebnym tylko nam przeszkadzał. To są normalne czynności, niezbędne do normalnego funkcjonowania. Myślę, że warto je "odczarować". Czytając Pani list odniosłam wrażenie, że jest Pani nastawiona bojowo. Może znajdzie Pani mężczyznę, który w naturalny sposób podzieli się z Panią obowiązkami i nie będzie zadnego problemu, takich facetów jest coraz więcej;)
Pozdrawiam -
Teraz właśnie jestem taką kucharką, sprzątaczką i niańką, nie tylko wbrew własnej woli ale również i wbrew woli męża. Zawsze byliśmy partnerskim związkiem i mieliśmy podobną wizję wychowywania dzieci - potrzebuje ono zarówno matki jak i ojca. Obowiązki też dzieliliśmy po równo. Wszystko się zmieniło gdy zaszłam w ciążę. Straciłam pracę a mąż aby utrzymać rodzinę pracuje po 12 - 13h na dobę. I niby kto ma zajmować się domem. Czy mamy jakiś inny wybór poza tradycyjnym podziałem ról? Chciałabym iść do pracy a mąż chciałby więcej czasu poświęcać dziecku ale żłobki są tylko dla pracujących matek a nie dla tych co bezprawnie utraciły pracę, babć nie mamy. Ot, Polska rzeczywistość.
-
"Jestem singielką i typową przedstawicielką ludzi młodych - reprezentuje postawę roszczeniową. Uważam, że dużo mi się należy, chociażby dlatego, że jestem i oddycham."
A słyszała szanowna przedstawicielka, że radykalizm szkodzi zdrowiu?
W życiu nie przypuszczałam, że ktoś może na serio wyznawać tak absurdalne przekonanie na temat swojego bytu. Mam 23 lata i właśnie ponoszę przykre konsekwencje pewnych swych wyborów i wiem, że nie należy mi się nic więcej ponad to, na co sobie sama nie zapracuję. Dosłownie, fizycznie, ale także pod względem pracy nad sobą i konsekwencji. Wszystko dobre, co dostaję bez wysiłku traktuję jak uśmiech losu i jestem wdzięczna, ale w żadnym razie nie uważam, że tak ma być już zawsze. Bo jestem i oddycham. Zgroza, jaki absurd.
Jakoś nie jestem przekonana, że ktoś o tak rozbuchanym ego jest w stanie znaleźć miejsce przy tym "domowym ognisku" dla kogoś jeszcze, kto też będzie chciał rozłożyć się ze swoją przestrzenią.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX












