Niesmaczna sesja w Wysokich Obcasach Extra
Czytelniczka
30.08.2011
, aktualizacja: 29.08.2011 18:27
Umieszczenie na ramieniu "zakazanej panienki" rysunku drutów kolczastych jest tanim chwytem. Proszę nawet nie próbować mówić tu o kreacji artystycznej, tym pojemnym pojęciem można by usprawiedliwić wszystko. Wszyscy wiemy, do czego służyły owe druty w czasie wojny
.
List
Sesję mody z sierpniowego numeru "Wysokich Obcasów Extra" obejrzałam ze zdziwieniem i niesmakiem. Nie mam tu na myśli samego artykułu. Kobiety z "Czasu honoru"....Chcę od razu powiedzieć, że nie jest tak łatwo mnie zaszokować - mam już swój wiek średnio-dojrzały i wiem, co to stylizacja. Dostrzegam też różnicę pomiędzy prowokacją, użyciem szokujących zestawień treści do celów artystycznych a niesmacznym, tanim chwytem. Tym w sesji mody było np. umieszczeniem na ramieniu "zakazanej panienki" rysunku drutów kolczastych (ozdoba?!). Proszę nawet nie próbować mówić tu o kreacji artystycznej, tym pojemnym pojęciem można by usprawiedliwić wszystko. Wszyscy wiemy, do czego służyły owe druty w czasie wojny i że każda kobieta z podziemia uznałaby użycie do jako gadżetu za niesmaczne NADużycie. Kobiety pokolenia mojej babci, te walczące w cieniu i ukryciu- owszem - mimo ciężkich czasów - i skupieniu się raczej na innych zadaniach - nosiły pięknie upięte koki, zgrabne płaszcze, pończochy. Sama też lubię tego rodzaju elementy stylu. Naboje umieszczone na udzie można zaakceptować jako dość udany symbol "wybuchowych okolic"... Ale żadnej z tamtych kobiet zapewne nie przyszłoby do głowy przyozdabianie się atrybutem śmierci i cierpienia osób, o których wolność walczyły.