http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Kościół zabrał mi ojca

Wasza Czytelniczka
20.08.2011 , aktualizacja: 18.08.2011 13:45
A A A Drukuj
Gdybym zaszła w ciążę, musiałabym usunąć. Nie jestem gotowa oddać życia za kogoś, kogo nie znam. Mój tata podpisał się w kościele pod projektem całkowicie zakazującym aborcji. Pod wyrokiem śmierci na własną córkę...
List
.
List
ZOBACZ TAKŻE
Chciałabym przedstawić Wam swoją historię. Myślę, że warto o tym opowiedzieć w kontekście tego, co się dzieje teraz w naszym kraju, tego całego głosowania nad projektem zaostrzenia ustawy aborcyjnej.

Kościół odebrał mi tatę. W sensie moralnym, mentalnym. 

Jestem jego jedynym, ukochanym dzieckiem. Córeczką Tatusia. A raczej byłam. 

Pamiętam te wspaniałe chwile z moich najmłodszych lat, jak mi pomagał pokonywać trudności, wspierał. Do mojego ósmego roku życia był najlepszym tatą na świecie. Mówiłam mu o wszystkim, miał czas dla mnie zawsze. Nawet gdy pracował, zawsze odebrał telefon dotyczący jakiejś Bardzo Ważnej Sprawy. Pierwszego mleczaka, który wypadł.

Nie przejmował się jak inni ojcowie, aby koniecznie w niedzielę zawlec rodzinę na Mszę Świętą. Czasem na nią szedł, ale ważniejsza była dla niego rodzina. Mama, ja, jego rodzice, rodzeństwo. Wolał iść na lody zamiast kazać mi się modlić.

Nigdy kościołów nie lubiłam. Wydawały mi się nudne, pełne ludzi, a jednak puste. Już jako dziecko wyczuwałam to, raczej instynktownie. Dobrze wiedziałam, że nie wszyscy tatusiowie są tacy jak mój. Dlatego byłam z niego naprawdę dumna.

Komunię jednak przyjęłam z resztą dzieciaków. Nie miał dla mnie znaczenia aspekt duchowy, nie rozumiałam go, ale fajnie było ubrać się w sukienkę, poparadować. Biały Tydzień mnie już zirytował, ale sukienka rekompensowała niewygody. Nie czułam się wykluczona z klasy, wtedy to miało dużą wagę.

Wtedy też z tatą zaczęło się dziać coś niedobrego. Odczuł potrzebę wrócenia do kościoła, miał mniej czasu. Uznawał, że lekcje religii powinny być dla mnie ważne.

Jednak najgorsze przyszło, gdy dowiedziałam się, mając naście lat, że nigdy nie będę mogła mieć dzieci. Jeśli zajdę w ciążę, zagraża to mojemu życiu. Ja się z tym pogodziłam, nie miałam problemu z akceptacją tej informacji. Tata też nie.

Dorastając jednak, zdałam sobie sprawę z tego, że nie chcę rezygnować ze szczęśliwego życia seksualnego w tej sytuacji. Dlatego też biorę tabletki antykoncepcyjne, jestem ostrożna, ale znam swoje ciało, rozwinęłam sobie doskonałą świadomość erotyczną. Kocham seks.

Ostatnio wiele jest szumu na temat skandalicznego projektu zaostrzenia ustawy aborcyjnej. Jestem przeciw zaostrzaniu, a za liberalizacją. Dlaczego? Chociażby dlatego, że gdybym jednak wpadła, musiałabym usunąć. Wiem o tym, i na pewno skorzystałabym z tego - nie jestem gotowa oddać życia za kogoś, kogo nie znam. Bardzo chcę żyć.

Serce złamało mi się na pół. Tata podpisał się w kościele pod tym projektem. Pod wyrokiem śmierci na własną córkę...

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (14)

  • milfur

    0

    żałosna, marna prowokacja

  • adeinwan

    0

    Marna prowokacja.

  • aardvaark

    Oceniono 3 razy 1

    Tym listem ktoś sobie niezłe jaj robi z redakcji. To musi być pisane "żartobliwie, ironicznie, ze stosunkiem jakimś takim żartobliwym do tematu i do samego siebie" - nie widzę inaczej. :D

  • foo_bar

    0

    @meg2903 - usunięcie płodu w sytuacji zagrożenia życia matki, z medycznego punku widzenia jak najbardziej dalej JEST aborcją. To, że KK stosuje takie nazewnictwo, jakie mu się podoba, i dopuszcza aborcji w sytuacji zagrożenia życia matki nie nazywając tego aborcją, ma się nijak do kwestii USTAWY o aborcji. PRAWNY CAŁKOWITY zakaz aborcji to również zakaz aborcji w sytuacji zagrożenia życia matki i żadna nauka Kościoła, która dopuszcza co innego, nie będzie tu ważna.

    Choć ciekawe, czy wtedy lekarze będą mogli dokonywać aborcji i nie być poddawani karze, jeżeli umotywują to pozostaniem w zgodności ze swoim sumieniem :>

  • meg2903

    Oceniono 2 razy 0

    Nie musialaby oddawac zycia za kogos kogo nie zna... Polecam artykul jako odpowiedz ''Ratowanie zycia matki to nie aborcja!''

    ''Będąc jednym z organizatorów zbiórki podpisów dla ustawy całkowicie zakazującej aborcji, co chwile spotykam się z zarzutami, że nie można zakazywać aborcji w sytuacji zagrożenia życia matki, a co za tym idzie stawiać życie dziecka nad życie kobiety i zmuszać kobiety do największego heroizmu. Staram się tłumaczyć, że przygotowana przez nas ustawa, a także nauka Kościoła, dopuszcza możliwość leczenia kobiety, nawet jeśli zagraża to życiu dziecka. Mimo moich tłumaczeń, ten argument przeciwko przygotowanej ustawie powraca jak bumerang.

    Dlatego, aby dogłębniej wyjaśnić tą kwestię, chciałbym przytoczyć obszerne fragmenty ostatnio opublikowanego w „Gościu Niedzielnym” artykułu Bogumiła Łozińskiego „Ratowanie to nie aborcja” oraz wypowiedź ks. Marka Dziewieckiego dla KAI z 2007 r.''

    Calosc na: www.areopag21.pl/w_poszukiwaniu_prawdy/artykul_412_ratowanie-zycia-matki--to-nie-aborcja.html

  • bregin70

    Oceniono 1 raz 1

    w tym kraju najlepiej byc lesbijka, i po klopocie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX