http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Hit: Donna Regina/kit: Anna Berghendahl

Paulina Reiter
05.09.2010 , aktualizacja: 27.08.2010 14:11
A A A Drukuj
Paulina Reiter poleca i odradza płyty

Fot. Agata Jakubowska / AG
Donna Regina 'The Decline of Female Happiness', Gusstaff Records, a jesienią trasa zespołu po Polsce!

Najlepiej pójść do fryzjera. Pofarbować włosy. Możesz też wydać trochę forsy na ciuchy, pójść do kosmetyczki albo kupić drogi krem do twarzy. Co jeszcze poprawi ci humor, pocieszy? Specjaliści od rynku poznali te mechanizmy, nazwali je i nie zawahają się ich wykorzystać. Obniżenie kobiecej szczęśliwości świetnie wpływa na sprzedaż. Tylko że - śpiewa Donna Regina - to nic nie zmieni. Bo wtedy książka, którą czytasz, jest smutna i muzyka, której słuchasz, i przyjaciele, których spotykasz, i miłość, którą kochasz, też jest smutna. Zakładasz sztuczny uśmiech jak pani Dalloway, chowasz rozczarowanie, jesteś uprzejma dla wszystkich, ale pozostajesz obca, nawet najbliżsi są ci dalecy, nikt nie zna twoich zmartwień. 'Decline of Female Happiness' to opowieści o codziennym życiu wyśpiewana ze skupieniem, z napięciem, bez histerii, z powagą, bez szarpania nerwów. Takie kuchenno-medytacyjne electro. Opowieść o życiu emocjonalnym. Rozważania kobiety zastanawiającej się nad tym, czego pragnie, z czego musi zrezygnować. Najbardziej podoba mi się 'Vague', piosenka aktualna w czasach ekshibicjonizmu - kobieta postanawia nie odsłaniać się całkowicie i nie chce też wiedzieć wszystkiego o swoim kochanku. Nieważne, jakich perfum używa, ile pali papierosów, ile zarabia i co je. Zależy jej na nim, jest zaangażowana, ale chce pozostać nieuchwytna, nie do końca określona. Nie jest zachłanna. I nie chce wszystkiego oddać. Chce zachować fragment siebie tylko dla siebie.

Anna Berghendahl 'Yours Sincerely', Magic Records

Anna Bergendahl to kolejne dziecko 'Idola' (szwedzkiego) i wykazuje podobny zestaw wad charakterystyczny dla całej rodziny. Jest pełna irytującej młodzieńczej energii, podejrzanego entuzjazmu, który przekłada się na nadmiernie melodramatyczne przeżywanie, a ostatecznie na przewidywalny, radosny pop. Bergendahl wygląda jak skandynawska księżniczka (na zdjęciach zawsze w koronie) i często podkreśla, że to jej czas, że teraz jej kolej. Że śpiewa z głębi własnej duszy. Że to jej życie. Że to jej miłość. Że chce być sobą. I śpiewa, oczywiście, o miłości. Słowa jej piosenek to frazy, które zawsze muszą wybrzmieć w tego typu piosenkach. Jeśli wejrzysz w serce, odnajdziesz klucz. Umieram w imię miłości. Oddaję ci swoje serce, bejbe, tracę zmysły. Chcę być wolna. Mimo że bez ciebie jestem zagubiona, śpiewam: je je je. Chwytam się rytmu wypełnionego bólem. Głęboko w moim umyśle uwalniam cię, tak, uwalniam cię. I tak dalej. To jedna z tych piosenkarek, które sprawiają wrażenie, jakby poza miłością do mężczyzny już nic w życiu się nie liczyło. Dzięki takim piosenkarkom język miłości zaczyna przypominać ulotki reklamowe. Często myślę, że życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóż, wewnętrzne.

Podziel się