http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Hit: Festiwal Dwa Brzegi/kit: 'Córeczka'

Marta Strzelecka
25.07.2010 , aktualizacja: 22.07.2010 15:07
A A A Drukuj
Marta Strzelecka poleca i odradza
Marta Strzelecka
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Marta Strzelecka
Festiwal Dwa Brzegi, Kazimierz Dolny, 31 lipca - 8 sierpnia, 'Prosta historia o miłości', reż. Arkadiusz Jakubik, pokaz 1 sierpnia, 'Jutro mnie tu nie będzie', reż. Julia Kolberger, pokaz 3 sierpnia

W pociągu na Hel kobieta i mężczyzna piszą razem scenariusz o miłości. Również w pociągu na Hel powstaje film na podstawie tego scenariusza, a grający w nim aktorzy mają romans, zupełnie jak kiedyś twórcy ich ról. Dzieje się to w 'Prostej historii o miłości' w reżyserii Arkadiusza Jakubika, w której gra on scenarzystę. Łatwo się pogubić, ale o to chodzi. Zabawa w fikcję w fikcji ma tu niezliczoną liczbę pięter, bawią się tym twórcy, radość ma publiczność. Bartłomiej Topa śmieszy jako manieryczny reżyser o temperamencie jogina w nieustającej medytacji, Rafał Maćkowiak - w roli głupkowatego, naiwnego aktora. Film stworzyła grupa dobrych znajomych, zdecydowanie nie dla pieniędzy.

Podobnie było z 'Jutro mnie tu nie będzie' Julii Kolberger. Historia równie szczera, choć mniej komiczna. Doktorantka Akademii Medycznej mieszka z matką oraz babcią, kocha się w swoim promotorze. To cały zarys akcji, tylko tyle, żeby wyraźnie prześwietlić relacje między bohaterami. Główną bohaterkę gra Julia Kijowska o uroku Scarlett Johansson, autorem dobrej, wyważonej muzyki jest Radek Łukasiewicz z Pustek. Na ostatnim festiwalu w Gdyni 'Prosta historia' zdobyła główną nagrodę w Konkursie Kina Niezależnego, Julia Kolberger dostała nagrodę specjalną w Konkursie Młodego Kina. Szukajcie tych filmów na festiwalach, zanim trafią do kin albo telewizji. Najbliższa okazja - w Kazimierzu Dolnym.

'Córeczka', reż. Stan Foster, Galapagos

Autobus przemierza Stany z grupą czarnych artystów. Zatrzymują się w małych teatrach, żeby grać wzruszające przedstawienia dla lokalnych afroamerykańskich społeczności. Aktorstwo słabe, scenariusze marne, ale kiedy zaczynają śpiewać, publiczność szaleje. Trochę dlatego, że to piosenkarze, którzy przestali nagrywać płyty, a kiedyś byli sławni, trochę zgodnie z zasadą, że znane kawałki cieszą. Bo sztuki gospel, spektakle z czarnymi dla czarnych, złożone są z samych sprawdzonych pomysłów, podobnie jak bollywoodzkie filmy.

W takim scenariuszu musi być dobry pastor, prawie anioł. Pytanie: 'Co zrobiłby Jezus?' - jest dla niego tak ważne, że sekretarka w jego telefonie wypowiada je zaraz po "Nagraj wiadomość". Córka pastora, najlepsza solistka w kościelnym chórze, ucieka z domu, żeby śpiewać w objazdowym teatrze. Występuje też człowiek zły, za to piękny. Poszukajcie zdjęć Tanka, czyli Durrella Babbsa, a zrozumiecie, o jakiego rodzaju urodę chodzi. Dzień bez siłowni jest dla niego stracony. Rozkochuje w sobie Angie, czyli córeczkę kaznodziei. Niedługo potem zaczyna ją regularnie bić. Pomiędzy scenami agresji oboje płaczą. Podjęcie decyzji o odejściu od schizofrenicznego tyrana zajmuje dziewczynie cały sezon.

Sztuka, w której oboje występują, nosi tytuł 'Tatusiu, czy mogę wrócić do domu?'. W życiu Angie wszystko układa się jak w tej sztuce. Wraca do ojca. Jest szansa, że zdobędzie sławę, w czym może pomóc ciotka znajomego, bo strzyże się u kuzynki Babyface'a. Chłopak z siłowni godzi się z Bogiem. Wybitnie zły film, ale jako przykład konwencji interesujący.

Podziel się