Antonina Żabińska 'Borsunio', Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010
'Ludzie na ogół lubią zwierzęta, jedni mniej, inni bardziej, i interesują się ich życiem' - tak, najzwyczajniej w świecie, rozpoczyna się 'Borsunio', kolejna część wznawianej przez Wydawnictwo Literackie serii książek Antoniny Żabińskiej, żony przedwojennego dyrektora warszawskiego zoo. Ona sama nie tylko lubiła i szanowała zwierzęta, posiadała także dar nawiązywania z nimi kontaktu i budowania głębokich relacji. Jej postać przypomniana została niedawno przez bestsellerowy 'Azyl' Amerykanki Diane Ackerman - opartą na wspomnieniach Żabińskiej historię dramatu warszawskiego zoo w czasie okupacji, kiedy to ukrywano tam pośród zwierząt Żydów i działaczy podziemia. Znowu okazało się, że u nas w zasięgu ręki są prawdziwe historie, których sami nie umiemy dostrzec, docenić i pokazać światu. Świetnie, że zrobiła to chociaż Ackerman, bo Żabińska jest postacią naprawdę niesamowitą. Publikowała swoje cudownie napisane wspomnienia w latach 60. Tytułowy Borsunio to oczywiście młody borsuk, jeden z jej wychowanków i przyjaciół, członek rodziny tragicznie z nią rozdzielony podczas bombardowań. W książce jest wszystko o obyczajach Borsunia i wszystko o miłości.
John Grogan 'Złapać życie za ogon', przełożyła Agnieszka Andrzejewska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010
Felietony Johna Grogana, autora bestselleru o biszkoptowym labradorze 'Marley i ja', to dzieło człowieka szczęśliwego. Fakt ten odnotowano na okładce. Słusznie, bo szczęście autora promieniuje z każdej strony książeczki. Niewiele tu - wbrew sugestiom - będzie o zwierzętach, chociaż nieżyjący już Marley jest wspominany od czasu do czasu. Felietony drukowane w 'The Philadelphia Inquirer' poświęcone są po prostu kontemplowaniu szczęścia przez utalentowanego przedstawiciela klasy średniej. Urządzanie domów, zabawy z rasowymi psami, dbanie o członków 'lokalnej społeczności', obserwowanie staruszków, robotników, chorych dzieci. Wszystko tu przesycone jest głębszym sensem, stanowi dowód na istnienie Boga. Na wszechstronnie udaną egzystencję autora składają się ciepło, współczucie i tolerancja. Kiedy porównywałam sobie świat Grogana ze światem Żabińskich, losy psów wyprowadzanych na spacery do własnego parku z wojennym losem Borsunia, przepełniała mnie typowa polska zawiść. Jakoś nie lubię tego szczęśliwego dziada.