Hit: 'Utopia będzie zaraz'/kit: 'Skiz'
Joanna Derkaczew
2010-02-07, ostatnia aktualizacja 2010-02-05 19:10
Joanna Derkaczew poleca i odradza spektakle
Stary Teatr, Kraków, 'Utopia będzie zaraz', wg tekstów Pawła Demirskiego i 'Ksiąg narodu polskiego' Adama Mickiewicza, reż. Michał Zadara
Wstydzimy się. Bo faktycznie wyszło niepoważnie. Mieć pryszcze, gdy w kraju toczy się rewolucja. Walczyć o prawo do zamykania się w pokoju, gdy na świecie obala się mury. Walić w kotły, szarpać struny, wrzeszczeć o wolności, miłości i prawdzie... ale tylko od 18.30 do 20 w środy, na zajęciach w osiedlowym domu kultury. Za starzy na 'Teleranek', za młodzi na styropian. Wychowany na Zachodzie reżyser Michał Zadara nie ma za sobą tych pokoleniowych doświadczeń dzisiejszych 30-latków. Może dlatego to właśnie jego zafascynowała sytuacja polskich rówieśników. Spektakl 'Utopia będzie zaraz' to właśnie próba pozbierania ich wspomnień, oczekiwań i ciążących nad nimi do dziś kompleksów. W odtworzonym PRL-owskim salonie fryzjerskim poprzebierani za punków młodzi aktorzy przeżywają. Że rodzice nie puszczą na imprezę. Że nie ma pieniędzy na glany. Że starsze punki przyszły na ich domówkę bez kapci na zmianę. Dramaty, tragedie, małe apokalipsy. Przez szybę do salonu zaglądają robotnicy. Idą na strajk? Wywalczyli właśnie dla dzieciaków nowy ustrój, czyli lepsze zabawki i więcej programów w telewizji? Nie wiadomo. Odrealnione wyjaśnienie całej historii z tą wolnością przedstawi Fryzjer (Jan Peszek) w monologu-wykładzie z Mickiewiczowskich 'Ksiąg narodu polskiego'. Polityczne wizje wieszcza brzmią jak bajka. Akurat dla 13-latków. Którzy dziś już są dorośli i wiele odwagi kosztowało ich, by się przyznać do nieheroicznej, nieromantycznej, banalnej młodości.
Teatr Ateneum w Warszawie, 'Skiz' Gabrieli Zapolskiej, reż. Maria Spiss
Zamknij oczy i myśl o Zapolskiej. Może w sukni z epoki. Może przy nakrytym serwetą stoliku. Niech to będzie nawet zakurzony stolik. Niech będzie nawet w nie najlepszym guście. Byle tylko nie widzieć ogromnej głowy łabędzia zsuwającej się ze sznurowni na scenę Teatru Ateneum. Byle nie patrzeć na Krzysztofa Tyńca i Wojciecha Brzezińskiego owijających się kwiecistą tapetą. Byle nie wryły ci się w pamięć pląsy Haliny Łabonarskiej i Anny Gorajskiej, które rozerwały właśnie na pół kulistą lampę i zrobiły z niej sobie kloszowe spódnice... 'Skiz' Gabrieli Zapolskiej to niestarzejąca się, pełna celnych spostrzeżeń gorzka komedyjka o dwóch parach (jednej u progu, drugiej u schyłku wspólnego życia). Nie prostacka, ale prosta. Skrząca ripostami i kwestiami, które zapadają w pamięć lepiej niż prawdy życiowe z poradników czy 'Seksu w wielkim mieście'. Miłość, związki, rola namiętności, przyzwyczajenia, zazdrości - niewiele jest tekstów zbierających te tematy tak sensownie i pomysłowo. Reżyserka Maria Spiss postanowiła jednak tę naturalistyczną sztukę porozbijać. Aktorów wrzuciła w abstrakcyjną przestrzeń walącego się domu. Na pochyłych ścianach wypłowiałe tapety, w tle dżungla z obrazu prymitywisty Henriego 'Celnika' Rousseau, z przodu fontanna z supermarketu budowlanego. 'Ogród ziemskich rozkoszy' z przeceny. Z odrealnienia przestrzeni nic nie wynika. Metafizyczne wstawki nie dodają niczego Zapolskiej, a wizję Spiss tylko podkopują, bo aktorzy i tak grają po swojemu, psychologicznie i komediowo. Strach patrzeć.
Wstydzimy się. Bo faktycznie wyszło niepoważnie. Mieć pryszcze, gdy w kraju toczy się rewolucja. Walczyć o prawo do zamykania się w pokoju, gdy na świecie obala się mury. Walić w kotły, szarpać struny, wrzeszczeć o wolności, miłości i prawdzie... ale tylko od 18.30 do 20 w środy, na zajęciach w osiedlowym domu kultury. Za starzy na 'Teleranek', za młodzi na styropian. Wychowany na Zachodzie reżyser Michał Zadara nie ma za sobą tych pokoleniowych doświadczeń dzisiejszych 30-latków. Może dlatego to właśnie jego zafascynowała sytuacja polskich rówieśników. Spektakl 'Utopia będzie zaraz' to właśnie próba pozbierania ich wspomnień, oczekiwań i ciążących nad nimi do dziś kompleksów. W odtworzonym PRL-owskim salonie fryzjerskim poprzebierani za punków młodzi aktorzy przeżywają. Że rodzice nie puszczą na imprezę. Że nie ma pieniędzy na glany. Że starsze punki przyszły na ich domówkę bez kapci na zmianę. Dramaty, tragedie, małe apokalipsy. Przez szybę do salonu zaglądają robotnicy. Idą na strajk? Wywalczyli właśnie dla dzieciaków nowy ustrój, czyli lepsze zabawki i więcej programów w telewizji? Nie wiadomo. Odrealnione wyjaśnienie całej historii z tą wolnością przedstawi Fryzjer (Jan Peszek) w monologu-wykładzie z Mickiewiczowskich 'Ksiąg narodu polskiego'. Polityczne wizje wieszcza brzmią jak bajka. Akurat dla 13-latków. Którzy dziś już są dorośli i wiele odwagi kosztowało ich, by się przyznać do nieheroicznej, nieromantycznej, banalnej młodości.
Teatr Ateneum w Warszawie, 'Skiz' Gabrieli Zapolskiej, reż. Maria Spiss
Zamknij oczy i myśl o Zapolskiej. Może w sukni z epoki. Może przy nakrytym serwetą stoliku. Niech to będzie nawet zakurzony stolik. Niech będzie nawet w nie najlepszym guście. Byle tylko nie widzieć ogromnej głowy łabędzia zsuwającej się ze sznurowni na scenę Teatru Ateneum. Byle nie patrzeć na Krzysztofa Tyńca i Wojciecha Brzezińskiego owijających się kwiecistą tapetą. Byle nie wryły ci się w pamięć pląsy Haliny Łabonarskiej i Anny Gorajskiej, które rozerwały właśnie na pół kulistą lampę i zrobiły z niej sobie kloszowe spódnice... 'Skiz' Gabrieli Zapolskiej to niestarzejąca się, pełna celnych spostrzeżeń gorzka komedyjka o dwóch parach (jednej u progu, drugiej u schyłku wspólnego życia). Nie prostacka, ale prosta. Skrząca ripostami i kwestiami, które zapadają w pamięć lepiej niż prawdy życiowe z poradników czy 'Seksu w wielkim mieście'. Miłość, związki, rola namiętności, przyzwyczajenia, zazdrości - niewiele jest tekstów zbierających te tematy tak sensownie i pomysłowo. Reżyserka Maria Spiss postanowiła jednak tę naturalistyczną sztukę porozbijać. Aktorów wrzuciła w abstrakcyjną przestrzeń walącego się domu. Na pochyłych ścianach wypłowiałe tapety, w tle dżungla z obrazu prymitywisty Henriego 'Celnika' Rousseau, z przodu fontanna z supermarketu budowlanego. 'Ogród ziemskich rozkoszy' z przeceny. Z odrealnienia przestrzeni nic nie wynika. Metafizyczne wstawki nie dodają niczego Zapolskiej, a wizję Spiss tylko podkopują, bo aktorzy i tak grają po swojemu, psychologicznie i komediowo. Strach patrzeć.
Źródło: Wysokie Obcasy
W numerze z 31 lipca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień









