http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Festiwale designu

Katarzyna Świeżak
01.11.2009 , aktualizacja: 29.10.2009 16:45
A A A Drukuj
Dworzec Łódź Fabryczna Fot. Małgorzata Kujawka / AG Dworzec Łódź Fabryczna
Katarzyna Świeżak poleca i odradza
Hit: Wiedeń, Łódź

Małe jest piękne. W Wiedniu zorganizowano 4. festiwal designu (Wiedeń się odmładza, a design jest modny). Festiwal przyjazny, bo w rozmiarze ludzkim. Z 47 wydarzeń wystarczyło wybrać jeden cykl wystaw 'Passionswege', żeby czuć się usatysfakcjonowanym. Wystarczyło zobaczyć w kilku sklepach i zakładach rzemieślniczych o często kilkusetletniej tradycji: jeden fotel dla prawdziwego mężczyzny, obity materiałami na garnitury w różnych odcieniach szarości i w różne prążki (proj. Lucie Koldová), kilkanaście części serwisu terapeutycznego (m.in. filiżankę z podniesionymi klapkami dla cierpiących na antropofobię, proj. Marei Wollersberge) i kilkadziesiąt z pozoru identycznych naczyń ze szkła (proj. Max Lamb), by zrozumieć, czym różni się ręczna produkcja od fabrycznej.

Wiedeński festiwal to już historia. Kolejny za rok. Ale mamy ostatnią szansę, żeby odwiedzić festiwal designu w Łodzi. Tym, którzy wpadną tu w ten weekend (ostatnie dni festiwalu), radzę obejrzeć trzy wystawy: 'Upstream/Design Tales' - o bajkach dla dorosłych, 'Non object ive' - o współczesnej ceramice, 'Surtido' - o młodym projektowaniu z Hiszpanii. Dużo w nich narracji (do niedawna nawet podejrzenie o literaturę w sztuce współczesnej źle tej sztuce wróżyło). Dużo piękna i gry z widzem. Pytań o to, jakie są nasze potrzeby i skąd się biorą, jakie są źródła inspiracji, gdzie jest granica między designem, a sztuką. Kto nie zdąży, polecam: www.lodzdesign.com. Prośba do organizatorów: w kolejnych edycjach nie zmieniajcie aktualnego rozmiaru. Jedno zastrzeżenie: wystawom należały się tytuły polskie.

Kit: Mediolan, Londyn

Adept bywania na Targach Mebli w Mediolanie sam już sobie nie poradzi. Najwyżej zaliczy ileś tam hal z masową produkcją (choć i tam może go coś olśnić - w tym roku afrykańska kolekcja Moroso). Żeby dotrzeć do najciekawszych miejsc, trzeba mieć przewodnika. Ja miałam bywalczynię mediolańskich targów orientującą się nie tylko w mieście, ale i designie. W pewnym momencie zadałam sobie jednak pytanie: po co to wszystko? Co komu z kolejnej lampy, kolejnego stołu czy krzesła, choćby wyjątkowej urody i wygody? Potrzebna jest dodatkowa wartość, idea - na przykład fair trade. Kiedy w tłumie stałam na kładce, by dostać się do Tortony (do niedawna cicha i nieodwiedzana przez turystów dzielnica warsztatów rzemieślniczych), zbuntowałam się i zawróciłam do domu.

Podobnie w Londynie na targach 100% Design, które okazały się '500%', bo wchłonął je Design Festival. Odniosłam wrażenie, że każdy, kto zajmuje się jakąś wytwórczością, musi się pokazać. W morzu propozycji jedna była strzałem w dziesiątkę - wystawa obiektów z pogranicza sztuki i wzornictwa w Victoria & Albert Museum (zacieranie tej granicy to wyraźna tendencja w najnowszym designie). Miłe wspomnienie pozostawiły wystawy polskich projektantów (większe wrażenie zrobiły pewnie na kimś, kto widział te projekty po raz pierwszy). Innych ekspozycji nie pamiętam, na wiele nie dotarłam, bo przy tej gigantomanii bez mapy ani rusz, a te zawiodły. Duże przegrywa z małym.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się