http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

W numerze z 6 lutego

redakcja
2010-01-26, ostatnia aktualizacja 2010-01-29 12:54

Mamie nie wystarczała zwyczajna córka

'Byłam dla niej dowodem na to, że dziecko, które nie jest głodne, które jest w jej pojęciu kochane, bo poświęca się mu pięć minut w tygodniu, które ma czyste ubranko i dobrze się uczy, jest szczęśliwe. Przed lekturą pamiętnika miałam do niej same pretensje. Przed lekturą mama była mamą, po lekturze lekarzem z getta'.

Z Aliną Świdowską, która gra własną matkę, Adinę Blady-Szwajger, rozmawia Remigiusz Grzela

Trzy śmierci

'Na zdjęciach z ostatnich lat życia wygląda jak zwyczajna kalabryjska babcia. Za duże okulary, ondulowana fryzura jak u wszystkich babć, bezkształtne garsonki i rozdeptane buty. Żegnało ją 30 tysięcy wiernych. Obrządkowi przewodniczyło sześciu biskupów. Burmistrzów przepasanych trójkolorowymi wstęgami trudno było zliczyć'.

O trzech niezwykłych Włoszkach, które zmarły prawie jednocześnie pisze Miłada Jędrysik

Pularda dla nieznajomych

'Idea domowej restauracji jest prosta - goście płacą za pyszne jedzenie i niepowtarzalną atmosferę, a gospodynie mają okazję zaprezentować swoje umiejętności kulinarne komuś więcej niż tylko rodzinie i przyjaciołom. Takie jednodniowe restauracje, zwane też klubami kolacyjnymi albo antyrestauracjami w ciągu kilku ostatnich lat na fali mody na slow food stały się bardzo popularne w Europie'.

O knajpkach dla wtajemniczonych pisze Ula Jabłońska

Źródło: Wysokie Obcasy

W numerze z 28 sierpnia