http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Kura w wannie

Michał Bednarski
19.08.2010 , aktualizacja: 12.08.2010 17:15
A A A Drukuj
Mariusz 'Wilk' Wilczyński
- (ur. 1964 w Łodzi), reżyser animacji, malarz, performer, scenograf. Jedyny polski autor filmów animowanych, który miał indywidualny retrospektywny przegląd filmów w The Museum of Modern Art w Nowym Jorku oraz pierwszy autor animacji z Polski, którego film wyświetlano w The National Gallery w Londynie (2007). Autor m.in.: 'Sprawiedliwości', 'Mojej Mamie i sobie', 'Śmierć na pięć', 'Niestety'. Do swoich performance'ów (nazywanych WILKANOC) zaprasza muzyków, z którymi tworzy spektakle. Obecnie bierze udział w projekcie 'Męskie granie' Fot. Bartosz Bobkowski Mariusz 'Wilk' Wilczyński - (ur. 1964 w Łodzi), reżyser animacji, malarz, performer, scenograf. Jedyny polski autor filmów animowanych, który miał indywidualny retrospektywny przegląd filmów w The Museum of Modern Art w Nowym Jorku oraz pierwszy autor animacji z Polski, którego film wyświetlano w The National Gallery w Londynie (2007). Autor m.in.: 'Sprawiedliwości', 'Mojej Mamie i sobie', 'Śmierć na pięć', 'Niestety'. Do swoich performance'ów (nazywanych WILKANOC) zaprasza muzyków, z którymi tworzy spektakle. Obecnie bierze udział w projekcie 'Męskie granie'
Mama wychowywała mnie sama, nie chodziłem do kościoła, mieliśmy przerąbane. Podwórkowi koledzy związali mnie i nakarmili psim gównem, krzycząc, że jestem komunista
ZOBACZ TAKŻE
Kiedy umawialiśmy się na wywiad, powiedziałeś, że nie będę miał problemów z rozpoznaniem cię, bo jesteś blondynem czeszącym się na bok. A ty nosisz dredy!

Jak byłem mały, wszyscy porządni ludzie mieli przedziałek, a ci najporządniejsi nawet rozdziałek.

Czyli przedziałek pośrodku.

Tak się czesał Nalepa. Krawczyk miał przedziałek na bok. I to był obciach.

Dorastałeś w Łodzi, gdzie, nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, jest wiele niebezpiecznych miejsc, wiele bram, w których stoi wielu ostrych chłopaków i lepiej nie wejść im w drogę. Kiedyś musiałem przed nimi uciekać. Uznali, że jestem Żydem, który szuka domu swoich przodków, i krzyczeli, żebym sp...

O Łodzi robię teraz film. Ale zanim o nim, coś ci muszę powiedzieć o Warszawie. Kiedy zacząłem przyjeżdżać z Łodzi do Warszawy, często zaglądałem do sklepu Planet Music na placu Zbawiciela - muzyka jest dla mnie bardzo ważna, bo dziesięć godzin dziennie rysuję swoje filmy i wtedy słucham płyt. Dopóki miałem samochód na łódzkiej rejestracji, trzy razy na pięć pisano mi na nim: 'Sp..., Żydzie, do Łodzi'. Malowano mi gwiazdę Dawida na placu Zbawiciela! W Łodzi jest dużo klimatów antysemickich, ale myślałem, że w Warszawie ich nie ma.

Też tak myślałem.

Potem zacząłem to łączyć z rywalizacją między Widzewem a Legią. Zrozumiałem, że wojna kiboli musi mieć swoje hasła i symbole, które zapożyczyli z II wojny światowej. Być może całkiem nieświadomie. Potem jednak miałem na pieńku nie tylko z kibolami. Kiedy Legia przegrała z Widzewem walkę o mistrzostwo piłkarskiej ligi, zaczęła mnie zatrzymywać do kontroli policja. Wszystko ustało jak ręką uciął, kiedy przerejestrowałem samochód. Tylko że gdy zmieniłem rejestrację na warszawską, w Łodzi kierowcy nie wpuszczali mnie już na swój pas.

Powiedz, jak było na twoim łódzkim podwórku, w piaskownicy i na trzepaku.

Gdyby nie to, że mając 16 lat, spotkałem Tadeusza Nalepę, nie wiem, jak by się moje życie potoczyło.

Zginąłbyś w podwórkowych porachunkach?

Kto wie? Ponieważ mama wychowywała mnie sama i nie chodziłem do kościoła, mieliśmy przerąbane. Pamiętam, jak podwórkowi koledzy związali mnie i nakarmili psim gównem, krzycząc, że jestem komunista. Bynajmniej moja rodzina nie miała nic wspólnego z komuną. Brat dziadka zginął w Katyniu, zaś dziadek był wileńskim adwokatem i gdy Stefan Jędrychowski zapraszał go po wojnie do rządu, odmówił, bo nie chciał zapisać się do partii. No, ale do kościoła nie chodziłem, więc byłem komunista i Żyd. Nie miałem też ojca, co stało się kolejnym powodem do prześladowań. Z nauczycielami również było słabo. Z czego dostałem pierwszą dwóję? Z rysunku! A w ogóle to dwie dwóje dostałem i o mały włos nie zdałbym z powodu plastyki do następnej klasy.

Zróbmy wstyd pani od rysunku: powiedz, za co dostałeś te dwóje?

Jak byłem malutki, moim idolem był Zawisza Czarny - silny, na koniu.

Dzielny i honorowy.

Dziadek kupował mi bloki do rysowania, łączyłem je i rysowałem bitewne panoramy. Nasi wpier... Krzyżakom.

Mogłeś się poczuć jak odrzucony patriota.

Poczułem się, jak narysowałem Zawiszę Czarnego na rumaku stojącym dęba.

Co pani widziała w tym złego?

Na wsi zaobserwowałem, że ogiery mają całkiem spore fiutki. Narysowałem ogiera z fiutkiem i jajami. Superrysunek, mam go do dzisiaj. Ale dostałem dwóję, a moją mamę wezwano do szkoły.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się