Kiedy umawialiśmy się na wywiad, powiedziałeś, że nie będę miał problemów z rozpoznaniem cię, bo jesteś blondynem czeszącym się na bok. A ty nosisz dredy!
Jak byłem mały, wszyscy porządni ludzie mieli przedziałek, a ci najporządniejsi nawet rozdziałek.
Czyli przedziałek pośrodku.
Tak się czesał Nalepa. Krawczyk miał przedziałek na bok. I to był obciach.
Dorastałeś w Łodzi, gdzie, nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, jest wiele niebezpiecznych miejsc, wiele bram, w których stoi wielu ostrych chłopaków i lepiej nie wejść im w drogę. Kiedyś musiałem przed nimi uciekać. Uznali, że jestem Żydem, który szuka domu swoich przodków, i krzyczeli, żebym sp...
O Łodzi robię teraz film. Ale zanim o nim, coś ci muszę powiedzieć o Warszawie. Kiedy zacząłem przyjeżdżać z Łodzi do Warszawy, często zaglądałem do sklepu Planet Music na placu Zbawiciela - muzyka jest dla mnie bardzo ważna, bo dziesięć godzin dziennie rysuję swoje filmy i wtedy słucham płyt. Dopóki miałem samochód na łódzkiej rejestracji, trzy razy na pięć pisano mi na nim: 'Sp..., Żydzie, do Łodzi'. Malowano mi gwiazdę Dawida na placu Zbawiciela! W Łodzi jest dużo klimatów antysemickich, ale myślałem, że w Warszawie ich nie ma.
Też tak myślałem.
Potem zacząłem to łączyć z rywalizacją między Widzewem a Legią. Zrozumiałem, że wojna kiboli musi mieć swoje hasła i symbole, które zapożyczyli z II wojny światowej. Być może całkiem nieświadomie. Potem jednak miałem na pieńku nie tylko z kibolami. Kiedy Legia przegrała z Widzewem walkę o mistrzostwo piłkarskiej ligi, zaczęła mnie zatrzymywać do kontroli policja. Wszystko ustało jak ręką uciął, kiedy przerejestrowałem samochód. Tylko że gdy zmieniłem rejestrację na warszawską, w Łodzi kierowcy nie wpuszczali mnie już na swój pas.
Powiedz, jak było na twoim łódzkim podwórku, w piaskownicy i na trzepaku.
Gdyby nie to, że mając 16 lat, spotkałem Tadeusza Nalepę, nie wiem, jak by się moje życie potoczyło.
Zginąłbyś w podwórkowych porachunkach?
Kto wie? Ponieważ mama wychowywała mnie sama i nie chodziłem do kościoła, mieliśmy przerąbane. Pamiętam, jak podwórkowi koledzy związali mnie i nakarmili psim gównem, krzycząc, że jestem komunista. Bynajmniej moja rodzina nie miała nic wspólnego z komuną. Brat dziadka zginął w Katyniu, zaś dziadek był wileńskim adwokatem i gdy Stefan Jędrychowski zapraszał go po wojnie do rządu, odmówił, bo nie chciał zapisać się do partii. No, ale do kościoła nie chodziłem, więc byłem komunista i Żyd. Nie miałem też ojca, co stało się kolejnym powodem do prześladowań. Z nauczycielami również było słabo. Z czego dostałem pierwszą dwóję? Z rysunku! A w ogóle to dwie dwóje dostałem i o mały włos nie zdałbym z powodu plastyki do następnej klasy.
Zróbmy wstyd pani od rysunku: powiedz, za co dostałeś te dwóje?
Jak byłem malutki, moim idolem był Zawisza Czarny - silny, na koniu.
Dzielny i honorowy.
Dziadek kupował mi bloki do rysowania, łączyłem je i rysowałem bitewne panoramy. Nasi wpier... Krzyżakom.
Mogłeś się poczuć jak odrzucony patriota.
Poczułem się, jak narysowałem Zawiszę Czarnego na rumaku stojącym dęba.
Co pani widziała w tym złego?
Na wsi zaobserwowałem, że ogiery mają całkiem spore fiutki. Narysowałem ogiera z fiutkiem i jajami. Superrysunek, mam go do dzisiaj. Ale dostałem dwóję, a moją mamę wezwano do szkoły.