http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Kochanki w służbie systemu

Tomasz Wierzbicki
17.03.2010 , aktualizacja: 11.03.2010 17:47
A A A Drukuj
Z reżyserem Janem Kidawą-Błońskim rozmawia Tomasz Wierzbicki
<b>Jan Kidawa-Błoński</b> 
-  reżyser, scenarzysta, producent (ur. w 1953 r. w Chorzowie). Zadebiutował w 1984 r. filmem 'Trzy stopy nad ziemią'. Inne jego filmy to: 'Męskie sprawy' 'Pamiętnik znaleziony w garbie', 'Wirus', 'Skazany na bluesa'. Wczoraj do kin wszedł jego najnowszy film 'Różyczka'
Fot. Marzena Hmielewicz
Jan Kidawa-Błoński - reżyser, scenarzysta, producent (ur. w 1953 r. w Chorzowie). Zadebiutował w 1984 r. filmem 'Trzy stopy nad ziemią'. Inne jego filmy to: 'Męskie sprawy' 'Pamiętnik znaleziony w garbie', 'Wirus', 'Skazany na bluesa'. Wczoraj do kin wszedł jego najnowszy film 'Różyczka'
<b>Jan Kidawa-Błoński</b> 
-  reżyser, scenarzysta, producent (ur. w 1953 r. w Chorzowie). Zadebiutował w 1984 r. filmem 'Trzy stopy nad ziemią'. Inne jego filmy to: 'Męskie sprawy' 'Pamiętnik znaleziony w garbie', 'Wirus', 'Skazany na bluesa'. Wczoraj do kin wszedł jego najnowszy film 'Różyczka'
Fot. Marzena Hmielewicz
Jan Kidawa-Błoński - reżyser, scenarzysta, producent (ur. w 1953 r. w Chorzowie). Zadebiutował w 1984 r. filmem 'Trzy stopy nad ziemią'. Inne jego filmy to: 'Męskie sprawy' 'Pamiętnik znaleziony w garbie', 'Wirus', 'Skazany na bluesa'. Wczoraj do kin wszedł jego najnowszy film 'Różyczka'
'Różyczka', film Jana Kidawy-Błońskiego, w rolach głównych występują: Magdalena Boczarska, Andrzej Seweryn i Robert Więckiewicz
Fot. Monolith
'Różyczka', film Jana Kidawy-Błońskiego, w rolach głównych występują: Magdalena Boczarska, Andrzej Seweryn i Robert Więckiewicz
'Różyczka', najnowszy film Jana Kidawy-Błońskiego, wszedł niedawno do kin. W rolach głównych występują: Magdalena Boczarska (na zdjęciu), Andrzej Seweryn i Robert Więckiewicz
Fot. Monolith
'Różyczka', najnowszy film Jana Kidawy-Błońskiego, wszedł niedawno do kin. W rolach głównych występują: Magdalena Boczarska (na zdjęciu), Andrzej Seweryn i Robert Więckiewicz
ZOBACZ TAKŻE
Na początku pojawiły się informacje, że powstaje film 'Różyczka' o Pawle Jasienicy, którego żona była agentką SB. Ostatnio do mediów trafił list kancelarii adwokackiej działającej w imieniu pani Ewy Beynar-Czeczott, córki Jasienicy, która wnosi o niewiązanie filmu z losami ojca i jego rodziny w sposób bezpośredni ani pośredni. Będzie ono bowiem stanowić naruszenie dóbr osobistych mocodawczyni kancelarii. Film odbiega od życiorysu Pawła Jasienicy. Czy to świadczy o skuteczności działań córki pisarza?

Muszę wyjaśnić rzecz od samego początku. Jestem autorem biograficznego filmu 'Skazany na bluesa' o Ryszardzie Riedlu. Aktor grający główną rolę występuje pod nazwiskiem Riedel. Wykorzystałem piosenki Ryśka i zaprosiłem do udziału grupę Dżem. Z 'Różyczką' było inaczej. Znając biografię Jasienicy, która stała się publiczną własnością po licznych publikacjach dotyczących jego małżonki Zofii Darowskiej, zrezygnowałem z robienia kolejnego filmu biograficznego. Wiedziałem już, z czym się to wiąże i jakie napięcie powstaje na linii reżyser - producent - rodzina. Zazwyczaj stara się ona wywierać presję na twórców, a w najgorszych przypadkach blokować premierę. Podobnie jest z literaturą, co pokazuje sprawa książki Artura Domosławskiego o Ryszardzie Kapuścińskim.

Ale sąd nie zablokował jej wydania. Może warto ryzykować?

Każdy ma inne doświadczenia. Moje było szczególne, ponieważ kręcąc film o Ryszardzie Riedlu, musiałem uszanować uczucia mojej rodziny, byłem bowiem wujkiem Ryśka. Kiedy decydowaliśmy się z Maćkiem Karpińskim na pisanie scenariusza 'Różyczki', od początku było jasne, że naszym bohaterem nie będzie pisarz, tylko kobieta. Stąd tytuł. Mężczyźni mieli być dramaturgicznym dopełnieniem opowieści.

Ale czy nie jest ciekawy casus, kiedy żona donosi na męża i pisze donos nawet z pogrzebu? Uważał pan, że stworzy ciekawszą historię niż życie?

Donos z pogrzebu męża jest pasjonujący, tak samo jak kolejne, pisane na przyjaciół małżonka w Paryżu. Ale zająłem się innym tematem, inną bohaterką.

Autocenzura?

Daję słowo honoru, że nie. Proszę mi wierzyć, że decyzja wynikała z faktu, że chciałem pokazać kobietę, która przeżywa życiowy przełom, dojrzewa - pod wpływem doświadczeń staje się dobrym, wrażliwym człowiekiem. Wzbudza sympatię.

Sprawił pan, że powstał film o tym, że wszyscy w równy sposób byli ofiarami PRL - nie tylko prześladowani, ale i prześladowcy. Ułaskawił pan ich, wytłumaczył.

Z przyjemnością podejmę polemikę! Zależało mi na tym, żeby film dawał nadzieję. Uważam, że jako twórca jestem do tego wręcz zobowiązany. Tak pojmuję rolę sztuki. Nie chcę wypuszczać widza z kina z poczuciem totalnej depresji. Życie jest lepsze.

Dziś. Jednak pan pokazuje dramatyczną przeszłość.

Pokazuję wydarzenia marcowe i zależało mi na tym, by podkreślić, że dzięki ich bohaterom żyjemy w lepszych czasach. Ofiara, czasem z krwi, czasem z cierpienia, przysłużyła się temu, że w 1989 r. odzyskaliśmy wolność. Gdybym posłużył się postacią pani Darowskiej, przesłanie filmu byłoby przerażające. Nie wiem, czy nawet dla niej samej wyniknęło z życia coś pozytywnego. Kiedy były już dowody na jej współpracę, wciąż się zapierała. Nie wyraziła żalu, nie odpokutowała swojej winy. Nie chciałem, żeby moja bohaterka została z nią w jakikolwiek sposób utożsamiona. Wolałem powiedzieć, że warto było być przeciwko systemowi, a nie na jego usługach. Nie będę ukrywał, że wielkie wrażenie zrobił na mnie nagrodzony Oscarem film 'Życie na podsłuchu'. Można się domyślić, że twórca inspirował się życiorysem Bertolta Brechta, który zdecydował się na przyjazd do NRD w 1949 r. Wtedy Stasi zwerbowało jego kochankę Marię Eich prowadzoną przez zakochanego w niej oficera.

W pana filmie esbek jest największą ofiarą.

Nie wykluczam, że był to jeden z tych ludzi, którzy wierzyli gorąco w komunistyczną ideologię. Robert Więckiewicz gra właśnie taką osobę. Jest w jego życia pewna tajemnica. Jednak nie wyręczajmy widzów w jej odkryciu. Powiedzmy tylko, że bohater ma powód do strachu. Może bać się szantażu.

Wróćmy do Różyczki, bo ona jest główną bohaterką.

W 'Życiu na podsłuchu' oficer Stasi pod wpływem uczucia stał się dobrym człowiekiem. Podobnie myślałem o Różyczce. To zwykła dziewczyna, wychowana w sierocińcu, bez tożsamości. Z pewnością podlegała procesowi indoktrynacji. Dopiero u boku pisarza zaczyna poznawać system prawdziwych wartości, takich jak godność, niezależność, wiara, wolność. Podobno dla kobiet nie jest najważniejsze, jak mężczyzna wygląda, ile ma lat, tylko jakie jest jego wnętrze. Różyczka zaczyna się pasjonować życiem duchowym Barczewskiego. I pod jego wpływem się zmienia.

Interesował się pan tym, czy służby specjalne często posługiwały się w grach operacyjnych kobietami, robiąc z oficera alfonsa, zaś ze współpracowniczki prostytutkę?

Znane przykłady dotyczą osób o głośnych nazwiskach. Codzienne dramaty zwykłych ludzi nie przeniknęły do naszej świadomości. Ale gdyby IPN poświęcał więcej czasu na podobne historie, pewnie by coś wyłuskał. Trzeba na pewno wspomnieć o losie Petera Rainy, przybyłego do Polski Brytyjczyka hinduskiego pochodzenia, biografa prymasa Wyszyńskiego, a potem Jaruzelskiego. Znalazł się na celowniku SB i zwerbowano jego żonę.

Powstał o tym spektakl Teatru TV i były próby jego procesowego blokowania, bo okazało się, że życie intymne bohaterów było niezwykle skomplikowane. Jednym z motywów pracy SB była zdrada małżeńska.

Techniki operacyjne były proste: szukano słabych punktów, materiałów kompromitujących. To wiemy. Ciekawsze jest, co starałem się pokazać w 'Różyczce' - do ludzi bez skazy docierano, podstawiając im życiowego partnera. Im ktoś był czystszy, tym łatwiej wierzył w czystą miłość, szczerze się zakochiwał. Rzadko grał uczuciami. Był łatwowierny. Inną wersją takiej historii jest życie Jesienina, którego kochanka została również zwerbowana. To był częsty proceder. Przypominając aferę z posłanką Beatą Sawicką i agentem Tomkiem, uzmysłowimy sobie, że służby specjalne mają niezmienne upodobania.

Podziel się