http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Nie mam nic przeciwko manikiurowi

Marta Strzelecka
07.01.2010 , aktualizacja: 30.12.2009 19:50
A A A Drukuj
Pablopavo
- Paweł Sołtys, ma 31 lat. Wychował się na Stegnach w Warszawie, mieszka na Grochowie. Jeden z pierwszych polskich wykonawców raggamuffin. Wokalista Vavamuffin oraz Zjednoczenia Sound System. Kibic Legii, z wykształcenia rusycysta. Autor wszystkich tekstów na swej pierwszej solowej płycie 'Telehon' (2009) Fot. Jan Zamoyski Pablopavo - Paweł Sołtys, ma 31 lat. Wychował się na Stegnach w Warszawie, mieszka na Grochowie. Jeden z pierwszych polskich wykonawców raggamuffin. Wokalista Vavamuffin oraz Zjednoczenia Sound System. Kibic Legii, z wykształcenia rusycysta. Autor wszystkich tekstów na swej pierwszej solowej płycie 'Telehon' (2009)
'Liryczna tęsknota się budzi po kilku piwach. Jest zabawa, a potem przychodzi myśl, że to jałowe jakieś jest, że to sensu nie ma. Wtedy biedny Odys dzwoni do swojej kobiety, która czeka. Próbuje załagodzić sytuację albo zdobyć potwierdzenie, że mimo wszystko jest fantastyczny, że ma już wracać' - rozmowa z Pablopavo
ZOBACZ TAKŻE
Krytycy nazywają cię nowym warszawskim bardem. Byłeś nawijaczem z Vavamuffin, teraz, kiedy wydałeś solową płytę, piszą, że jesteś klasycystą.

Ja się nie czuję jakimś klasycystą, który zszedł z parnasu, żeby się pochylić nad ulicą, bo ja tą ulicą żyję na co dzień. Z drugiej strony nigdy nie udawałem, że nie czytam książek, że jestem ulicznikiem, który nagle odkrył pisanie piosenek. A bard Warszawy był jeden, zostawmy Grzesiuka w spokoju. To określenie używane dziś kojarzy mi się z poetami z gitarami, nieciekawymi, nikogo nie obrażając, epigonami Kaczmarskiego albo Okudżawy. Nie chciałbym w ogóle startować w tej kategorii.

Twoją 'Piosenkę ze śmieci' Piotr Bratkowski nazwał traktatem estetycznym.

On jest poetą, krytykiem literackim, więc podszedł do mojej pracy jak do literatury. Nie starałem się aspirować aż do takich wyżyn. Chciałem napisać dobrą piosenkę, nie zastanawiałem się, czy to jest traktat estetyczny. Raczej chodziło mi o to, żeby ta piosenka była zgrabna i żeby nie była nudna, koniec. Nie miałem takiego zamysłu, że dokonuję skoku na kulturę wysoką.

Niechcący chyba dokonałeś.

Nie chciałbym dzielić kultury na wysoką i niską. Coś jest ciekawe albo nieciekawe. Piosenki warszawskie z początku ubiegłego wieku są fantastyczne, równie fantastyczny jest Stasiuk. Jedni lubią pisać wysokim stylem, a inni nie, to wszystko. Coś jest dobre albo niedobre.

Improwizujesz teksty. Jak to się robi?

Są takie dziwne połączenia w mózgu, że słowa potrafią się same układać, więc wystarczy się odważyć. Tekst zaimprowizowany raczej nie będzie się równać z takim, nad którym siedzisz, wypracowanym, ale czasem freestyle daje zupełnie niespodziewane frazy. To się zdarza na soundsystemach. DJ jest na scenie, dwóch nawijaczy zazwyczaj, ludzie mają poczucie, że to, co się dzieje, jest niepowtarzalne. Trzeba się pogodzić na początku, że nie wszystko będzie nadzwyczajne. Są słowa pomocniki, które utrzymują cię w rytmie, żeby nie wypaść z niego, bo to by było najgorsze. Możesz odejść od sensu, ale wracasz do niego szybko. Ja nad tym nie panuję, nie wiem, kiedy jest dobry dzień na freestyle. Przychodzę na imprezę zmęczony, a okazuje się, że słowa się układają. Czasem dwa piwa pomagają, a czasem po dwóch piwach opornie idzie.

Rym musi być?

Nie ma zasad, to nie jest muzyka klasyczna. Zaproponowano mi, żebym poprowadził warsztaty z freestyle'u, ale chyba odmówię, bo jak poprowadzić warsztaty z czegoś, co jest czystą intuicją. Tego nie można się nauczyć od kogoś. Trzeba samemu próbować, trenować. W Vavamuffin bardzo dużo rzeczy powstaje na próbach. Chłopaki coś grają, robi się rozgardiasz muzyczny, ja freestyle'uję.

O co chodzi w pojedynkach na freestyle?

Ja nie jestem ogromnym admiratorem takich pojedynków. One się wywodzą z hip-hopu, hip-hopowi są bliższe niż temu, co ja robię. Tam z grubsza chodzi o to, żeby pokazać, że ja jestem fantastyczny, a ty nie dajesz rady. Wolałbym, żeby to było popisywanie się kunsztem, niż żeby drugiego pognębić. Nie chcę wyjść na mięczaka, ale mnie interesuje nawijanie bez obrażania, żeby nikt nikomu po rodzinie nie jechał.

Teksty na twoją solową płytę powstawały raczej klasycznie.

Chodziłem po mieście, zapisywałem w telefonie obserwacje, sięgałem do tego przy biurku. Miałem jakiś początek, 'Halo, tu Pablopavo, dzwonię do ciebie ze snu', potem pracowałem, żeby całość miała ręce i nogi, rytmicznie żeby grała. Jakiś rytm, refren, jakaś zwrotka powinna być. Dwanaście linijek, cztery linijki, dwanaście linijek, cztery linijki - to się tak powinno powtarzać. U mnie - totalny bałagan: cztery, sześć, cztery, dwanaście, cztery, osiem. Staram się pamiętać, że nie tak ma być, tylko rytmicznie, ale i tak tekst mnie gdzieś zwodzi. Tylko że może dzięki temu zdarza się napisać coś fajnego, przez błędy do fajności. Nie lubię o miłości pisać.

Dlaczego?

Trochę się trzeba odwołać do własnych doświadczeń, co jest trudne, no i prawdziwe emocje zawrzeć, a ja jestem lepszy w historyjkach niż w emocjach.

'Taki nawijacz na przykład nie będzie miał biedy/ Stoi na scenie, a dziewczyny wtedy/ Kredyt biorą z jego oczu i głosu'. Piszczą pod sceną?

Przychodzą po autografy. Możesz zachować się na trzy sposoby. Powiedzieć: 'Ja nie podpisuję płyt, jestem punkowcem', co uważam za głupie, odpada. Drugi sposób jest na gwiazdę rocka: 'Usiądziesz obok, maleńka?'. Wtedy się pewnie jakieś rzeczy zdarzają potem, tylko mnie to też specjalnie nie interesuje, nie wyrywam. Jestem dość miły i rzeczowy. Uśmiecham się do zdjęć, jeśli trzeba. Bardzo rzadko dochodzi do kontynuacji znajomości. Choć poznałem jakieś dziewczyny dzięki temu, że jestem muzykiem. Po co się muzykiem zostaje w końcu? Dostaję zatrważająco dużo maili od młodych chłopaków, którzy mnie pytają, jak żyć, i to jest dla mnie o wiele bardziej przerażające, bo nie potrafię powiedzieć, jak żyć.

Dlaczego twoje historie na płycie 'Telehon' są pełne konkretów?

Jeśli było jakiekolwiek założenie przy pracy nad tą płytą, to takie, że będzie bliska rzeczywistości, konkretnym miejscom, sytuacjom. Na pewno w ten sposób nawiązałem świadomie do piosenek miejskich, warszawskich, do Grzesiuka. W Vavamuffin uprawiam hiphopowy ciąg skojarzeń, one rozwijają się - jak mówią hiphopowcy - 'na wolno', co mi się zresztą podoba w hip-hopie. A tu założyłem sobie, żeby historie ująć w ramy.

Podziel się