"W liceum bywałem na koncertach Klausa Mitffocha. Byłem dwa razy w Jarocinie. Dyplom akademii muzycznej nie jest niezbędny, aby tworzyć dobrą muzykę" - rozmowa z Pawłem Mykietynem, kompozytorem
Paweł Mykietyn
- ur. 20 maja 1971 r., kompozytor i klarnecista. W wieku sześciu lat zaczął grać na fortepianie siostry, a do szkoły muzycznej poszedł, dopiero gdy miał 14 lat.
W 1996 r. ukończył studia kompozytorskie w klasie prof. Włodzimierza Kotońskiego w Akademii Muzycznej w Warszawie. Jest jednym z najbardziej cenionych kompozytorów w Polsce. Komponuje także dla teatru (współpracuje głównie z Krzysztofem Warlikowskim) i kina (m.in. 'Tatarak' Andrzeja Wajdy). Od zeszłego roku jest dyrektorem muzycznym Nowego Teatru w Warszawie.
Ponoć pracujesz nad czymś 'na wczoraj', co to jest?
Piszę muzykę do filmu 'Trick' w reżyserii Janka Hryniaka. To jest political fiction, gatunek wymagający muzyki dynamicznej, ściśle współgrającej z obrazem. Muzyki, która - jak to się mówi - nie może 'wychodzić poza obraz'. Chciałem zmierzyć się z muzyką w stylu - nazwijmy to - hollywoodzkim.
Piszesz do poszczególnych sekwencji filmu?
Mam cały film w komputerze i robię dokładnie muzykę pod obraz. To będzie połączenie muzyki elektronicznej i czysto symfonicznej, którą nagram z Sinfonią Varsovią. Od czasu do czasu spotykam się z reżyserem i producentem i pokazuję im kolejne fragmenty.
A czym różniło się pisanie do 'Tataraku' Andrzeja Wajdy?
Muzyka w 'Tataraku' jest bardziej autonomiczna, pisząc ją, cały czas czytałem opowiadanie Iwaszkiewicza, starając się wydobyć coś z samego tekstu, bo muzyka w tym filmie pojawia się tylko w wątkach Iwaszkiewiczowskich. Sugestie pana Andrzeja Wajdy były bardzo konkretne i precyzyjne.
Masz ulubioną porę komponowania?
Jestem nocnym Markiem - jeśli nad czymś pracuję, zaczynam wieczorem i wtedy odwraca mi się zegar biologiczny. Ale gdy pracuję w teatrze, wszystko się zmienia. Przychodzę na poranne próby...
Mówisz, że komponujesz cały czas, że myślisz dźwiękami. Kiedy zaczyna się u ciebie proces pisania konkretnej kompozycji?
Wtedy, kiedy mam spore wyobrażenie na temat utworu, kiedy wiem, co i gdzie powinno być. Oczywiście, zanim sporządzę ostateczną partyturę, wcześniej skreślam dużą liczbę szkiców. Pomysły nie biorą się w chwili siedzenia nad kartką papieru, tylko przychodzą w najmniej oczekiwanym momencie. I dlatego jeśli ktoś komponuje, to cały czas myśli o muzyce, a nie tylko wtedy, kiedy siada przed papierem nutowym czy komputerem.
A czy łatwo jest powiedzieć 'stop', 'tutaj jest koniec'? Bo pisać i poprawiać można w nieskończoność.
Wcześniej wiem, co się w danym utworze wydarzy. To nie jest tak, że nagle mówię sobie: 'O, już czas, trzeba kończyć, bo utwór jest za długi'. Zanim zacznę pracę nad utworem, dokładnie wiem, ile będzie trwał i jak będzie wyglądał. Staram się nie poprawiać swoich dawnych utworów, bo cały czas zmieniam myślenie o muzyce, więc poprawianie przeszłości nie ma sensu. Pisanie to realizacja wytyczonego celu, to proces. Jeśli został ukończony, nie ingeruję. A przynajmniej bardzo rzadko.
Ale kilka lat temu wycofałeś część swoich młodzieńczych utworów, twierdząc, że nie są udane. Czy to twój rozrachunek z przeszłością? Skoro napisana muzyka jest dla kompozytora rodzajem biografii, to po co w nią ingerować?
Odrzuciłem utwory, co do których byłem przekonany, że są słabe i nie ma sensu ich pokazywać. Chętnie wyrzuciłbym jeszcze kilka, ale są już opublikowane, więc nie można.
Powiedziałeś kiedyś, że pisanie nut sprawia ci coraz więcej problemów, że przy każdym nowym utworze czujesz się jak debiutant. Czy to wciąż aktualne?
Jak najbardziej. To jest moja zmora, zupełnie odwrotnie niż u Bogusława Schaeffera, który w notkach do swoich utworów pisze, że komponowanie sprawia mu dużą przyjemność. Dla mnie pisanie wiąże się ze stresem, sprawia mi problem. Poza tym jestem takim typem kompozytora, który stara się cały czas coś zmieniać, tzn. jeśli wypracuję jakiś model, jakieś nowe pomysły harmoniczne, to po napisaniu jednego utworu chcę czegoś nowego, nie przyzwyczajam się do swoich patentów.
A co cię stymuluje do poszukiwań?
Hm... chyba potrzeba... Muzyka to moja pasja. I zawód.