Fot. East News'Przerwane objęcia',
najnowszy film Pedra Almodovara, polską premierę będzie miał 25 września. Główną rolę zagrała w nim Penélope Cruz, obecna
muza reżysera
'Świat byłby lepszym miejscem, gdybyśmy rodzili się w cieplarnianych warunkach, mieli radosne dzieciństwo, a potem żyli długo i spokojnie aż do późnej śmierci. Bez poczucia winy' - rozmowa z Pedrem Almodovarem
Fot. EAST NEWS
Wszystko o mojej matce' został w 2000 r. nagrodzony Oscarem dla najlepszego
filmu zagranicznego. W rolach głównych wystąpiły Marisa Paredes (po prawej) i muza Almodovara Cecilia Roth (po lewej)
Fot. EK Pictures
Pedro Almodóvar
- słynny hiszpański reżyser. Wyreżyserował m.in.
'Kobiety na skraju załamania nerwowego', 'Zwiąż mnie', 'Wysokie Obcasy'
(stąd nasz tytuł!),
'Kwiat mojego sekretu', 'Kikę', 'Porozmawiaj z nią', 'Volver'. 25 września, dzień po jego 60. urodzinach,
do kin wejdą 'Przerwane objęcia'
Z poświęceniem kobiet dla sztuki. Żyjemy w złotej erze damskich akcesoriów. Kiedyś najbardziej zachwycały kolie. Dzisiaj rozkwita wszystko - ubrania, obuwie, dodatki. Kryzys sprawił, że ich ceny spadły, a projektanci zostali zmuszeni do niewiarygodnej wręcz kreatywności. Jednak zawsze, wbrew wielu moim przyjaciołom, uważałem, że szpilki wyglądają najlepiej na damskich nogach. Ostatnio na przyjęciu podziwiałem dwie aktorki Rossy de Palmę i Bibi Andersson w butach Alai. Tylko kobiety, transwestyci i niscy faceci jak Prince czy Sarkozy są w stanie zacisnąć zęby, znieść ból stóp i w imię piękna nosić niemal 20-centymetrowe dzieła sztuki.
Pan poświęcił dla sztuki bardzo dużo, a teraz, zbliżając się do sześćdziesiątki, złożył pan hołd kinu 'Przerwanymi objęciami'.
To prawda. W swoich filmach zawsze robiłem drobne ukłony pod adresem kina, ale dopiero teraz stworzyłem prawdziwy hymn na cześć X muzy. Starałem się nie tylko przypomnieć, że to wielka sztuka, ale też pokazać na ekranie proces tworzenia. Chciałem, aby w 'Przerwanych objęciach' odbiła się dwuznaczna siła, która decyduje o niezwykłości tego medium. To, że ono nie tylko odbija życie, ale też je zmienia. Rzeczywistość i fikcja nieustannie się tu mieszają. Zdarza się, że oko kamery jest w stanie wychwycić więcej niż człowiek. W 'Przerwanych objęciach' mężczyzna patrzy na fotografię, którą kiedyś z ukochaną zrobił na Kanarach. I dowiaduje się o swoich marzeniach i miłości, czego inaczej nigdy by nie dostrzegł.
Bohaterem tego filmu jest reżyser i scenarzysta. Czy opowiada pan o sobie?
W pewnym stopniu tak. Mateo dzieli ze mną zawód, więc pisząc, czerpałem z własnego doświadczenia. Ale nosi on też moje ubrania z lat 90. i używa mojego dawnego pseudonimu - Harry Caine. Spis DVD, które trzyma w domu, to lista moich ukochanych filmów, takich jak 'Windą na szafot' Louisa Malle'a. Bo tak naprawdę w 'Przerwanych objęciach' mówię o tym, jak kino zamieniło się w moje życie. Stało się pasją, z której nie mógłbym zrezygnować. Kiedy myślę o przyszłości, pod powiekami pojawia mi się obraz krzesełka reżyserskiego. Tyle że zaopatrzonego w dwa kółka - na wypadek, gdybym już nie mógł chodzić.
W wywiadzie dla 'El Pai´ s' wyznał pan, że 'Przerwane objęcia' rodziły się w bólu i dlatego pański bohater jest niewidomy.
Owszem, cierpiałem na straszne migreny, pisząc ten scenariusz. Ale to naprawdę nie musi nikogo obchodzić.
Robienie filmów zawsze wiąże się z cierpieniem?
Traktuję ten proces jak safari. Wielką przygodę, której doświadczam przez całe życie. Na planach zdarzają się szczęśliwe momenty, ale czasem przychodzi też ból. Zarówno fizyczny, wynikający z nieprzespanych nocy czy niedojadania, jak i psychiczny. Nie jest łatwo rozliczać się z samym sobą, współpracować z ludźmi w tak intymny sposób. Ale kino nie zostawia blizn. Nie czuję się pokaleczony.
Są artyści, którzy uważają, że właśnie z głębokich ran rodzi się sztuka.
W twórczości można, oczywiście, rozliczać się z ciemną stroną swojej psychiki. Ale ja nie wierzę, że cierpienie uszlachetnia. Jest najgorszym odpadem naszej natury, nie jestem w stanie zaakceptować pomysłu, że ból może służyć czemuś dobremu. Musimy przejść przez pułapki, które zastawia na nas życie. I nawet często stajemy się później silniejsi. Ale czy to takie pozytywne zjawisko? Po drodze łatwo stracić wrażliwość.
Można uciec od bólu?
Całe życie walczę, aby być szczęśliwym. Świat byłby lepszym miejscem, gdybyśmy rodzili się w cieplarnianych warunkach, mieli radosne dzieciństwo, a potem żyli długo i spokojnie aż do późnej śmierci. Bez poczucia winy.
Też tak myślę. I pewnie każda osoba spotkana na ulicy również by się pod tym podpisała.
Nie jestem tego taki pewien. Kościół katolicki, który w Hiszpanii jest bardzo silny, od dziecka wpaja ludziom paraliżujące przeświadczenie, że nosimy w sobie winę i grzech. To przerażające, zdrowy rozum nie stworzyłby takiej ideologii. Niby dlaczego cierpienie miałoby być odpowiednią reakcją na zło świata i nieść ze sobą dobro? Życie nie jest równaniem matematycznym, a człowiek nie działa jak automat. Scorsese jest katolikiem, robi filmy o uduchowionych bohaterach, którym nawet nie zadrży ręka, gdy mają kogoś zabić. I to jest ludzka natura.
Trudno obwiniać Kościół o wszelkie ludzkie nieszczęścia.
Pokazałem 'Przerwane objęcia' na tym samym festiwalu w Cannes, na którym Lars von Trier zaprezentował 'Antychrysta'. On w swoim czasie nawrócił się na katolicyzm, ja od wiary odszedłem. On dzięki religii odnalazł sens życia, ja zacząłem funkcjonować normalnie, gdy ją straciłem. Dzisiaj jestem przerażony niektórymi jego filmami. Mam wrażenie, że zaanektował dla siebie najgorsze strony katolicyzmu - mizoginię i nietolerancję. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego inteligentny człowiek podąża tak ślepą uliczką. Jak w rozwiniętych społeczeństwach Zachodu w XXI wieku może istnieć ostatnia instytucja, która głosi, że kobiety to istoty nieczyste? Gdybym był ojcem, bałbym się posłać dzieci do szkoły katolickiej.