http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Pięć minut sławy

Marta Strzelecka
01.09.2009 , aktualizacja: 03.09.2009 13:52
A A A Drukuj
Istnieje teoria, że wąsy wzmacniają dyktatorskie zapędy. Powinno się podjąć jakieś decyzje w sprawie wąsów - rozmowa z pisarzem Mohammedem Hanifem
<b>Mohammed Hanif</b> 
- Pakistańczyk, dziennikarz, pisarz, pilot. Ma 44 lata. W ubiegłym roku znalazł się na krótkiej liście nominowanych do The Man Booker Prize. Zanim został dziennikarzem, był pilotem Pakistańskich Sił Powietrznych. Dziesięć lat spędził w Londynie, gdzie pracował jako szef azjatyckiej sekcji Radia BBC. Mieszka w Karaczi, jest korespondentem BBC, pracuje nad drugą książką. Pierwszą powieść Hanifa, nominowane do Bookera 'Eksplodujące mango', w Polsce opublikowało wydawnictwo Znak
Fot. Corbis
Mohammed Hanif - Pakistańczyk, dziennikarz, pisarz, pilot. Ma 44 lata. W ubiegłym roku znalazł się na krótkiej liście nominowanych do The Man Booker Prize. Zanim został dziennikarzem, był pilotem Pakistańskich Sił Powietrznych. Dziesięć lat spędził w Londynie, gdzie pracował jako szef azjatyckiej sekcji Radia BBC. Mieszka w Karaczi, jest korespondentem BBC, pracuje nad drugą książką. Pierwszą powieść Hanifa, nominowane do Bookera 'Eksplodujące mango', w Polsce opublikowało wydawnictwo Znak
ZOBACZ TAKŻE
Pakistańskie Siły Powietrzne są w twojej książce centrum fascynujących wydarzeń, męskich przyjaźni, erotyki. Tak to pamiętasz?

Mój pobyt w akademii lotniczej miał niewiele wspólnego z tym, co przeżywa bohater 'Eksplodujących mango'. Byłem w wojsku jakieś siedem lat i przede wszystkim pamiętam rutynę: poranne ćwiczenia, zajęcia sportowe, latanie, popołudniowe musztry, marsze przez plac. Dorastałem w małej wsi. Kiedy miałem kilkanaście lat, wstąpienie do wojska wydało mi się szansą poznania świata. Ogłoszenia o Pakistańskich Siłach Powietrznych w gazetach przekonywały, że to może być przygoda.

Pamiętasz swój pierwszy lot?

Lecieliśmy bardzo nisko nad rzeką. Zobaczyłem dziecko wybiegające z domu, próbujące rzucić kamykiem w samolot. W panice próbowałem się wznieść, ale straciłem wysokość. Instruktor uderzył mnie w twarz, był bokserem, bolało.

Lubiłeś latać?

Podobała mi się idea, ale byłem w tym beznadziejny. Nienawidziłem prędkości. Miałem chorobę wysokości pomieszaną z morską. Bez przerwy chciało mi się wymiotować, a jeśli masz maskę na twarzy, to jest poważny problem. Zatem przygód w wojsku nie było, ale było jedno znaczące historyczne wydarzenie - opuściłem lotnictwo miesiąc po tym, jak w 1988 roku prezydent Zia Ul-Hak w niewyjaśnionych okolicznościach zginął w katastrofie lotniczej. Kiedy zabierałem się do pisania książki, której bohaterami mieli być pakistańscy piloci, pomyślałem, że ich nudne życie to będzie za mało na dobrą powieść, nawet jeśli dodam historię miłosną. Dołożyłem tajemnicę śmierci generała Zii. Do dziś nie wiadomo, jak to się stało, że zginął. Rządził krajem 11 lat, wydawało się, że nigdy nie odejdzie, i nagle pewnego dnia rozpłynął się w powietrzu, dosłownie. Tę tajemnicę wplątałem w fikcję literacką. Swoją drogą to ciekawa sprawa, że często pyta się mnie, jak dużo własnych doświadczeń wykorzystałem w powieści. Jako dziennikarz polityczny wiem, że w mediach trudno mówić prawdę o Pakistanie. Być może w końcu ludzie przestali jej oczekiwać, chcą mieszać fikcję z rzeczywistością. Piszę powieść, wyraźnie coś zmyślam, a czytelnicy pytają, ile w tym prawdy. Mógłby powstać nurt literacki penetrujący wszystkie pakistańskie tajemnice.

Kiedy zacząłeś mieć poglądy polityczne?

Miałem 16 lat, kiedy w 1977 roku w wyniku zamachu stanu obalono prezydenta Bhutto. Kiedy dwa lata później został powieszony, nie miałem jeszcze świadomości politycznej, ale wydawało mi się to końcem świata. Nadeszły czasy generała Zii i zacząłem się orientować, że coś jest nie tak. Muzyka, taniec, teatr, wszystko, co mogło dawać radość, było niemile widziane. Za pisanie przeciw reżimowi chłostano publicznie. Za mniejsze winy, jak bycie nietrzeźwym, też. Mieliśmy nadzieję, że życie stanie się lepsze, kiedy Zia odejdzie. Po jego śmierci dla wszystkich moich znajomych dziennikarzy było oczywiste, że Pakistan nie zniesie kolejnych dyktatur. Tymczasem naród po nagłej śmierci prezydenta czekał na zmianę bardzo krótko. Wszystko szybko wróciło do wcześniejszego stanu. Pojawił się Pervez Musharraf. Po jego odejściu znów myśleliśmy, że coś się zmieni, a teraz znów jesteśmy cynikami.

Myślisz, że wasza historia ma związek ze sposobem opowiadania, pełnym satyry, czarnego humoru, anegdot?

W czasach Zii obserwowałem coś fascynującego. Ponieważ wszystkie treści wszędzie były nieprawdziwe, nawet zupełnie niepolityczne powieści podejrzewano o antyrządowość, jedyną bezpieczną rozrywką były rozmowy. Rozwijała się kultura kreowania plotek. Anegdoty, zmyślone historie rozprzestrzeniały się po kraju jak wpuszczone w internet, choć nie było wtedy e-maili. To mogło mieć wpływ na sposób pisania ludzi, którzy wtedy dorastali - jak ja. Ale bardzo chętnie zrezygnowałbym z tej wielkiej tradycji satyrycznej w zamian za stabilną demokrację.

Masz nadzieję na zmianę?

Nastąpiła jakaś zmiana. 20-letni Pakistańczycy dzięki dostępowi do zagranicznych mediów mają większą świadomość polityczną, niż miało moje pokolenie. Może kiedy oni pojawią się w mediach, w polityce coś się zmieni w znaczący sposób. Chciałbym, żeby obecny rząd zakończył swoją działalność w terminie, co nie zdarzyło się w Pakistanie od dawna. Żeby rządzący słuchali raczej własnych ludzi niż amerykańskich biurokratów

Czego oczekiwałeś od generała Perveza Musharrafa jako dziennikarz BBC w Londynie?

Żeby przestał przynosić wstyd. Strasznie długo przygotowywał się do publicznych wystąpień, których nie sposób było traktować poważnie. Zamiast zdań tworzył labirynty gramatyczne, akrobacje składniowe. Był ciekawym prezydentem do opisywania. Widziałem go jako wersję macho generała Zii. Musharraf starał się odwrócić błędy poprzednika, ale popełniał większe. Zię uważano?za ojca dżihadu, Musharraf wysyłał dżihadystów do Guantanamo. Zia działał w imię perwersyjnie rozumianej religijności, Musharraf - posługując się udawaną odwagą, buńczucznością, kłamstwami. Zia powiesił jednego prezydenta, Musharraf jest odpowiedzialny za setki zniknięć, wygnań, wyroków więziennych, zamachów. Nie zastanawiał się długo nad użyciem swojego F16, żeby niszczyć własnych ludzi. I jeden, i drugi robili wszystko, żeby wzmacniać władzę, niszcząc przy tym Afganistan z pomocą Ameryki. Zamienili własny kraj w centrum biedy i religijnej brutalności.

Kolejni przywódcy Pakistanu są do siebie podobni fizycznie. Obecny prezydent Asif Ali Zardari też ma wąsy.

Istnieje teoria, że wąsy wzmacniają dyktatorskie zapędy. Oficerowie wojska pakistańskiego bywają karani za samowolne zapuszczanie zarostu. Powinno się podjąć jakieś decyzje w sprawie wąsów.

Trudno było zrobić z generała Zii bohatera powieści?

Na początku tak. Czytałem jego biografie, wywiady z nim, z których wynikało, że w gruncie rzeczy był nudną postacią, dlatego nie skorzystałem z tego, co o nim pisano. Potem powiedziałem sobie, że przecież tworzę fikcję, zatem powinienem go traktować jak postać fikcyjną. To było wyzwalające. Od tamtej pory mógł robić wszystko, cokolwiek wymyśliłem. Mogłem zajrzeć do jego sypialni, wejść do jego głowy albo do jakiejkolwiek innej części ciała.

Rodzina generała protestowała, kiedy książka się ukazała?

Oni chyba nie czytają książek. Myślałem, że obrażę parę osób, ale byłem naiwny. Żadnych protestów.

Podziel się