Posiadam wyższą kulturę
z raperem Pezetem rozmawiała Anna Zawadzka
2008-02-18, ostatnia aktualizacja 2008-02-13 14:10
Ostatnio zagrałem parę pierwszych koncertów na trzeźwo
ZOBACZ TAKŻE
- Dzielić jak najszybciej, dzielić jak najwolniej (11-02-08, 14:23)
- Kąpielisko (29-10-07, 11:00)
Najpierw nagrałeś dwie płyty pełne wrażliwych, refleksyjnych tekstów. Teraz nagrałeś trzecią w temacie: wóda, ćpanie i seks. A na końcu poinformowałeś, że to już nieaktualne, bo się żenisz.
Płyta powstawała, kiedy to wszystko się działo. Jest na niej obraz przerysowany, ale prawdziwy. Nie wypieram się jej, choć wiele osób błędnie ją odbiera. Chciałem poinformować słuchaczy, że ten okres mojego życia już się skończył. Sam potrzebowałem się od niego odciąć. Może ktoś się z tym utożsami, może ta płyta odda czyjeś życie. Ale już nie moje. Miały wyjść dwie płyty. Ta jest wulgarna i seksistowska. W trakcie jej powstawania zacząłem pracować nad alternatywną, która pokazałaby inną stronę mnie. Nie powstała, bo Ajron, który robił mi muzykę, zrezygnował. Ja z rapu żyję, on ma inne priorytety. Chciałbym tę płytę wydać jeszcze w tym roku. Mam potrzebę pokazać, że można mieć taki styl życia jak ten na 'Muzyce rozrywkowej' i nie być wyzutym z wartości. Bo po "Muzyce rozrywkowej" zrobił się straszny problem. Ludzie mówią: popierdzieliło mu się w głowie. Spodziewałem się, że namieszam, ale nie tego, że odbiorcy ograniczą mój wizerunek tylko do tej płyty.
Młodszym od ciebie chłopakom zaimponowałeś. Na forach piszą, że twój ślub to zdrada. W ich oczach tracisz wiarygodność.
Nic na to nie poradzę. Na portalach hiphopowych wypowiadają się ignoranci, którzy myślą, że nieaktualny równa się nieprawdziwy. Z taką płytą trudno dotrzeć do ludzi szukających w muzyce wyższej kultury. Którą zresztą posiadam. Ale są różne rzeczy do dania w muzyce.
Co dałeś 'Muzyką rozrywkową'?
Intensywne i płytkie emocje. Ta płyta nadaje się, żeby zaszaleć w klubie albo puścić ją w samochodzie i wcisnąć gaz.
Ta płyta jest smutna. Pijesz do nieprzytomności, nie pamiętasz, z kim uprawiałeś wczoraj seks, dni przesypiasz, w nocy pracujesz i wariujesz, a w ostatnim kawałku strzelasz sobie w łeb.
Faceci zapętlają się w takim trybie życia, szczególnie jak są sami.
Kiedy zacząłeś tak żyć?
Od początku funkcjonowania w tej branży. Pierwsze płyty były może wrażliwsze, ale niepozbawione takich treści. Na "Muzyce rozrywkowej" skondensowałem je, ale byłbym idiotą, sądząc, że człowiek żyje tylko takimi rzeczami.
Pewnego dnia poczułeś, że używki cię niszczą?
Do tej pory czuję spuściznę imprez w moim organizmie. Mam skłonność do samodestrukcji, dlatego taki styl mnie porwał. W rapie intensywność życia jest tak ogromna, że grozi ci zatracenie. Już sam nie wiesz, co myślisz. Używki potęgują emocje. Można zwariować.
Masz jakiś patent na rozładowanie stresu przed koncertem?
Patentem było, żeby się upić. Ostatnio zagrałem parę pierwszych koncertów na trzeźwo. Były ciężkie, ale odnalazłem w tym coś fajniejszego niż granie po pijaku. Granie po pijaku sprawia, że oszukujesz siebie. Myślisz, że zagrałeś lepiej, niż naprawdę zagrałeś. Mimo to zagrałem sporo dobrych koncertów. Rapowych, a to ma swoją specyfikę. Inną niż stadionowy rock typu Guns N' Roses. Ale te koncerty opierały się wyłącznie na żywiołowości i interakcji. Publiczność jest pijana, ja jestem pijany, łapiemy hardcore'owy kontakt. Później oglądasz nagranie i okazuje się, że nie było aż tak różowo. Po to brałem używki. Zmieniały moją percepcję w filmowe, odrealnione obrazki.
Dlatego przestałeś pić?
Również. Zorientowałem się, że to nie ja kontroluję życie. Zacząłem się leczyć. Przyszedł okres euforii: nie piję i jest super. Organizm się regeneruje, ja widzę, że na trzeźwo można przyswajać fajne bodźce. Ale na leczeniu ostrzegano mnie, że po okresie euforii pojawiają się problemy. Wiele rzeczy przestaje ci odpowiadać. Na przykład niektóre kontakty towarzyskie.
Straciłeś znajomych?
Większość kolegów, takich od dzieciaka, wykruszyła się. Dzwonili, jak zawsze, wyciągać na imprezy. Mówiłem, że nie piję, nie chcę. Najczęściej słyszałem: 'Co ty pierdolisz?'. Jak się zorientowali, że to na serio, uruchomili opcję: 'No to kiedy zaczynasz znowu?'.
Nie da się bawić na trzeźwo?
Jak nie piję, robię się mało towarzyski. Rzadko wychodzę, bo jak idę do klubu, czuję się wyautowany. A ponieważ nie piję już dosyć długo, pojawiają się myśli w rodzaju: 'Może już mogę walnąć drinka i będzie OK?'. Kiedy przestawałem pić, byłem pewien, że jestem uzależniony od alkoholu. Teraz moja pewność osłabła, ale przed tym też mnie ostrzegano.
Płyta powstawała, kiedy to wszystko się działo. Jest na niej obraz przerysowany, ale prawdziwy. Nie wypieram się jej, choć wiele osób błędnie ją odbiera. Chciałem poinformować słuchaczy, że ten okres mojego życia już się skończył. Sam potrzebowałem się od niego odciąć. Może ktoś się z tym utożsami, może ta płyta odda czyjeś życie. Ale już nie moje. Miały wyjść dwie płyty. Ta jest wulgarna i seksistowska. W trakcie jej powstawania zacząłem pracować nad alternatywną, która pokazałaby inną stronę mnie. Nie powstała, bo Ajron, który robił mi muzykę, zrezygnował. Ja z rapu żyję, on ma inne priorytety. Chciałbym tę płytę wydać jeszcze w tym roku. Mam potrzebę pokazać, że można mieć taki styl życia jak ten na 'Muzyce rozrywkowej' i nie być wyzutym z wartości. Bo po "Muzyce rozrywkowej" zrobił się straszny problem. Ludzie mówią: popierdzieliło mu się w głowie. Spodziewałem się, że namieszam, ale nie tego, że odbiorcy ograniczą mój wizerunek tylko do tej płyty.
Młodszym od ciebie chłopakom zaimponowałeś. Na forach piszą, że twój ślub to zdrada. W ich oczach tracisz wiarygodność.
Nic na to nie poradzę. Na portalach hiphopowych wypowiadają się ignoranci, którzy myślą, że nieaktualny równa się nieprawdziwy. Z taką płytą trudno dotrzeć do ludzi szukających w muzyce wyższej kultury. Którą zresztą posiadam. Ale są różne rzeczy do dania w muzyce.
Co dałeś 'Muzyką rozrywkową'?
Intensywne i płytkie emocje. Ta płyta nadaje się, żeby zaszaleć w klubie albo puścić ją w samochodzie i wcisnąć gaz.
Ta płyta jest smutna. Pijesz do nieprzytomności, nie pamiętasz, z kim uprawiałeś wczoraj seks, dni przesypiasz, w nocy pracujesz i wariujesz, a w ostatnim kawałku strzelasz sobie w łeb.
Faceci zapętlają się w takim trybie życia, szczególnie jak są sami.
Kiedy zacząłeś tak żyć?
Od początku funkcjonowania w tej branży. Pierwsze płyty były może wrażliwsze, ale niepozbawione takich treści. Na "Muzyce rozrywkowej" skondensowałem je, ale byłbym idiotą, sądząc, że człowiek żyje tylko takimi rzeczami.
Pewnego dnia poczułeś, że używki cię niszczą?
Do tej pory czuję spuściznę imprez w moim organizmie. Mam skłonność do samodestrukcji, dlatego taki styl mnie porwał. W rapie intensywność życia jest tak ogromna, że grozi ci zatracenie. Już sam nie wiesz, co myślisz. Używki potęgują emocje. Można zwariować.
Masz jakiś patent na rozładowanie stresu przed koncertem?
Patentem było, żeby się upić. Ostatnio zagrałem parę pierwszych koncertów na trzeźwo. Były ciężkie, ale odnalazłem w tym coś fajniejszego niż granie po pijaku. Granie po pijaku sprawia, że oszukujesz siebie. Myślisz, że zagrałeś lepiej, niż naprawdę zagrałeś. Mimo to zagrałem sporo dobrych koncertów. Rapowych, a to ma swoją specyfikę. Inną niż stadionowy rock typu Guns N' Roses. Ale te koncerty opierały się wyłącznie na żywiołowości i interakcji. Publiczność jest pijana, ja jestem pijany, łapiemy hardcore'owy kontakt. Później oglądasz nagranie i okazuje się, że nie było aż tak różowo. Po to brałem używki. Zmieniały moją percepcję w filmowe, odrealnione obrazki.
Dlatego przestałeś pić?
Również. Zorientowałem się, że to nie ja kontroluję życie. Zacząłem się leczyć. Przyszedł okres euforii: nie piję i jest super. Organizm się regeneruje, ja widzę, że na trzeźwo można przyswajać fajne bodźce. Ale na leczeniu ostrzegano mnie, że po okresie euforii pojawiają się problemy. Wiele rzeczy przestaje ci odpowiadać. Na przykład niektóre kontakty towarzyskie.
Straciłeś znajomych?
Większość kolegów, takich od dzieciaka, wykruszyła się. Dzwonili, jak zawsze, wyciągać na imprezy. Mówiłem, że nie piję, nie chcę. Najczęściej słyszałem: 'Co ty pierdolisz?'. Jak się zorientowali, że to na serio, uruchomili opcję: 'No to kiedy zaczynasz znowu?'.
Nie da się bawić na trzeźwo?
Jak nie piję, robię się mało towarzyski. Rzadko wychodzę, bo jak idę do klubu, czuję się wyautowany. A ponieważ nie piję już dosyć długo, pojawiają się myśli w rodzaju: 'Może już mogę walnąć drinka i będzie OK?'. Kiedy przestawałem pić, byłem pewien, że jestem uzależniony od alkoholu. Teraz moja pewność osłabła, ale przed tym też mnie ostrzegano.
Źródło: Wysokie Obcasy
-
Posiadam wyższą kulturę
eastsider
20.02.08, 18:00
Pan Pezet wysoka kulture musial zaadoptowac z braku innegowyjscia. Nery i watroba powysiadaly, a z seksu, szczegolnie szybkiegotez przeszlo zrezygnowac, bo juz nie te organy.»
-
Re: Posiadam wyższą kulturę
rasklaat
20.02.08, 23:07
śmieszny z niego człowiek... chyba nie umie znależć swojego stylu, najpierw "refleksyjne" płyciutkie teksty i teledyski pokazujące PeZeta okularnika w parku, potem seks drag i rap a la Tede,»
-
Posiadam wyższą kulturę
momoneymoproblems
21.02.08, 09:34
btw: kulturę to ma TEDE a nie jakiś pezet leszcz»
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień









