http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Dzielić jak najszybciej, dzielić jak najwolniej

z Leszkiem Możdżerem rozmawiała Anna Luboń
2008-02-11, ostatnia aktualizacja 2008-02-12 15:35

Wysłuchałem 20 spotów, żeby zorientować się, jakie są muzyczne trendy w reklamowaniu makaronu

Leszek Możdżer
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Leszek Możdżer
ZOBACZ TAKŻE
Podoba się panu ten hotel?

Tak, w ogóle lubię hotele. Zawsze mieszkałem w bloku, a podczas tras koncertowych - w dobrych hotelach. Kiedy wracałem, czułem rozdwojenie jaźni. Wiedziałem, że muszę dążyć do tego, żeby standard się wyrównał. Że w domu też muszę mieć fajne kafelki i piękne łóżko, bo zwariuję.

Dziś zatrzymał się pan w pięciogwiazdkowym hotelu. Wie pan, kim jest Paris Hilton?

Wiem. Smukłą blondynką. Niektórzy są znani z tego, że zrobią wiele, by być znanymi. Ja mam nadzieję, że jestem znany z tego, co robię.

Często proszą pana o autograf?

Średnio raz dziennie.

Kim pan się czuje: chłopcem, mężczyzną, geniuszem, gwiazdą...

Każdym z nich. I nieudacznikiem. Na przykład wychodzę na scenę jako jakaś tam legenda pianistyki. A czasem trudno w piątek o 19 w małej sali udowodnić, że się jest legendą. Keith Jarrett nagminnie odwołuje koncerty godzinę przed, żeby je w końcu zagrać. Musi nie musieć, musi móc.

A kiedy pan czuje się chłopcem?

Jak biegam po trawie. I jak się boję porozmawiać z piękną kobietą.

Muzyką można uwieść kobietę?

Można.

Zdarzyło się panu?

Uwieść można tylko tę kobietę, która tego chce. I wtedy nieważne, czym się uwodzi. Nie miałem kiedy nauczyć się rozmawiać z kobietami. Pracuję nad tym teraz. Tę robotę każdy odwala w wieku 20 lat, ja nie miałem czasu, bo grałem. Przez 15 lat nagrałem prawie sto płyt i zagrałem ze dwa tysiące koncertów.

Czego nauczył się pan od kobiet?

Za długo musiałbym wymieniać.

A muzyki?

Akurat muzyki uczyłem się od mężczyzn. Mało jest kobiet w muzyce. Tłumaczę to sobie tak: kobiety lepiej potrafią celebrować proces życia, głównie w drobiazgach: piciu herbaty, rozmowie, budowaniu relacji. A mężczyźni bardziej popychają cywilizację do przodu. Ale to się zmienia. Teraz kobiety stają się wizjonerkami. Myślicielkami. Zresztą każda kobieta jest wyjątkiem od reguły.

A czego nauczył się pan od siebie?

Kiedy miałem nagłe zastępstwo w orkiestrze wykonującej 'Sen nocy letniej', musiałem nauczyć się partii, które sam napisałem. Kiedy otworzyłem nuty, pierwszym odruchem było przerobić tę partię. Odbyłem sam ze sobą rozmowę: słuchaj, koleś, nie myśl za dużo. Kompozytor siedział nad tym kilkanaście miesięcy. Grzecznie wykonaj te partie i nie zastanawiaj się nad celowością poszczególnych nut. Skup się nad precyzją, artykulacją i frazowaniem, to są twoje zadania na dziś.

Źródło: Wysokie Obcasy

W numerze z 28 sierpnia