Dzielić jak najszybciej, dzielić jak najwolniej
z Leszkiem Możdżerem rozmawiała Anna Luboń
2008-02-11, ostatnia aktualizacja 2008-02-12 15:35
Wysłuchałem 20 spotów, żeby zorientować się, jakie są muzyczne trendy w reklamowaniu makaronu
ZOBACZ TAKŻE
- Posiadam wyższą kulturę (18-02-08, 11:10)
- Możdżer - usługi muzyczne (08-03-07, 15:03)
Podoba się panu ten hotel?
Tak, w ogóle lubię hotele. Zawsze mieszkałem w bloku, a podczas tras koncertowych - w dobrych hotelach. Kiedy wracałem, czułem rozdwojenie jaźni. Wiedziałem, że muszę dążyć do tego, żeby standard się wyrównał. Że w domu też muszę mieć fajne kafelki i piękne łóżko, bo zwariuję.
Dziś zatrzymał się pan w pięciogwiazdkowym hotelu. Wie pan, kim jest Paris Hilton?
Wiem. Smukłą blondynką. Niektórzy są znani z tego, że zrobią wiele, by być znanymi. Ja mam nadzieję, że jestem znany z tego, co robię.
Często proszą pana o autograf?
Średnio raz dziennie.
Kim pan się czuje: chłopcem, mężczyzną, geniuszem, gwiazdą...
Każdym z nich. I nieudacznikiem. Na przykład wychodzę na scenę jako jakaś tam legenda pianistyki. A czasem trudno w piątek o 19 w małej sali udowodnić, że się jest legendą. Keith Jarrett nagminnie odwołuje koncerty godzinę przed, żeby je w końcu zagrać. Musi nie musieć, musi móc.
A kiedy pan czuje się chłopcem?
Jak biegam po trawie. I jak się boję porozmawiać z piękną kobietą.
Muzyką można uwieść kobietę?
Można.
Zdarzyło się panu?
Uwieść można tylko tę kobietę, która tego chce. I wtedy nieważne, czym się uwodzi. Nie miałem kiedy nauczyć się rozmawiać z kobietami. Pracuję nad tym teraz. Tę robotę każdy odwala w wieku 20 lat, ja nie miałem czasu, bo grałem. Przez 15 lat nagrałem prawie sto płyt i zagrałem ze dwa tysiące koncertów.
Czego nauczył się pan od kobiet?
Za długo musiałbym wymieniać.
A muzyki?
Akurat muzyki uczyłem się od mężczyzn. Mało jest kobiet w muzyce. Tłumaczę to sobie tak: kobiety lepiej potrafią celebrować proces życia, głównie w drobiazgach: piciu herbaty, rozmowie, budowaniu relacji. A mężczyźni bardziej popychają cywilizację do przodu. Ale to się zmienia. Teraz kobiety stają się wizjonerkami. Myślicielkami. Zresztą każda kobieta jest wyjątkiem od reguły.
A czego nauczył się pan od siebie?
Kiedy miałem nagłe zastępstwo w orkiestrze wykonującej 'Sen nocy letniej', musiałem nauczyć się partii, które sam napisałem. Kiedy otworzyłem nuty, pierwszym odruchem było przerobić tę partię. Odbyłem sam ze sobą rozmowę: słuchaj, koleś, nie myśl za dużo. Kompozytor siedział nad tym kilkanaście miesięcy. Grzecznie wykonaj te partie i nie zastanawiaj się nad celowością poszczególnych nut. Skup się nad precyzją, artykulacją i frazowaniem, to są twoje zadania na dziś.
Tak, w ogóle lubię hotele. Zawsze mieszkałem w bloku, a podczas tras koncertowych - w dobrych hotelach. Kiedy wracałem, czułem rozdwojenie jaźni. Wiedziałem, że muszę dążyć do tego, żeby standard się wyrównał. Że w domu też muszę mieć fajne kafelki i piękne łóżko, bo zwariuję.
Dziś zatrzymał się pan w pięciogwiazdkowym hotelu. Wie pan, kim jest Paris Hilton?
Wiem. Smukłą blondynką. Niektórzy są znani z tego, że zrobią wiele, by być znanymi. Ja mam nadzieję, że jestem znany z tego, co robię.
Często proszą pana o autograf?
Średnio raz dziennie.
Kim pan się czuje: chłopcem, mężczyzną, geniuszem, gwiazdą...
Każdym z nich. I nieudacznikiem. Na przykład wychodzę na scenę jako jakaś tam legenda pianistyki. A czasem trudno w piątek o 19 w małej sali udowodnić, że się jest legendą. Keith Jarrett nagminnie odwołuje koncerty godzinę przed, żeby je w końcu zagrać. Musi nie musieć, musi móc.
A kiedy pan czuje się chłopcem?
Jak biegam po trawie. I jak się boję porozmawiać z piękną kobietą.
Muzyką można uwieść kobietę?
Można.
Zdarzyło się panu?
Uwieść można tylko tę kobietę, która tego chce. I wtedy nieważne, czym się uwodzi. Nie miałem kiedy nauczyć się rozmawiać z kobietami. Pracuję nad tym teraz. Tę robotę każdy odwala w wieku 20 lat, ja nie miałem czasu, bo grałem. Przez 15 lat nagrałem prawie sto płyt i zagrałem ze dwa tysiące koncertów.
Czego nauczył się pan od kobiet?
Za długo musiałbym wymieniać.
A muzyki?
Akurat muzyki uczyłem się od mężczyzn. Mało jest kobiet w muzyce. Tłumaczę to sobie tak: kobiety lepiej potrafią celebrować proces życia, głównie w drobiazgach: piciu herbaty, rozmowie, budowaniu relacji. A mężczyźni bardziej popychają cywilizację do przodu. Ale to się zmienia. Teraz kobiety stają się wizjonerkami. Myślicielkami. Zresztą każda kobieta jest wyjątkiem od reguły.
A czego nauczył się pan od siebie?
Kiedy miałem nagłe zastępstwo w orkiestrze wykonującej 'Sen nocy letniej', musiałem nauczyć się partii, które sam napisałem. Kiedy otworzyłem nuty, pierwszym odruchem było przerobić tę partię. Odbyłem sam ze sobą rozmowę: słuchaj, koleś, nie myśl za dużo. Kompozytor siedział nad tym kilkanaście miesięcy. Grzecznie wykonaj te partie i nie zastanawiaj się nad celowością poszczególnych nut. Skup się nad precyzją, artykulacją i frazowaniem, to są twoje zadania na dziś.
Źródło: Wysokie Obcasy
-
Dzielić jak najszybciej, dzielić jak najwolniej
dzonylokerr
23.02.08, 18:18
Zawsze lubiłem Możdżera i za jego muzykę i za to jak się się zachowywał nakoncertach i za to jak się zachowywał w mediach...Ale ten wywiad to szczyt bufonady i pretensjonalności momentami »
-
Dzielić jak najszybciej, dzielić jak najwolniej
babaqba
24.02.08, 15:15
Racja, akceptacja samego siebie jest kluczowa! Żeby dało się z tą prawdą dotrzeć do młodych a nie wypracowywać ją samemu w średnim wieku... :)»
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień









