Piąty rozbiór Polski Kazika Staszewskiego
Rozmawiał: Witold Gdowski
2006-12-11, ostatnia aktualizacja 2006-12-11 14:12
Mam też żelazną zasadę, że za granicą źle o Polsce nie mówię. Brudy powinno się prać u siebie

Fot.Albert Zawada
KAZIK STASZEWSKI
- ur. 12 marca 1963 r., muzyk, poeta i wokalista. Posiada wiele tożsamości muzycznych. Występuje jako Kazik (np. płyta 'Spalam się!') Kazik Staszewski ('Piosenki Toma Waitsa') oraz w zespołach: Novelty Poland, Kult, Kazik Na Żywo, El Doopa.
Z najnowszym - Buldogiem - właśnie wydał płytę
Na wydanej niedawno płycie Buldoga zaśpiewał piosenkę 'V rozbiór Polski'. Przypomnijmy jej treść: w 2008 roku na tle kryzysu katyńskiego Putin i Bush chcą dokonać podziału naszego kraju. Następuje seria niesamowitych zdarzeń: cudowne zjednoczenie Polaków, ślub Romana Giertycha z wdową po Aleksandrze Kwaśniewskim, zwycięstwa rotmistrza Ziobry i generała Leppera, a na końcu zwycięstwo spuentowane morałem: 'Cała ta historia niesie morał, i to całkiem spory/ świat zobaczył, że ten kraj nie jest tak bardzo chory'.
Jest tak źle, że szukasz pociechy w political fantasy?
Przede wszystkim cała rzecz jest ironiczna, ale zawiera kilka spostrzeżeń serio. Jednoczymy się wobec zagrożeń. Choć też nie zawsze, bo w czasie II wojny światowej Armia Ludowa kapowała na Armię Krajową.
A co oznacza użyte w piosence sformułowanie 'lud specjalnej troski'?
Polakom wpajana jest od dzieciństwa wiara w naszą wyjątkowość, to, że jesteśmy Chrystusem narodów i że nasze zasługi dla Europy zobowiązują inne kraje, by traktowały nas w specjalny sposób. Myśląc o tym, że jesteśmy wyjątkowi, czujemy się zwolnieni z dbania o nasz pozytywny wizerunek.
Nie robimy prawie nic, by nasze osiągnięcia zaistniały w świadomości Europejczyków, a co dopiero zostały docenione. To, że za koniec komunizmu uważa się upadek muru berlińskiego, a nie początek 'Solidarności', to rzecz wstydliwa.
A już prawdziwym skandalem jest to, że po sprawnej robocie propagandowej Niemców za chwilę będzie się mówiło wyłącznie o polskich obozach koncentracyjnych.
Wszyscy pamiętają wykonanie hymnu przez Edytę Górniak, a Twoja interpretacja słów Józefa Wybickiego z frazą: 'Hasłem naszym zgoda będzie i ojczyzna nasza', przeszła prawie niezauważona. Jak myślisz, dlaczego?
Szum medialny wokół Górniak dotarł do milionów Polaków, a moja płyta sprzedała się tylko w kilkunastu tysiącach egzemplarzy. Ale pomińmy to. Myślę, że mało kto w Polsce zna pełną wersję hymnu. Większość pamięta pierwszą zwrotkę i refren, a i tak odśpiewuje ją mechanicznie, bez refleksji na temat treści. To charakterystyczne dla postawy wielu naszych rodaków, którzy traktują sprawy związane z polskością bardzo powierzchownie. Podobnie jest z przynależnością do Kościoła katolickiego, którą deklaruje przeważająca większość Polaków. Jednak jeśli zapytać ich o dogmaty wiary i zalecenia kościelne, choćby w kwestii aborcji - okazuje się, że połowa nie wie, o co chodzi, albo wypowiada się wbrew stanowisku Watykanu.
Twoja interpretacja hymnu jest niezwykle optymistyczna i myślę sobie, że gdybyśmy słuchali jej codziennie rano, Polska byłaby pogodniejszym krajem.
Zwłaszcza na tle tego, że wszystko, co celebrujemy, jest smutne, bo obchodzimy głównie rocznice porażek.
To prawda. Ale czy w obecnej sytuacji zaśpiewałbyś słowa: 'Hasłem naszym zgoda będzie i ojczyzna nasza'?
Dziś brzmią jak political fiction, bo jedna szajka łajdaków pokłóciła się z drugą szajką łajdaków. Napletli bzdur, byle tylko ludzie poszli głosować. Szeregu obietnic nie dotrzymano. Nie mam złudzeń, że druga strona zrobiłaby inaczej. Ale jeśli, co wiemy z badań, wiele osób nie rozumie, co się do nich mówi z telewizyjnego okienka i co czytają w gazetach - to znaczy, że można wmawiać różne głupoty. To jest minus demokracji, że o najważniejszych stanowiskach decydują wyborcy w dużej części niekompetentni. Nie przejmowałbym się jednak sceną polityczną. Przykład Włoch z minionych dekad pokazuje, że państwo może dobrze funkcjonować niezależnie od zmiany rządów. Byle politycy nie wtrącali się w sprawy gospodarki. Na razie tego nie robią.
Jakie uczucia wywołują w Tobie takie pojęcia jak Polska, ojczyzna, patriotyzm - dumę czy refleksję, że dożyliśmy czasów, gdy nie trzeba się już takimi sprawami podniecać?
Można reagować spokojnie i być patriotą. Ja czuję się patriotą. Mój patriotyzm wynika z tego, że nigdzie poza Polską nie czuję się jak u siebie. Od czasu do czasu przemieszkuję dłużej w Hiszpanii, ale zdecydowanie nie mogę powiedzieć, że tam jest mój dom. Nie zajmują mnie kłótnie w tamtejszym parlamencie. Premier Zapatero to kompletny oszołom, a nie przejmuję się tym. Śledząc wydarzenia polityczne w Hiszpanii, czuję się, jakbym oglądał nieinteresujący mnie film. A to, co dzieje się w Polsce, chwyta mnie za serce. To świadczy o przynależności do polskiego gniazda, polskiej kultury, środowiska, w którym o pewnych rzeczach się nie dyskutuje, bo są dla nas oczywiste, zapisane w naszym kodzie kulturowym. Jego częścią jest język, wiedza historyczna, świadomość, kim są dla nas Rosjanie, Niemcy i inni sąsiedzi. Patriotyzm łączy się ze sferą emocji i pomysł uczenia go jest chybiony. Najlepszy nauczyciel nie nauczy mnie bycia Hiszpanem. Dlatego przywiozłem sobie na Teneryfę polską narodową flagę, wywiesiłem ją i będzie tam wisieć na stałe. Włosi i Anglicy robią tak od dawna.
Wstydzimy się demonstrować naszą narodową przynależność?
Nie bez kozery zdarzają się przypadki wykorzystywania Polaków na włoskich czy hiszpańskich farmach. Dzieje się tak, ponieważ zaniżamy swoją wartość. Jesteśmy traktowani tak, jak na to pozwalamy. Zazwyczaj występujemy z pozycji proszalnych. Anglicy, co obserwuję na Teneryfie, wszędzie idą jak po swoje. Imperialna mentalność daje znać o sobie. Najgłupszy osioł wchodzi do sklepu i uważa, że to sprzedawca powinien mówić po angielsku, a nie on po hiszpańsku. Podobnie Amerykanie. A my? Cieszymy się, gdy nasza drużyna zajmie trzecie czy czwarte miejsce w zawodach, gdy dla Anglika czy Amerykanina to jest porażka. Należy czuć... co ja mówię - ja czuję przynależność narodową, czuję się Polakiem wszędzie. Mam też żelazną zasadę, że za granicą źle o Polsce nie mówię. Brudy powinno się prać u siebie.
Myślisz, że młodzi ludzie, którzy teraz wyjeżdżają za granicę, zachowają patriotyczne uczucia czy będą chcieli zerwać więzy z krajem?
Coraz więcej gramy za granicą, bo coraz więcej Polaków wyjeżdża. Trudno mi się wypowiadać w ich imieniu. Mogę powiedzieć, co zaobserwowałem. Po pierwsze, mówią, że w kraju nie dało się już dłużej żyć. Ale nie mogą ukryć tęsknoty za tym, co zostawili. Cóż, sami chcieliśmy otwarcia granic... Spodziewałem się, że nastąpi taki exodus, i nie dramatyzuję z tego powodu. Podobnie było w Hiszpanii, gdy wchodziła do Unii. A gdy kraj dzięki pomocy unijnej zaczął rozkwitać pod światłym przywództwem króla Juana Carlosa - uważam, że monarchia to najlepszy ustrój, komu to przeszkadzało? - ci, którzy wyjechali, zaczęli wracać. U nas też przyjdzie czas na powroty, a Polacy z doświadczeniami zdobytymi na Zachodzie będą kołem napędowym naszego rozwoju. Dobrym przykładem jest Irlandia lat 90., gdzie zarówno opozycja, jak i partia rządząca mądrze myślały o naprawie kraju i porozumiały się w sprawach gospodarki. To dobry przykład dla polskich partii. Niestety, nie są chętne do takich działań, bo ich liderzy pozjadali wszystkie rozumy i wszystko wiedzą najlepiej.
Jest tak źle, że szukasz pociechy w political fantasy?
Przede wszystkim cała rzecz jest ironiczna, ale zawiera kilka spostrzeżeń serio. Jednoczymy się wobec zagrożeń. Choć też nie zawsze, bo w czasie II wojny światowej Armia Ludowa kapowała na Armię Krajową.
A co oznacza użyte w piosence sformułowanie 'lud specjalnej troski'?
Polakom wpajana jest od dzieciństwa wiara w naszą wyjątkowość, to, że jesteśmy Chrystusem narodów i że nasze zasługi dla Europy zobowiązują inne kraje, by traktowały nas w specjalny sposób. Myśląc o tym, że jesteśmy wyjątkowi, czujemy się zwolnieni z dbania o nasz pozytywny wizerunek.
Nie robimy prawie nic, by nasze osiągnięcia zaistniały w świadomości Europejczyków, a co dopiero zostały docenione. To, że za koniec komunizmu uważa się upadek muru berlińskiego, a nie początek 'Solidarności', to rzecz wstydliwa.
A już prawdziwym skandalem jest to, że po sprawnej robocie propagandowej Niemców za chwilę będzie się mówiło wyłącznie o polskich obozach koncentracyjnych.
Wszyscy pamiętają wykonanie hymnu przez Edytę Górniak, a Twoja interpretacja słów Józefa Wybickiego z frazą: 'Hasłem naszym zgoda będzie i ojczyzna nasza', przeszła prawie niezauważona. Jak myślisz, dlaczego?
Szum medialny wokół Górniak dotarł do milionów Polaków, a moja płyta sprzedała się tylko w kilkunastu tysiącach egzemplarzy. Ale pomińmy to. Myślę, że mało kto w Polsce zna pełną wersję hymnu. Większość pamięta pierwszą zwrotkę i refren, a i tak odśpiewuje ją mechanicznie, bez refleksji na temat treści. To charakterystyczne dla postawy wielu naszych rodaków, którzy traktują sprawy związane z polskością bardzo powierzchownie. Podobnie jest z przynależnością do Kościoła katolickiego, którą deklaruje przeważająca większość Polaków. Jednak jeśli zapytać ich o dogmaty wiary i zalecenia kościelne, choćby w kwestii aborcji - okazuje się, że połowa nie wie, o co chodzi, albo wypowiada się wbrew stanowisku Watykanu.
Twoja interpretacja hymnu jest niezwykle optymistyczna i myślę sobie, że gdybyśmy słuchali jej codziennie rano, Polska byłaby pogodniejszym krajem.
Zwłaszcza na tle tego, że wszystko, co celebrujemy, jest smutne, bo obchodzimy głównie rocznice porażek.
To prawda. Ale czy w obecnej sytuacji zaśpiewałbyś słowa: 'Hasłem naszym zgoda będzie i ojczyzna nasza'?
Dziś brzmią jak political fiction, bo jedna szajka łajdaków pokłóciła się z drugą szajką łajdaków. Napletli bzdur, byle tylko ludzie poszli głosować. Szeregu obietnic nie dotrzymano. Nie mam złudzeń, że druga strona zrobiłaby inaczej. Ale jeśli, co wiemy z badań, wiele osób nie rozumie, co się do nich mówi z telewizyjnego okienka i co czytają w gazetach - to znaczy, że można wmawiać różne głupoty. To jest minus demokracji, że o najważniejszych stanowiskach decydują wyborcy w dużej części niekompetentni. Nie przejmowałbym się jednak sceną polityczną. Przykład Włoch z minionych dekad pokazuje, że państwo może dobrze funkcjonować niezależnie od zmiany rządów. Byle politycy nie wtrącali się w sprawy gospodarki. Na razie tego nie robią.
Jakie uczucia wywołują w Tobie takie pojęcia jak Polska, ojczyzna, patriotyzm - dumę czy refleksję, że dożyliśmy czasów, gdy nie trzeba się już takimi sprawami podniecać?
Można reagować spokojnie i być patriotą. Ja czuję się patriotą. Mój patriotyzm wynika z tego, że nigdzie poza Polską nie czuję się jak u siebie. Od czasu do czasu przemieszkuję dłużej w Hiszpanii, ale zdecydowanie nie mogę powiedzieć, że tam jest mój dom. Nie zajmują mnie kłótnie w tamtejszym parlamencie. Premier Zapatero to kompletny oszołom, a nie przejmuję się tym. Śledząc wydarzenia polityczne w Hiszpanii, czuję się, jakbym oglądał nieinteresujący mnie film. A to, co dzieje się w Polsce, chwyta mnie za serce. To świadczy o przynależności do polskiego gniazda, polskiej kultury, środowiska, w którym o pewnych rzeczach się nie dyskutuje, bo są dla nas oczywiste, zapisane w naszym kodzie kulturowym. Jego częścią jest język, wiedza historyczna, świadomość, kim są dla nas Rosjanie, Niemcy i inni sąsiedzi. Patriotyzm łączy się ze sferą emocji i pomysł uczenia go jest chybiony. Najlepszy nauczyciel nie nauczy mnie bycia Hiszpanem. Dlatego przywiozłem sobie na Teneryfę polską narodową flagę, wywiesiłem ją i będzie tam wisieć na stałe. Włosi i Anglicy robią tak od dawna.
Wstydzimy się demonstrować naszą narodową przynależność?
Nie bez kozery zdarzają się przypadki wykorzystywania Polaków na włoskich czy hiszpańskich farmach. Dzieje się tak, ponieważ zaniżamy swoją wartość. Jesteśmy traktowani tak, jak na to pozwalamy. Zazwyczaj występujemy z pozycji proszalnych. Anglicy, co obserwuję na Teneryfie, wszędzie idą jak po swoje. Imperialna mentalność daje znać o sobie. Najgłupszy osioł wchodzi do sklepu i uważa, że to sprzedawca powinien mówić po angielsku, a nie on po hiszpańsku. Podobnie Amerykanie. A my? Cieszymy się, gdy nasza drużyna zajmie trzecie czy czwarte miejsce w zawodach, gdy dla Anglika czy Amerykanina to jest porażka. Należy czuć... co ja mówię - ja czuję przynależność narodową, czuję się Polakiem wszędzie. Mam też żelazną zasadę, że za granicą źle o Polsce nie mówię. Brudy powinno się prać u siebie.
Myślisz, że młodzi ludzie, którzy teraz wyjeżdżają za granicę, zachowają patriotyczne uczucia czy będą chcieli zerwać więzy z krajem?
Coraz więcej gramy za granicą, bo coraz więcej Polaków wyjeżdża. Trudno mi się wypowiadać w ich imieniu. Mogę powiedzieć, co zaobserwowałem. Po pierwsze, mówią, że w kraju nie dało się już dłużej żyć. Ale nie mogą ukryć tęsknoty za tym, co zostawili. Cóż, sami chcieliśmy otwarcia granic... Spodziewałem się, że nastąpi taki exodus, i nie dramatyzuję z tego powodu. Podobnie było w Hiszpanii, gdy wchodziła do Unii. A gdy kraj dzięki pomocy unijnej zaczął rozkwitać pod światłym przywództwem króla Juana Carlosa - uważam, że monarchia to najlepszy ustrój, komu to przeszkadzało? - ci, którzy wyjechali, zaczęli wracać. U nas też przyjdzie czas na powroty, a Polacy z doświadczeniami zdobytymi na Zachodzie będą kołem napędowym naszego rozwoju. Dobrym przykładem jest Irlandia lat 90., gdzie zarówno opozycja, jak i partia rządząca mądrze myślały o naprawie kraju i porozumiały się w sprawach gospodarki. To dobry przykład dla polskich partii. Niestety, nie są chętne do takich działań, bo ich liderzy pozjadali wszystkie rozumy i wszystko wiedzą najlepiej.
W 'Artystach' śpiewasz: 'III Rzeczpospolita Polska Ludowa, to samo od nowa, to samo od nowa'. Jak oceniasz okres po 1989 roku?
Absolutnie nie uważam tego czasu za stracony. Oczywiście w Magdalence i przy Okrągłym Stole zostały poczynione koncesje na rzecz komunistów, ale ważne jest to, że ceną przemian nie była krew przelana na ulicach. W najśmielszych marzeniach nie myślałem, że komuna skończy się za mojego życia. Cieszę się, że przez lata było mi dane żyć w wolnym kraju ze wszystkimi jego wadami i zaletami.
A jak wspominasz przesłuchanie w prokuratorze, po tym, jak senator Szafraniec ze Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego złożył doniesienie o obrazie narodu polskiego, której rzekomo dokonałeś w piosence 'Coście, sk..., uczyniły z tą krainą'?
Czułem się równie głupio jak przesłuchująca mnie pani prokurator. Tłumaczyła, że jest jej bardzo przykro, ale pewne urzędowe mechanizmy zostały uruchomione i pro forma zada mi parę pytań: czy zamierzałem obrazić naród polski - nie zamierzałem, czy piosenka tekstowo i muzycznie nawiązuje do hymnu narodowego - nie nawiązuje. Po czym wyciągnęła płytę i poprosiła mnie o autograf. Potem zebrał się jeszcze zespół ekspertów, który przesłuchał piosenkę i skonfrontował ją z moimi zeznaniami. Pocztą przyszło zawiadomienie, że sprawę umorzono. Teraz robi się aferę, jak menel wykrzykuje na Dworcu Centralnym przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu. To świadczy, jak głęboko tkwimy w socjalizmie. W Ameryce każdy może wyjść przed Biały Dom i krzyczeć, że Bush jest idiotą, i nikt nie ma prawa mu nic za to zrobić.
W piosence 'Pie... Leppera' śpiewałeś: 'Jechałem do dziewczyny, staliście na drodze'. Teraz Lepper jest w rządzie. Przeszkadza?
Przeszkadza. To uwłacza naszej godności, że złodziej i pastuch współrządzi krajem. Słowa 'złodziej' używam z premedytacją, bo użył mojej piosenki w klipie wyborczym bez mojej zgody. Do tego, że jest pastuchem, sam się przyznaje. PiS, na który spoglądałem okiem łagodnym i przyjaznym, dużo stracił, zadając się z dwoma koalicjantami. Lepper jest ewidentnie gorszy od Giertycha, ale i pan Roman nie jest powodem do dumy dla rządu. Ta koalicja jest niefajna.
Podczas wyborów parlamentarnych Kult podzielił swoje głosy między PO i PiS. Jak byście dzisiaj głosowali?
Nie wiem. Rządy PiS polegają na niespełnianiu obietnic wyborczych. Mam być kretynem, który jeszcze raz uwierzył w bzdury? Ale PO też nie lepiej zachowuje się w roli opozycji. W ogóle się nie zachowuje. Pewnie nie poszedłbym głosować.
Na kogo głosowałeś?
+ Na PO i Tuska. Ale źle zrobiłem. Powinienem głosować na PO i Lecha Kaczyńskiego. Spodziewałem się, że PO-PiS będzie najlepszym rozwiązaniem. Ale tak się nie stało!
Absolutnie nie uważam tego czasu za stracony. Oczywiście w Magdalence i przy Okrągłym Stole zostały poczynione koncesje na rzecz komunistów, ale ważne jest to, że ceną przemian nie była krew przelana na ulicach. W najśmielszych marzeniach nie myślałem, że komuna skończy się za mojego życia. Cieszę się, że przez lata było mi dane żyć w wolnym kraju ze wszystkimi jego wadami i zaletami.
A jak wspominasz przesłuchanie w prokuratorze, po tym, jak senator Szafraniec ze Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego złożył doniesienie o obrazie narodu polskiego, której rzekomo dokonałeś w piosence 'Coście, sk..., uczyniły z tą krainą'?
Czułem się równie głupio jak przesłuchująca mnie pani prokurator. Tłumaczyła, że jest jej bardzo przykro, ale pewne urzędowe mechanizmy zostały uruchomione i pro forma zada mi parę pytań: czy zamierzałem obrazić naród polski - nie zamierzałem, czy piosenka tekstowo i muzycznie nawiązuje do hymnu narodowego - nie nawiązuje. Po czym wyciągnęła płytę i poprosiła mnie o autograf. Potem zebrał się jeszcze zespół ekspertów, który przesłuchał piosenkę i skonfrontował ją z moimi zeznaniami. Pocztą przyszło zawiadomienie, że sprawę umorzono. Teraz robi się aferę, jak menel wykrzykuje na Dworcu Centralnym przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu. To świadczy, jak głęboko tkwimy w socjalizmie. W Ameryce każdy może wyjść przed Biały Dom i krzyczeć, że Bush jest idiotą, i nikt nie ma prawa mu nic za to zrobić.
W piosence 'Pie... Leppera' śpiewałeś: 'Jechałem do dziewczyny, staliście na drodze'. Teraz Lepper jest w rządzie. Przeszkadza?
Przeszkadza. To uwłacza naszej godności, że złodziej i pastuch współrządzi krajem. Słowa 'złodziej' używam z premedytacją, bo użył mojej piosenki w klipie wyborczym bez mojej zgody. Do tego, że jest pastuchem, sam się przyznaje. PiS, na który spoglądałem okiem łagodnym i przyjaznym, dużo stracił, zadając się z dwoma koalicjantami. Lepper jest ewidentnie gorszy od Giertycha, ale i pan Roman nie jest powodem do dumy dla rządu. Ta koalicja jest niefajna.
Podczas wyborów parlamentarnych Kult podzielił swoje głosy między PO i PiS. Jak byście dzisiaj głosowali?
Nie wiem. Rządy PiS polegają na niespełnianiu obietnic wyborczych. Mam być kretynem, który jeszcze raz uwierzył w bzdury? Ale PO też nie lepiej zachowuje się w roli opozycji. W ogóle się nie zachowuje. Pewnie nie poszedłbym głosować.
Na kogo głosowałeś?
+ Na PO i Tuska. Ale źle zrobiłem. Powinienem głosować na PO i Lecha Kaczyńskiego. Spodziewałem się, że PO-PiS będzie najlepszym rozwiązaniem. Ale tak się nie stało!
Źródło: Wysokie Obcasy
-
Piąty rozbiór Polski Kazika Staszewskiego
agousha2
11.12.06, 12:05
hymn w wykonaniu Kazika był wspaniały... w ogóle cała płyta z różnymi interpretacjami hymnu była świetna, ale Pan Kazimierz najlepszyczy ma ktoś może tę płytę (ponad 2 lata temu była »
-
Król Polski
yottael
11.12.06, 12:52
Popieram słowa Kazika o tym ze monarchia to chyab najlepszy ustrój. Mozna by np.córke Lecha kaczyńskiego wydac za jednego z tych ksiazat od Elżbiety z UK iwprowadzić na króla Polski.I pisze »
-
Re: Piąty rozbiór Polski Kazika Staszewskiego
jeruch
11.12.06, 19:31
Kazik,uwielbialem Twoje pisenki - satyre na ten kraj w ktorym zaczadzeni komunizmem-katalizmem ludzie zyja w swiecie ubu idei, byly one rodzajem srodka orzezwiajacego..., ale ostatnich pare »
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień








