Podobno kończy pan dzień pracy najwcześniej dziesięć minut przed pierwszą.

O tej godzinie się urodziłem i tak to widać musi być. Jeśli nawet chciałbym złamać tę zasadę i położyć się wcześniej, bo jestem zmęczony, to zawsze tak się dziwnie składa, że patrzę na zegarek i jest już 00.50.

A o której pan wstaje?

To wszystko zależy od tego, co mam do zrobienia, i od tego, co robiłem dzień wcześniej i o której położyłem się spać. Dzisiaj zacząłem dzień o 7.30. Trudno powiedzieć, czy to wcześnie czy późno. Powołam się na Szekspira, który w "Wieczorze Trzech Króli" ustalił, a to jednak autorytet, że jak się chodzi spać przed północą, to chodzi się spać późno, a jak po północy, to już wcześnie.

Ma pan więcej takich zasad?

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.